Nie zdążyła się na siebie zezłościć, że jej zaklęcie nie zadziałało. Nie miała czasu, bo poczuła wtedy rozdzierający ból w piersiach, jakby ktoś właśnie ścisnął jej serce i zaraz miało przestać żyć. Czy tak wyglądała śmierć? Była na nią gotowa, nie bała się umrzeć, chociaż spodziewała się, że raczej coś ją zeżre, jak widać nic nie można zaplanować. Miała nadzieję, że jej wybaczą, że nie zdążyła się pożegnać. Mellvyn, Gio, Pandora. Thes i cała reszta, powinni zrozumieć jednak sytuację. Nie do końca mogła to przewidzieć. Oczy miała otwarte, na twarzy uśmiech - nie zamierzała umierać ze smutkiem malującym się na ustach, mimo, że ból w klatce piersiowej był ogromny. Śmierć nie przyszła do niej w domu, tylko podczas jednej z wielu przygód, miała atrakcyjne życie, nie mogła narzekać i sporo już przeżyła. Może faktycznie to był na nią czas?
Erik uderzył z impetem w podłogę, przebił się nawet przez nią i poleciał dalej - nie mogła mu jednak pomóc, nie była w stanie, bo zajęta była chwilowo umieraniem.
Zaczęła tracić oddech, musiało już być blisko. Nie dała rady utrzymać się na nogach, osunęła się na ziemię i czekała aż nadejdzie śmierć. Widziała, że nie jest jedyna. No chodź już, kurwa, czekam. Żyła pełnią życia, nie miała sobie nic do zarzucenia, mogła więc odejść spokojnie - świadoma, że robiła, co w jej mocy, aby to życie miało jakiś sens i było kolorowe. Fajnie było. Pomyślała jeszcze, bo miała wrażenie, że to już ostatni oddech, że zaraz serce stanie i będzie po wszystkim.
Wtedy nastąpił koniec. Ból minął, a ona wcale nie umarła, a myślała, że poprzednie uderzenie serca i oddech będą tymi ostatnimi. Jak widać niczego w życiu nie można być pewnym - nawet nadchodzącej śmierci.
Bardzo dużo się wydarzyło przed chwilą. Yaxley uniosła się na nogi rzuciła wzrokiem, na dziurę w podłodze - nie mogła zostawić Erika, po drugie tej babie co przed nimi stała kompletnie odjebało i postanowiła spalić statek, na szczęście był trochę mokry, więc nie do końca poszło jej to tak, jak miało, tyle, że pojawił się dym, który zaczął drapać ją w gardło. Jako, że Victoria zaczęła czarowanie, a Geraldine usłyszała zaklęcia, z jakich korzystała postanowiła zająć się Erikiem. Fakt, były jeszcze żywe trupy, jednak to przyjaciel był w tej chwili najważniejszy - musiały go ściągnąć na piętro. Tyle że średnio miała pomysł, jak to zrobić, stanęła nad dziurą w podłodze i próbowała transmutować deski, które pękły w drabinę, po której Erik będzie mógł się do nich wspiąć.
transmutacja
Akcja nieudana
Akcja nieudana