Kiedy zaczęła się rozglądać zobaczyła ślady na ziemi. Zaczęła za nimi podążać, ignorując swoje towarzystwo. Co chwila się nachylała, aby mieć pewność, że idzie dobrą drogą. Ciekawiło ją, czy te stwory żywiły się również zwierzętami, czy skupiały się tylko na ludziach. Nie do końca jeszcze znali sposób, w jaki działały. Jeśli żywiłyby się również zwierzyną, to i ona zaczęłaby uciekać z lasu, całkowicie by opustoszał.
Trop jednak się urwał i musiała wrócić do swoich towarzyszy. Wyglądało na to, że jakaś zwierzyna zaczęła stąd uciekać i została dopadnięta w miejscu, w którym urywał się ślad.
Yaxley w ogóle nie wchodziła w dyskusję mężczyzn. Jeden i drugi byli dla niej wątpliwymi osobnikami, bo pracowali dla Ministerstwa Magii, dla niej byli siebie warci. Ona wolała zdecydowanie nie wdawać się z nimi w żadne pogadanki. Miała świadomość, jak działają procedury, każdy z nich chciał ugrać coś dla siebie w tej wyprawie, w sumie to nawet nie dla siebie, a dla swojego departamentu. W przeciwieństwie do niej, która od zawsze działała na własną rękę i nie była nikomu posłuszna.
Szli dalej, w głąb lasu. Gerry uważnie rozglądała się po drodze, musiała być czujna, w końcu wszędzie mogli znaleźć jakieś ślady, które mogłyby im pomóc. Nim dostrzegła strumyk, usłyszała jego dźwięk. Wiedziała więc, że są blisko. Nie zamierzała biec ku niemu, jak Sebastian. Zaczęła przechadzać się w okolicy w poszukiwaniu jakiegokolwiek tropu. Najwyraźniej było to miejsce, o którym wspominał Macmillan. Ciekawe, czy faktycznie coś tutaj znajdą.
Ponownie oddaliła się nieco od grupy. Nie była nauczona współpracować, słyszała, że Sebastian zadał jej pytanie, póki co jednak musiała się rozejrzeć. To było istotniejsze.
Percepcja
Slaby sukces...
Sukces!