22.10.2023, 13:06 ✶
Chłód ciała Victorii był ostatnią rzeczą, jaka mogłaby Brennie przeszkadzać. Może za pierwszym zetknięciem z czyjąś ręką tak zimną byłaby zaskoczona i dopytywała, czy wszystko w porządku – ale ona po raz pierwszy dotknęła Zimnych jeszcze na polanie Beltane. Lestrange była jej przyjaciółką, ciągała ją za rękę zbyt wiele razy, aby teraz miała się odsunąć, bo stała się chłodna. Nie wspominając o tym, że na tym etapie, po tych wszystkich razach, gdy ściskała dłoń Mav, była tak przyzwyczajona, że nawet tego nie zauważała.
Wraz z nią weszła więc najpierw w ciemność bramy, a potem znikła do lokalu.
– Zasłoń okna – padło od drzwi, gdy pojawiały się ich „randki”. Błysnęło zaklęcie i szyby zmieniły kolor, stając się czarne. Przez chwilę w lokalu panowała naprawdę absolutna ciemność.
– Myślisz, że dali się nabrać? – przemówił drugi głos. Ktoś przemieścił się między stolikami, a gdy się zbliżył, w wilczy nos Brenny uderzył charakterystyczny, doskonale znany jej zapach. Woń popiołów i siarki. Czarnej magii.
Tym razem na pewno trafiły na właściwych ludzi. Nie musiała słyszeć ich rozmowy: wystarczył jej własny nos.
Wahała się. Byli jeszcze nieco zbyt daleko, aby mogła skoczyć dostatecznie szybko, by na pewno nie oberwać żadnym zaklęciem. Poza tym im dłużej poczekają, tym lepiej dla nich. Wsparcie powinno pojawić się tutaj w ciągu góra pięciu minut.
Pięć minut to jednak bardzo dużo w takich sytuacjach. A Brenna, wbrew pozorom, wcale nie chciała popełnić samobójstwa. I to nie tak, że absolutnie nie bała się, czy dadzą sobie radę z dwoma spaczeńcami. Miała obawy. Zawsze je miała. Nigdy jednak jej to nie powstrzymało. Teraz... czekała: czekała, póki mogły. Usłyszała dźwięk, wskazujący na to, że ktoś zdejmuje jedno z krzeseł ze stołu...
– Zgodzili się na taki układ, prawda? Biorą pieniądze, ja kartkę z miejscem, gdzie są jednorożce… nie wiedzieli tylko, że potem zabiorę te pieniądze z ich resztek. Zapal światło.
Kolejny ruch. Jeden z mężczyzn znalazł się całkiem blisko niej. Brenna nie czekała już – wiedziała, że kiedy rozpalą światła, zbyt duże będzie ryzyko, że dostrzegą ją albo Victorię i stracą element zaskoczenia. W tej samej chwili, w której rozbłysło lumos, wilczyca wystrzeliła spod stolika i skoczyła na czarodzieja, który znajdował się bliżej niej.
Af, skok
Wraz z nią weszła więc najpierw w ciemność bramy, a potem znikła do lokalu.
– Zasłoń okna – padło od drzwi, gdy pojawiały się ich „randki”. Błysnęło zaklęcie i szyby zmieniły kolor, stając się czarne. Przez chwilę w lokalu panowała naprawdę absolutna ciemność.
– Myślisz, że dali się nabrać? – przemówił drugi głos. Ktoś przemieścił się między stolikami, a gdy się zbliżył, w wilczy nos Brenny uderzył charakterystyczny, doskonale znany jej zapach. Woń popiołów i siarki. Czarnej magii.
Tym razem na pewno trafiły na właściwych ludzi. Nie musiała słyszeć ich rozmowy: wystarczył jej własny nos.
Wahała się. Byli jeszcze nieco zbyt daleko, aby mogła skoczyć dostatecznie szybko, by na pewno nie oberwać żadnym zaklęciem. Poza tym im dłużej poczekają, tym lepiej dla nich. Wsparcie powinno pojawić się tutaj w ciągu góra pięciu minut.
Pięć minut to jednak bardzo dużo w takich sytuacjach. A Brenna, wbrew pozorom, wcale nie chciała popełnić samobójstwa. I to nie tak, że absolutnie nie bała się, czy dadzą sobie radę z dwoma spaczeńcami. Miała obawy. Zawsze je miała. Nigdy jednak jej to nie powstrzymało. Teraz... czekała: czekała, póki mogły. Usłyszała dźwięk, wskazujący na to, że ktoś zdejmuje jedno z krzeseł ze stołu...
– Zgodzili się na taki układ, prawda? Biorą pieniądze, ja kartkę z miejscem, gdzie są jednorożce… nie wiedzieli tylko, że potem zabiorę te pieniądze z ich resztek. Zapal światło.
Kolejny ruch. Jeden z mężczyzn znalazł się całkiem blisko niej. Brenna nie czekała już – wiedziała, że kiedy rozpalą światła, zbyt duże będzie ryzyko, że dostrzegą ją albo Victorię i stracą element zaskoczenia. W tej samej chwili, w której rozbłysło lumos, wilczyca wystrzeliła spod stolika i skoczyła na czarodzieja, który znajdował się bliżej niej.
Af, skok
Rzut PO 1d100 - 81
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 9
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.