21.10.2023, 18:58 ✶
Aha, albo Departament Tajemnic kładł pałę na to co działo się w Kniei, albo składał się z osób, którzy nie wiedzieli co robią, albo jak do tematu się zabrać. W sumie to trochę podejrzewał ich o obie te rzeczy, szczególnie kiedy typ stojący przed nim odpowiedział mu w taki rozlazły sposób. Bulstrode skrzywił się lekko, czekając aż grupa przesunie się dalej pod dowództwem Sebastiana, przez ten czas grając z niewymownym w grę, kto szybciej mrugnie.
W końcu jednak cała trójka mu towarzysząca przemieściła się w głąb Kniei, a Atreus ruszył za nimi. Bardzo chciał wierzyć Macmillanowi, że ten faktycznie wiedział gdzie ich prowadzi, kiedy tak kluczyli po lesie, zbaczając w końcu ze ścieżki i odchodząc od niej w krzaczory i między drzewa. W końcu jednak ich oczom ukazała się rzeczka, płynąca wartko nieco niżej.
- Ten konkretny strumień? - zapytał z pewnym powątpiewaniem w głosie, kiedy tak przyglądał się wodzie, jakby zaraz miał doznać jakiegoś objawienia. To nie tak, ze Sebastianowi nie wierzył, a raczej chodziło o to, że nie jedna woda chyba Knieję przecinała, a i krajobraz ją otaczający nie wydawał mu się na tyle charakterystyczny, żeby nie mógł się z jakimś innym pomylić. Ale on w Dolinie ani nie mieszkał, ani nawet specjalnie nie bywał, więc może egzorcysta dostrzegał tutaj o wiele więcej, kto wie.
Obejrzał się najpierw na Laurenta, a potem na Geraldine, do której też zwrócił się ich przewodnik, jakby oczekując od niej jakichś paru słów wyjaśnień, albo dostrzeżenia jakiejś umykającej mu wskazówki. To z jaką ekscytacją wcześniej Macmillan przedzierał się przez zarośla sprawiło, że trochę spodziewał się zastania tutaj całej grupy widm, a kiedy tylko wyczuł wodę, to że widok rozpościerający się, będzie aż do nieprzyjemnego stopnia przypominał ten, który zastał w limbo.
Bulstrode zszedł z ustępu, który dzielił ich od piaszczystego brzegu potoku, podchodząc tym samym nieco bliżej wody i rozglądając się, najpierw w jedną, a potem w drugą stronę wzdłuż nitki strumienia.
W końcu jednak cała trójka mu towarzysząca przemieściła się w głąb Kniei, a Atreus ruszył za nimi. Bardzo chciał wierzyć Macmillanowi, że ten faktycznie wiedział gdzie ich prowadzi, kiedy tak kluczyli po lesie, zbaczając w końcu ze ścieżki i odchodząc od niej w krzaczory i między drzewa. W końcu jednak ich oczom ukazała się rzeczka, płynąca wartko nieco niżej.
- Ten konkretny strumień? - zapytał z pewnym powątpiewaniem w głosie, kiedy tak przyglądał się wodzie, jakby zaraz miał doznać jakiegoś objawienia. To nie tak, ze Sebastianowi nie wierzył, a raczej chodziło o to, że nie jedna woda chyba Knieję przecinała, a i krajobraz ją otaczający nie wydawał mu się na tyle charakterystyczny, żeby nie mógł się z jakimś innym pomylić. Ale on w Dolinie ani nie mieszkał, ani nawet specjalnie nie bywał, więc może egzorcysta dostrzegał tutaj o wiele więcej, kto wie.
Obejrzał się najpierw na Laurenta, a potem na Geraldine, do której też zwrócił się ich przewodnik, jakby oczekując od niej jakichś paru słów wyjaśnień, albo dostrzeżenia jakiejś umykającej mu wskazówki. To z jaką ekscytacją wcześniej Macmillan przedzierał się przez zarośla sprawiło, że trochę spodziewał się zastania tutaj całej grupy widm, a kiedy tylko wyczuł wodę, to że widok rozpościerający się, będzie aż do nieprzyjemnego stopnia przypominał ten, który zastał w limbo.
Bulstrode zszedł z ustępu, który dzielił ich od piaszczystego brzegu potoku, podchodząc tym samym nieco bliżej wody i rozglądając się, najpierw w jedną, a potem w drugą stronę wzdłuż nitki strumienia.