21.10.2023, 23:53 ✶
Przez chwilę, krótką chwilę – a jednocześnie zdającą się ciągnąć w nieskończoność – wszystko stało się wręcz surrealistyczne. Cisza, która nie była ciszą, bo choć tego nie słyszały – rozmowa wciąż trwała. A potem słowa. Łzy.
Dlaczego płakał, skoro nijak nie był powiązany z Derwinem, a przynajmniej nic o tym nie wiedziała…? A jednak. Łzy. Choć jej oczy w tej chwili pozostały jeszcze suche, mimo że gdzieś w środku to wszystko wzbierało i zapewne było kwestią czasu, kiedy tama puści.
Jeszcze nie teraz.
Jeszcze nie.
Nie tylko dała się przygarnąć, ale też i sama objęła mocno Brennę. Bez żadnych słów, te w tej chwili naprawdę były zbędne. Nic nie było dobrze, a jeśli kiedykolwiek miałoby być… to już czas miał pokazać. Co nie znaczyło, że wszelkie blizny zostaną zaleczone, o nie – pozostaną, przypominając o wszystkim.
Przynajmniej miały tu siebie.
Odwróciła spojrzenie, kierując je gdzieś w bok, gdy kuzynka obróciła się w stronę Prewetta. Przepraszał… za co? Dlaczego?
- Nie powinieneś przepraszać – wychrypiała - Muszę… muszę się przewietrzyć – stwierdziła cicho, podnosząc się z miejsca. Dłoń powędrowała do kieszeni, upewniając się, że znajduje się w niej paczka, do której zawartości miała zamiar wkrótce się dobrać.
Potrzebowała chwili samotności. Zapewne potem miała się jeszcze pożegnać z Prewettem, może nawet podziękować za podjęcie wysiłku i przeprowadzenie seansu. Zapewne. Teraz… teraz naprawdę potrzebowała chwili samotności, więc skierowała się w stronę wyjścia, po drodze dając Brennie subtelny znak, żeby za nią teraz nie szła.
Dlaczego płakał, skoro nijak nie był powiązany z Derwinem, a przynajmniej nic o tym nie wiedziała…? A jednak. Łzy. Choć jej oczy w tej chwili pozostały jeszcze suche, mimo że gdzieś w środku to wszystko wzbierało i zapewne było kwestią czasu, kiedy tama puści.
Jeszcze nie teraz.
Jeszcze nie.
Nie tylko dała się przygarnąć, ale też i sama objęła mocno Brennę. Bez żadnych słów, te w tej chwili naprawdę były zbędne. Nic nie było dobrze, a jeśli kiedykolwiek miałoby być… to już czas miał pokazać. Co nie znaczyło, że wszelkie blizny zostaną zaleczone, o nie – pozostaną, przypominając o wszystkim.
Przynajmniej miały tu siebie.
Odwróciła spojrzenie, kierując je gdzieś w bok, gdy kuzynka obróciła się w stronę Prewetta. Przepraszał… za co? Dlaczego?
- Nie powinieneś przepraszać – wychrypiała - Muszę… muszę się przewietrzyć – stwierdziła cicho, podnosząc się z miejsca. Dłoń powędrowała do kieszeni, upewniając się, że znajduje się w niej paczka, do której zawartości miała zamiar wkrótce się dobrać.
Potrzebowała chwili samotności. Zapewne potem miała się jeszcze pożegnać z Prewettem, może nawet podziękować za podjęcie wysiłku i przeprowadzenie seansu. Zapewne. Teraz… teraz naprawdę potrzebowała chwili samotności, więc skierowała się w stronę wyjścia, po drodze dając Brennie subtelny znak, żeby za nią teraz nie szła.
Postać opuszcza sesję