• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[ 20 Lipca 1972] Szaleństwo i głupota Laurenta Prewetta | B, V, L, P

[ 20 Lipca 1972] Szaleństwo i głupota Laurenta Prewetta | B, V, L, P
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#20
20.10.2023, 20:22  ✶  

Zgadza się, jego słowa nie były miłe i zdawał sobie z tego sprawę. Ledwo je wypowiedział i już poczuł wyrzuty wobec siebie samego i winę. Ponieważ nie powinien, ponieważ powinien być sympatyczniejszy, bo przecież powinien trzymać język za zębami. Całe to życie układające się wokół tego, co powinieneś robić i mówić, a co musiało zostać za zasłoniętymi firankami w kuchni. Mógłby chyba to życie... znienawidzić. Mogło się w końcu nazbierać tego tyle wszystkiego, żeby wykoleił się w końcu ze swojej drogi i opadł na bok. Mogło. Nie musiało. I Laurent nie planował do tego doprowadzać.

- Pójdęę z Atreusem. - Pokiwał lekko głową na znak, że wie, że nie chcą, żeby coś się stało i... przecież wiedział. Byli tutaj z dobrej woli, z poczucia... to chyba w końcu była miłość, prawda? Nawet jeśli daleko jej było do tej romantycznej. - Oczywiście, że Michael tutaj jest. Pałkarz zresztą też. - Nawiązywał tutaj do abraksana Atreusa, który został tak nazwany na cześć quidditcha. Chociaż Laurent miał z tym imieniem trochę inne skojarzenia. Znając żarty Atreusa - on też. Ale przecież nie będzie mu mówił jak ma nazywać swojego... konia. I to podarowanego w prezencie. - Muszę większość i tak posortować... dobrze. - Zgodził się po prostu odnośnie tych listów, spoglądając na Brennę, to na Victorię, to na Pandorę... naprawdę chcieli to czytać? W zasadzie było w tym coś racji. Rzeczywiście mogło nadejść coś, co może ich naprowadzi? Albo przesunie się jakieś oczywiste nazwisko? Więc sypnął całą resztę, której nie spalił, na stolik. Zsunęły się na podłogę w części. - Jest ich jeszcze sporo, poprzekładam je i zostawię je tam... Migotek wam je przyniesie. Proszę, nie wchodźcie do mojego gabinetu pod moją nieobecność. - Były pewne miejsca w jego domu uświęcone. Nie to, że nikt tam nie miał wstępu, bo przecież w jego gabinecie każdy z tu obecnych był nie raz. Natomiast to było kontrolowane. Laurent miał trochę rzeczy, które nie chciał, żeby rzucały się w oczy. Takie rzeczy, które nie chciał, żeby zostały odkryte przez kogokolwiek. No i przede wszystkim była to jakaś strefa prywatna. Tak, o dziwo (albo i nie) gabinet bardziej niż sypialnia, bo tam zamierzał wpuścić swoją kochaną siostrę i Victorię, jeśli zamierzały tu zostawać. Na tym łóżku to pewnie by się wyspali we czwórkę...

- Czy mam to zgłosić osobiście? - Zwrócił się tutaj z pytaniem do Victorii, bo nie wiedział, czy to było istotne czy też nie. Miał na myśli prośbę o ochronę, rzecz jasna. Pewnie jeszcze powinien skontaktować się z ojcem, ale na samą myśl zrobiło mu się niedobrze i położył dłoń na brzuchu. - Oczywiście, Victorio. - Tutaj nawet się uśmiechnął do niej czule, kiedy zapytała. I sam zresztą poszedł do gabinetu, żeby tam posortować listy, zrobił jej miejsce i odstawił Regalo na jego podest, który przytulił się do Nieve. Bo ta tu była. A listy nadal przychodziły... Neew Forest właśnie stało się sławne. Fantastycznie. - Skorzystaj proszę z Nieve, jest o wiele bardziej obeznana i sama trafi do domu Bulstrodów. Zresztą ona dobrze cię zna, więc posłucha. Regalo... jest jest młodziutki. - Wyciągnął dłoń do maluteńkiej sówki, która przymrużyła oczy w rozkoszy, a zazdrosna Nieve nakryła go skrzydłem, patrząc na niego niemalże osądzająco. Odetchnął i zabrał się do przekładania tych listów zgodnie z obietnicą, zostawiając wszystkie te, które nie były mu potrzebne i w innym wypadku by je zniszczył. Victoria mogła usiąść i spokojnie napisać list.

Ta żmudna praca trochę potrwała. Migotek, skrzat Laurenta, rzeczywiście wszystkich obsłużył i zapewnił, że będzie tu cały czas do pomocy. Wiedział zresztą lepiej, gdzie pochowane są chociażby garnki od Laurenta, który w kuchni potrafił zrobić kawę i herbatę. Ewentualnie jak obrać jabłko. Blondyn spakował się, tak na... kilka dni. Bo mieli rację. Nie musiał tutaj spać. Bezpieczniej byłoby, gdyby tu nie spał. Ale nie chciał się chować i znikać. Kiedy już spakował swoją torbę zawołał Atreusa i razem z Dumą weszli w las. Fuego - feniks - tym razem nie protestował wcale. Zupełnie jakby dobrze rozumiał tłumaczenie Laurenta, kiedy mówił mu, że to niebezpieczne, żeby zostawali, że muszą zniknąć tylko na kilka nocy, ale wrócę do ukochanego lasu. Że ci, którzy już stworzyli tu chaos mogą wrócić i zrobić złe rzeczy. Fuego wdzięcznie osiadł na jego ramieniu, kiedy wrócili i zajrzeli najpierw do stajni, do ogiera Atreusa.

- Powinieneś częściej go odwiedzać. Tęskni za tobą. - Nie mówił tego z przyganą ani nic w tym stylu. Ot... taki był fakt. Choć mówiąc to w zasadzie... miał na myśli siebie też. W końcu obaj panowie wrócili do domu. - Poznajcie proszę... Fuego. - Wskazał na feniksa na ramieniu, bo w zasadzie oprócz Victorii... Brenna go widziała. Siłą rzeczy, tamtej nocy... - Proszę. To jest klucz. - Położył go na blacie kuchni. - Są tu klucze do domu, do stajni, do lecznicy i budynku administracyjnego. - Innymi słowy: tak, było tego dużo. Bo New Forest było duże, nawet gdyby pominąć samą stajnię. - Duma będzie pilnował domu. Jeśli coś się będzie działo... zareaguje na komendę "bierz go". - Spojrzał na wszystkich bardzo, ale to BARDZO poważnie. - Żebyśmy mieli jasność... uważajcie, zanim wydacie tę komendę. Wytresowałem go do polowania na ludzi. Nie magiczne istotny. - Brzmiało upiornie? Ha... Laurent nie bał się magicznych stworzeń. Ludzi? Ludzi już tak. I wiedział, że tutaj nikt nie zatrzyma Dumy inaczej niż zaklęciem, jeśli coś pójdzie nie tak. Ale Brenna już widziała tę bestię w akcji. - Pandoro, Victorio - możecie skorzystać z mojej sypialni. Przygotowałem wam wszystkim pościele, są poskładane na łóżku... wszystkim innym zajmie się Migotek.- Odetchnął. To było... dziwne. Bardzo dziwne. Zostawiać tutaj ludzi... TYLE OSÓB! Chyba nigdy w jego domu nie było tylu osób na raz! -Przepraszam za moje... zachowanie. - Zawahał się odrobinkę. - Spakowałem się na kilka dni, ale wrócę tu chociażby jutro tak czy siak. Nie mogę zamknąć całego rezerwatu i go zamrozić. Nawet jeśli jest to możliwe, żeby wymusić wolne na pracownikach to... nie sądzę, żeby to dobrze wpłynęło na wizerunek tego miejsca. - Zabawne, co? Że są na tym świecie rzeczy, dla których można ryzykować życiem. Nadzieja. Bo jeśli jedna osoba może pokazać, że da się walczyć z tymi ludźmi to... przecież to daje nadzieję. - Dziękuję. Bardzo wam dziękuję. - Uśmiechnął się ze wzruszeniem, polotem serca, że miał ich wszystkich tutaj... i to po tym tragicznym, wczorajszym dniu, który zgniótł jego serce bardzo boleśnie. Przytulił każdą z kobiet po kolei i Atreusa na końcu. - Widzimy się jutro. - Przyobiecał i zniknął w płomieniach fiuu.

W New Forest jednak nie zapadła pełna cisza.


Koniec sesji


○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1632), Brenna Longbottom (2357), Laurent Prewett (3353), Pandora Prewett (2728), Victoria Lestrange (1961)




Wiadomości w tym wątku
[ 20 Lipca 1972] Szaleństwo i głupota Laurenta Prewetta | B, V, L, P - przez Pandora Prewett - 12.10.2023, 23:45
RE: [ 20 Lipca 1972] Szaleństwo i głupota Laurenta Prewetta | B, V, L, P - przez Brenna Longbottom - 13.10.2023, 00:06
RE: [ 20 Lipca 1972] Szaleństwo i głupota Laurenta Prewetta | B, V, L, P - przez Atreus Bulstrode - 13.10.2023, 00:31
RE: [ 20 Lipca 1972] Szaleństwo i głupota Laurenta Prewetta | B, V, L, P - przez Victoria Lestrange - 13.10.2023, 01:08
RE: [ 20 Lipca 1972] Szaleństwo i głupota Laurenta Prewetta | B, V, L, P - przez Laurent Prewett - 13.10.2023, 09:58
RE: [ 20 Lipca 1972] Szaleństwo i głupota Laurenta Prewetta | B, V, L, P - przez Pandora Prewett - 13.10.2023, 22:59
RE: [ 20 Lipca 1972] Szaleństwo i głupota Laurenta Prewetta | B, V, L, P - przez Brenna Longbottom - 13.10.2023, 23:07
RE: [ 20 Lipca 1972] Szaleństwo i głupota Laurenta Prewetta | B, V, L, P - przez Atreus Bulstrode - 14.10.2023, 00:14
RE: [ 20 Lipca 1972] Szaleństwo i głupota Laurenta Prewetta | B, V, L, P - przez Victoria Lestrange - 14.10.2023, 01:23
RE: [ 20 Lipca 1972] Szaleństwo i głupota Laurenta Prewetta | B, V, L, P - przez Laurent Prewett - 14.10.2023, 11:14
RE: [ 20 Lipca 1972] Szaleństwo i głupota Laurenta Prewetta | B, V, L, P - przez Pandora Prewett - 14.10.2023, 14:16
RE: [ 20 Lipca 1972] Szaleństwo i głupota Laurenta Prewetta | B, V, L, P - przez Brenna Longbottom - 14.10.2023, 14:29
RE: [ 20 Lipca 1972] Szaleństwo i głupota Laurenta Prewetta | B, V, L, P - przez Atreus Bulstrode - 15.10.2023, 05:19
RE: [ 20 Lipca 1972] Szaleństwo i głupota Laurenta Prewetta | B, V, L, P - przez Victoria Lestrange - 15.10.2023, 13:50
RE: [ 20 Lipca 1972] Szaleństwo i głupota Laurenta Prewetta | B, V, L, P - przez Laurent Prewett - 15.10.2023, 15:32
RE: [ 20 Lipca 1972] Szaleństwo i głupota Laurenta Prewetta | B, V, L, P - przez Pandora Prewett - 18.10.2023, 01:22
RE: [ 20 Lipca 1972] Szaleństwo i głupota Laurenta Prewetta | B, V, L, P - przez Brenna Longbottom - 18.10.2023, 07:15
RE: [ 20 Lipca 1972] Szaleństwo i głupota Laurenta Prewetta | B, V, L, P - przez Atreus Bulstrode - 20.10.2023, 04:11
RE: [ 20 Lipca 1972] Szaleństwo i głupota Laurenta Prewetta | B, V, L, P - przez Victoria Lestrange - 20.10.2023, 19:09
RE: [ 20 Lipca 1972] Szaleństwo i głupota Laurenta Prewetta | B, V, L, P - przez Laurent Prewett - 20.10.2023, 20:22

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa