22.10.2023, 01:09 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.02.2025, 11:47 przez Lorraine Malfoy.)
Lorraine cudem tylko zdusiła w sobie trzeci dzisiaj atak paniki, zanim wypadła z łazienki, trzaskając drzwiami, mokruteńka od stóp do głów. Szept litanii przekleństw, które mełła na ustach, nie mógł zagłuszyć chichotu Jęczącej Marty, więc dodatkowo odwróciła się na pięcie i z całej siły kopnęła w drzwi toalety, a potem pomaszerowała gniewnie w stronę pokoju wspólnego, coby zgarnąć suchą torbę na przemoczone przybory.
Lorraine obudziła się z twardym postanowieniem, że cały dzisiejszy dzień spędzi ucząc się do egzaminów, które już od miesiąca spędzały jej sen z powiek. Lorraine niemożebnie przeżywała zbliżające się SUMy, ponieważ zależało jej, aby otrzymać jak najlepsze oceny. Czas wolny poświęcała albo na siedzenie w książkach, albo na gromadzenie zapasów eliksirów wspomagających koncentrację na okres SUMów - wtedy zawsze miała świetną klientelę. Sobie aplikowała natomiast eliksir na uspokojenie, ponieważ irytowało ją teraz absolutnie w s z y s t k o. Pierwsze miejsce pośród irytujących ludzie należało natomiast do Aveliny Paxton i Anthony'ego Borgina, którzy zdecydowali się... wrzucić ją do jeziora, kiedy uczyła się na błoniach.
Cóż, może gdyby nie była taka wredna wobec tej dwójki, uniknęłaby kąpieli.
Wyszła z jeziora jak rusałka, i popędziła do mało uczęszczanej łazienki Jęczącej Marty - nie chciała, by ludzie widzieli jąw takim stanie - aby doprowadzić się do porządku. Kapryśna zjawa rozwaliła jednak armaturę i zalała (znowu!) nie tylko Malfoyównę, ale i zawartość całej jej szkolnej torebki, którą dziewczyna nieopatrznie cisnęła na podłogę, kiedy to przepełniona furią wpadła do toalety na trzecim piętrze, z szatami pokrytymi rzęsą z jeziora. Zostawiła wierzchnie okrycie i zalane rzeczy w łazience, a teraz po nie wracała.
- Nie, po prostu robię się taka mokra na widok zabójczo przystojnych graczy z drużyny Quidditcha. - rzuciła ironicznie Lorraine, połechtana jednak atencją Atreusa. Chociaż Quidditcha szczerze nie znosiła, jego graczy tym bardziej - a jednemu z pałkarzy Gryffindoru, który ośmielił się ją podrywać, powiedziała, że latanie na miotle powoduje raka prostaty - wobec Bulstrode'a, który był rok starszy (!!), należał do Slytherinu i mógł się pochwalić akuratną buźką, pokusiła się jedynie o taki wygłoszony słodkim tonem komentarz zaprawiony flirtem szkolnej queen bee. Bo to jednak taki boost do pewności siebie, kiedy czujesz się jak coś, co przeżuła i wypluła kałamarnica, a taki ładny chłopiec i tak patrzy w ciebie jak w obrazek! Co za różnica, czy to był obrazek z Kalendarza Miss Mokrego Podkoszulka... No a wspominałam, że nienajgorzej wyglądał w stroju kapitana?
- To znaczy tak, jezioro. - poprawiła się od razu półwila, nawet nie mrugnąwszy okiem na nagłą zmianę tonu na bardziej neutralny. Uwielbiała ten przywilej płci pięknej, że wszystkie takie niegrzeczne odzywki uchodziły jej na... sucho, haha. - Anthony i Avelina trochę zażartowali moim kosztem. Ale chwilę potem, kiedy już prawie się wysuszyłam i tylko poprawiałam makijaż w łazience... - zamrugała gwałtownie, po trosze świadoma tego, że wygląda jeszcze ładniej, kiedy zbiera jej się na płacz (a Atreus wyglądał na takiego, co nawet po przeleceniu na miotle maratonu nie wahałby się pomóc damie w potrzebie), a po trosze dlatego, że naprawdę była wściekła i sfrustrowana całą tą sytuacją. - ...Jęcząca Marta znowu wysadziła krany. Zniszczyła mi wszystkie notatki z eliksirów na egzamin!
Ale wtopa...
Lorraine obudziła się z twardym postanowieniem, że cały dzisiejszy dzień spędzi ucząc się do egzaminów, które już od miesiąca spędzały jej sen z powiek. Lorraine niemożebnie przeżywała zbliżające się SUMy, ponieważ zależało jej, aby otrzymać jak najlepsze oceny. Czas wolny poświęcała albo na siedzenie w książkach, albo na gromadzenie zapasów eliksirów wspomagających koncentrację na okres SUMów - wtedy zawsze miała świetną klientelę. Sobie aplikowała natomiast eliksir na uspokojenie, ponieważ irytowało ją teraz absolutnie w s z y s t k o. Pierwsze miejsce pośród irytujących ludzie należało natomiast do Aveliny Paxton i Anthony'ego Borgina, którzy zdecydowali się... wrzucić ją do jeziora, kiedy uczyła się na błoniach.
Cóż, może gdyby nie była taka wredna wobec tej dwójki, uniknęłaby kąpieli.
Wyszła z jeziora jak rusałka, i popędziła do mało uczęszczanej łazienki Jęczącej Marty - nie chciała, by ludzie widzieli jąw takim stanie - aby doprowadzić się do porządku. Kapryśna zjawa rozwaliła jednak armaturę i zalała (znowu!) nie tylko Malfoyównę, ale i zawartość całej jej szkolnej torebki, którą dziewczyna nieopatrznie cisnęła na podłogę, kiedy to przepełniona furią wpadła do toalety na trzecim piętrze, z szatami pokrytymi rzęsą z jeziora. Zostawiła wierzchnie okrycie i zalane rzeczy w łazience, a teraz po nie wracała.
- Nie, po prostu robię się taka mokra na widok zabójczo przystojnych graczy z drużyny Quidditcha. - rzuciła ironicznie Lorraine, połechtana jednak atencją Atreusa. Chociaż Quidditcha szczerze nie znosiła, jego graczy tym bardziej - a jednemu z pałkarzy Gryffindoru, który ośmielił się ją podrywać, powiedziała, że latanie na miotle powoduje raka prostaty - wobec Bulstrode'a, który był rok starszy (!!), należał do Slytherinu i mógł się pochwalić akuratną buźką, pokusiła się jedynie o taki wygłoszony słodkim tonem komentarz zaprawiony flirtem szkolnej queen bee. Bo to jednak taki boost do pewności siebie, kiedy czujesz się jak coś, co przeżuła i wypluła kałamarnica, a taki ładny chłopiec i tak patrzy w ciebie jak w obrazek! Co za różnica, czy to był obrazek z Kalendarza Miss Mokrego Podkoszulka... No a wspominałam, że nienajgorzej wyglądał w stroju kapitana?
- To znaczy tak, jezioro. - poprawiła się od razu półwila, nawet nie mrugnąwszy okiem na nagłą zmianę tonu na bardziej neutralny. Uwielbiała ten przywilej płci pięknej, że wszystkie takie niegrzeczne odzywki uchodziły jej na... sucho, haha. - Anthony i Avelina trochę zażartowali moim kosztem. Ale chwilę potem, kiedy już prawie się wysuszyłam i tylko poprawiałam makijaż w łazience... - zamrugała gwałtownie, po trosze świadoma tego, że wygląda jeszcze ładniej, kiedy zbiera jej się na płacz (a Atreus wyglądał na takiego, co nawet po przeleceniu na miotle maratonu nie wahałby się pomóc damie w potrzebie), a po trosze dlatego, że naprawdę była wściekła i sfrustrowana całą tą sytuacją. - ...Jęcząca Marta znowu wysadziła krany. Zniszczyła mi wszystkie notatki z eliksirów na egzamin!
Ale wtopa...