23.10.2023, 15:16 ✶
Ollie nie mógł się wysłowić tego dnia, ciągle mu ktoś przerywał, jak nie jakiś charłak, zabłąkany czar, tak teraz pracownicy Ministerstwa. No ale już się z tym pogodził, nie było co się denerwować na zrządzenia losu, nawet jak ten los uwziął się na ciebie i zamierzał ci dokopać na każdym kroku.
- Masz zbyt wysokie wymagania co do społeczeństwa - mruknął jedynie na wcześniejszą tyradę Olivii i pomógł jej taszczyć charłaka w stronę sklepu jej matki. Ten pewnie też ucieknie jak tylko zobaczy z kim ma do czynienia.
- W sam środek awantury czy spisywania przez pracowników Ministerstwa? - zapytał dość przebiegle jak na niego. Co prawda sam również był zdania, że jednak lepiej stąd znikać i nie dać się jeszcze bardziej wciągnąć w te wszystkie wydarzenia, które się tutaj zadziały.
Wchodząc do Pękatej Fiolki jego nozdrza uderzyły zapachy tak dobrze mu znane. Czuł jak jest atakowany przez zapachy składników eliksirów, przez pykające na niewielkim ogniu wywary. Przez chwilę poczuł się jakby wchodził do domu, kiedy jego matka nadal żyła. Cóż, wspomnienia... Potrząsnął głową. Przysłuchiwał się jak kobieta streszcza wszystkie wydarzenia swojej matce, nie zamierzał jej poprawiać, choć raz czy dwa by wypadało, ale nie było potrzeby wciskać nos w nie swoje sprawy. Pomógł dotaszczyć charłaka na jakieś siedzisko i popatrzył zdziwiony na współtowarzyszkę wydarzeń sprzed kilku chwil.
- Jakoś do domu wrócić muszę. - odpowiedział jakby to była oczywistość. -Poza tym szedłem do księgarni, a tej chyba nie uszkodzili... - zastanawiał się ,fakt faktem sklep do którego zmierzał był w przeciwnym kierunku niż gdzie spotkały się tamte dwie grupy. Nadzieja na zakup książek nadal była. No chyba, że sprzedawca był w środku tych zamieszek zamiast w pracy.
- Masz zbyt wysokie wymagania co do społeczeństwa - mruknął jedynie na wcześniejszą tyradę Olivii i pomógł jej taszczyć charłaka w stronę sklepu jej matki. Ten pewnie też ucieknie jak tylko zobaczy z kim ma do czynienia.
- W sam środek awantury czy spisywania przez pracowników Ministerstwa? - zapytał dość przebiegle jak na niego. Co prawda sam również był zdania, że jednak lepiej stąd znikać i nie dać się jeszcze bardziej wciągnąć w te wszystkie wydarzenia, które się tutaj zadziały.
Wchodząc do Pękatej Fiolki jego nozdrza uderzyły zapachy tak dobrze mu znane. Czuł jak jest atakowany przez zapachy składników eliksirów, przez pykające na niewielkim ogniu wywary. Przez chwilę poczuł się jakby wchodził do domu, kiedy jego matka nadal żyła. Cóż, wspomnienia... Potrząsnął głową. Przysłuchiwał się jak kobieta streszcza wszystkie wydarzenia swojej matce, nie zamierzał jej poprawiać, choć raz czy dwa by wypadało, ale nie było potrzeby wciskać nos w nie swoje sprawy. Pomógł dotaszczyć charłaka na jakieś siedzisko i popatrzył zdziwiony na współtowarzyszkę wydarzeń sprzed kilku chwil.
- Jakoś do domu wrócić muszę. - odpowiedział jakby to była oczywistość. -Poza tym szedłem do księgarni, a tej chyba nie uszkodzili... - zastanawiał się ,fakt faktem sklep do którego zmierzał był w przeciwnym kierunku niż gdzie spotkały się tamte dwie grupy. Nadzieja na zakup książek nadal była. No chyba, że sprzedawca był w środku tych zamieszek zamiast w pracy.