• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Podziemne Ścieżki v
« Wstecz 1 2
[27.06.72, ranek, Palarnia Changów] Dzień dobry, możemy porozmawiać o narkotykach?

[27.06.72, ranek, Palarnia Changów] Dzień dobry, możemy porozmawiać o narkotykach?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
21.10.2023, 14:58  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.01.2024, 20:39 przez Morgana le Fay.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic III

Nigdy nie powinna wchodzić do palarni opium Changów.
To nie tak, że Brenna zupełnie nie znała Nokturnu. Trasy patroli mogłaby przemierzyć z zamkniętymi oczami (gdyby chciała dać się zabić albo okraść, oczywiście, ale trafić na miejsce by trafiła), znała tu niezliczoną ilość lokali, w których kogoś aresztowała, przesłuchiwała albo które przeszukiwała. Miała tu paru znajomych, wiedziała, jak chodzić i jak się ubrać, by od razu nie wywiesić sobie tabliczki z napisem „łatwy cel” na szyi. Ale mimo wszystko – nie była jedną z tych osób, które doskonale znały półświatek, i raczej nie zapuszczała się tak blisko Podziemnych Ścieżek.
Tyle że została poproszona przez znajomą, żeby znaleźć jej bezwartościowego syna, który trzy dni temu poszedł w tany i do tej pory nie pojawił się w domu. Zdaniem Brenny – która po paru latach pracy i dwóch latach wojny trochę zgorzkniała wobec radosnego postrzeleńca, jakim była kiedyś, nawet jeżeli nie było tego zwykle widać – byłoby najlepiej, gdyby ten wypłynął martwy w jakimś rynsztoku. Ale Mary Ann kochała swojego syna, a chociaż sama nie była częścią Zakonu (za duże ryzyko przy takim syneczku…) to często służyła im informacjami, zbieranymi nie wiadomo gdzie i nie wiadomo jak.
A poza tym Brenna nie umiała odmawiać takich przysług.
Spędziła pół nocy kręcąc się po miejscach, po których kręcąc się nie powinna, zadając pytania, i czasem uzyskując odpowiedzi, a czasem (no dobrze raz) – cios w twarz. Rozstawiła w jednym miejscu krąg, chwilę spędziła jako wilk i to wszystko ostatecznie sprowadziło ją do palarni. Zostawiła kuzynce wiadomość, gdzie jest, tak na wypadek, gdyby ktoś sprzedał jej kosę między żebra, a potem dotarła na miejsce. W tej szarej godzinie przedświtu, kiedy nocne zabawy zapewne się tu już skończyły, nie przyszli jeszcze nowi klienci, ci trzeźwiejsi z poprzedniej nocy wyszli, a ci co bardziej naćpani mieli dopiero się stąd wyczołgać albo zostać wyrzuceni na kopach.
Miała nadzieję, że znajdzie tu Briana, a jeżeli nie jego samego, to choćby jakiś trop. Chociaż pewnie nieważne, czy tak, czy nie – będzie musiała zostawić w zamian kilka sykli.
Przekroczyła próg. Nie miała na sobie munduru, bo mundur tutaj w pojedynkę to byłoby jak dopraszanie się o wpierdol, a Brenna bywała głupia, ale już nie aż tak absolutnie pozbawiona rozumu, by wyłączyć też i tę ostatnią, działającą szarą komórkę. Zwykła, szara szata i to ze sklepu z odzieżą używaną, bo te jej i znoszone były za dobrej jakości na Nokturn – i ktoś tutejszy by to zauważył. Ba, zadbała nawet o drobną zmianę koloru włosów i parę drobnych zmian twarzy, ot by nie rzucać się w oczy z daleka.
W nos uderzył ją od razu specyficzny zapach. Świece. Kadzidła. Opium.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (3105), Maeve Chang (3102)




Wiadomości w tym wątku
[27.06.72, ranek, Palarnia Changów] Dzień dobry, możemy porozmawiać o narkotykach? - przez Brenna Longbottom - 21.10.2023, 14:58
RE: [27.06.72, ranek, Palarnia Changów] Dzień dobry, możemy porozmawiać o narkotykach? - przez Maeve Chang - 21.10.2023, 17:43
RE: [27.06.72, ranek, Palarnia Changów] Dzień dobry, możemy porozmawiać o narkotykach? - przez Brenna Longbottom - 21.10.2023, 18:06
RE: [27.06.72, ranek, Palarnia Changów] Dzień dobry, możemy porozmawiać o narkotykach? - przez Maeve Chang - 22.10.2023, 12:32
RE: [27.06.72, ranek, Palarnia Changów] Dzień dobry, możemy porozmawiać o narkotykach? - przez Brenna Longbottom - 22.10.2023, 16:10
RE: [27.06.72, ranek, Palarnia Changów] Dzień dobry, możemy porozmawiać o narkotykach? - przez Maeve Chang - 24.10.2023, 01:03
RE: [27.06.72, ranek, Palarnia Changów] Dzień dobry, możemy porozmawiać o narkotykach? - przez Brenna Longbottom - 24.10.2023, 10:10
RE: [27.06.72, ranek, Palarnia Changów] Dzień dobry, możemy porozmawiać o narkotykach? - przez Maeve Chang - 27.10.2023, 00:14
RE: [27.06.72, ranek, Palarnia Changów] Dzień dobry, możemy porozmawiać o narkotykach? - przez Brenna Longbottom - 27.10.2023, 17:24
RE: [27.06.72, ranek, Palarnia Changów] Dzień dobry, możemy porozmawiać o narkotykach? - przez Maeve Chang - 30.10.2023, 00:19
RE: [27.06.72, ranek, Palarnia Changów] Dzień dobry, możemy porozmawiać o narkotykach? - przez Brenna Longbottom - 31.10.2023, 22:26

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa