23.10.2023, 10:42 ✶
Nie spoglądał co robi Olivia i jegomość, którego miała opatrzyć .Załatwił jej wszystko co potrzebne do zajęcia się charłakiem, bez konieczności używania różdżki. gdyby jednak wiedział jaka była reakcja mężczyzny już na początku by użył czarów, może wtedy by wraz z krwią z głowy nie wyciekałby mu też rozum. Jak widać chęć pomocy nie była czymś czego charłaki chciały od innych.
-Typowe - mruknął widząc jak kobieta zbiera się z ziemi po wyrazach "wdzięczności" uciekającego teraz charłaka.
Oparł się co prawda pokusie, żeby rzucić czarem za uciekinierem, aby zamienić jego głowę w dynię, ale uznał, że lepiej jednak nie przeginać.
To co widział za winklem, wyglądając sprawiało, że nie wiedział co czuje bardziej - pogardę dla tych, którzy tam wywołali zamieszki, czy chęć znalezienia się w zupełnie innym miejscu. Nie miał czasu odpowiadać, bo podnosił różdżkę aby obronić się przed mknącym ku niemu zaklęciem, gdy poczuł jak ktoś ciągnie go do tyłu.
-Co do... - zerknął za siebie, żeby zobaczyć kobietę, która towarzyszyła mu od początku tych wydarzeń. Zmarszczył brwi patrząc, ze nie opatrzył sobie ręki. -Naprawdę? - zapytał unosząc brwi w górę i biorąc jej dłoń w swoją, aby przyłożyć różdżkę do zranionej ręki.
- Ferula - mruknął i bandaże owinęły zranioną rękę, a w następnej chwili skulił się nieco. Kolejne zaklęcie uderzyło już w ścianę za nimi niszcząc róg budynku i rozsyłając odłamki na wszystkie strony.
- Tak, ruszaj, do Kotła, powinno tam być stosunkowo bezpiecznie - dodał popychając ją delikatnie, aby ruszyła czym prędzej w kierunku który wspomniał.
-Typowe - mruknął widząc jak kobieta zbiera się z ziemi po wyrazach "wdzięczności" uciekającego teraz charłaka.
Oparł się co prawda pokusie, żeby rzucić czarem za uciekinierem, aby zamienić jego głowę w dynię, ale uznał, że lepiej jednak nie przeginać.
To co widział za winklem, wyglądając sprawiało, że nie wiedział co czuje bardziej - pogardę dla tych, którzy tam wywołali zamieszki, czy chęć znalezienia się w zupełnie innym miejscu. Nie miał czasu odpowiadać, bo podnosił różdżkę aby obronić się przed mknącym ku niemu zaklęciem, gdy poczuł jak ktoś ciągnie go do tyłu.
-Co do... - zerknął za siebie, żeby zobaczyć kobietę, która towarzyszyła mu od początku tych wydarzeń. Zmarszczył brwi patrząc, ze nie opatrzył sobie ręki. -Naprawdę? - zapytał unosząc brwi w górę i biorąc jej dłoń w swoją, aby przyłożyć różdżkę do zranionej ręki.
- Ferula - mruknął i bandaże owinęły zranioną rękę, a w następnej chwili skulił się nieco. Kolejne zaklęcie uderzyło już w ścianę za nimi niszcząc róg budynku i rozsyłając odłamki na wszystkie strony.
- Tak, ruszaj, do Kotła, powinno tam być stosunkowo bezpiecznie - dodał popychając ją delikatnie, aby ruszyła czym prędzej w kierunku który wspomniał.