Avelina w końcu zaczęła mówić z sensem w kwestii Munga! W końcu zrozumiała gdzie leżał problem - w lekarzach, a nie w upartych pacjentach. Oczywiście wszystko zależało od punktu widzenia ale to trzeba było jeszcze do siebie dopuszczać taką możliwość, a nie tylko iść w zaparte i patrzeć w jedną stronę. Stanley był jednak uparty... trochę jak ten przysłowiowy osioł. Można mu było tłumaczyć coś po milion razy, a on i tak był odporny na te wiadomości. Po prostu taki ciężki przypadek.
- Horyzontalna? Pokątna? Gdzieś po za Londynem? - zapytał z zainteresowaniem. Borgin był ciekawe gdzie Paxton poniesie na przestrzeni następnych tygodni czy miesięcy, wszak to co mówiła wskazywało, że to raczej kwestia niedalekiej przyszłości, niż kilku lat - Obawiam się, że z tym nie mogę pomóc, a bardzo bym chciał. Nie znam nikogo kto by się trudził zielarstwem w jakimś większym stopniu - przyznał biorąc łyk naparu - Ale za to mogę rzucić kilka słówek tam czy siam, wśród kolegów i rodziny... Wtedy grono klientów będzie na pewno duże i szerokie - uśmiechnął się pod nosem. Chociaż tyle mógł dla niej zrobić, wszak Avelina nie musiała mu de facto sprzedawać remedium "spod lady".
- Nie przejmuj się tym w ogóle. Nauczyłem się już z tym żyć. Mamy pewnego rodzaju symbiozę ze sobą - przyznał - Ja biorę leki i unikam lekarzy, a bezsenność stara mi się aż tak nie przeszkadzać - dodał. Była to uczciwa wymiana jakby nie patrzeć - Wyczekuj, bo warto. Najlepszy przepis jaki w życiu jadłem bo to mojej świętej pamięci mamy - rzekł, a następnie dopił resztówkę ziółek. Te były nie najgorsze... ale wolał ich już więcej w życiu nie pić, wszak od herbaty czy innego tego typu rzeczy preferował alkohol - Jak już będziesz znała datę otwarcia swojego kramu to daj mi znać. Przyjdę z flaszką to opijemy Twój sukces... A no i wezmę tego gadułę Sauriela, co tylko papla tym jęzorem na lewo i prawo - pokiwał przecząco głową na przyjaciela. Był jaki był ale dobrze, że był, ponieważ bez niego byłoby po prostu smutno w tym szarym i nudnym świecie.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972