23.10.2023, 19:30 ✶
- Wiem, że musisz, przecież nie będziesz tu spać. Ale dobrze by było albo opracować plan, albo nie rzucać się w oczy, albo poczekać, nie uważasz? - zapytała, pokazując na jego ubrania. - Jak ubierzesz się jak mugol, możesz zarobić czarem. Jak założysz szatę i będziesz wymachiwał różdżką - dostaniesz kamieniem w łeb.
Wzruszyła ramionami, odsuwając się lekko od charłaka. Mężczyzna milczał, ale nie przyglądał się ani Olivii, ani Olliemu. Po prostu gapił się w przestrzeń, cały jakby pożądlony, i czekał aż Elyn przyniesie mu eliksir.
- Poza tym jeśli księgarnia jest na linii strzału, to albo oberwała, albo jest zamknięta - powiedziała, podtykając mamie porcelanowy kubek. Kobieta wlała tam trochę eliksiru, a następnie zamieszała naczyniem i podała charłakowi. O dziwo wypił bez większych oporów. Może zorientował się, że chcą mu pomóc? Nie mówili specjalnie cicho, poza tym gdyby chcieli jego zguby, już by nie żył. A schowali go przed zamieszaniem, które ogarniało powoli alejki. Na zewnątrz widać było uciekających ludzi.
- Tu jest względnie spokojnie, nawet uciekają tak, jakby chcieli a nie mogli - rzuciła, pokazując na ulicę, widoczną przez szklaną witrynę. Ludzie faktycznie - uciekali, ale jakoś tak wolno, ciągle się oglądali i jakoś tak dziwnie chodzili, powoli okropnie. Olivia westchnęła ciężko.- Rób co chcesz, ale może odprowadzić go chociaż?
Zapytała Olliego, zerkając przy tym na charłaka. Twarz mężczyzny powoli wracała do normalnego stanu, uwydatniając złamany nos oraz pokryty zaschniętą krwią podbródek. Pani Quirke podała mu mokrą chustkę.
Wzruszyła ramionami, odsuwając się lekko od charłaka. Mężczyzna milczał, ale nie przyglądał się ani Olivii, ani Olliemu. Po prostu gapił się w przestrzeń, cały jakby pożądlony, i czekał aż Elyn przyniesie mu eliksir.
- Poza tym jeśli księgarnia jest na linii strzału, to albo oberwała, albo jest zamknięta - powiedziała, podtykając mamie porcelanowy kubek. Kobieta wlała tam trochę eliksiru, a następnie zamieszała naczyniem i podała charłakowi. O dziwo wypił bez większych oporów. Może zorientował się, że chcą mu pomóc? Nie mówili specjalnie cicho, poza tym gdyby chcieli jego zguby, już by nie żył. A schowali go przed zamieszaniem, które ogarniało powoli alejki. Na zewnątrz widać było uciekających ludzi.
- Tu jest względnie spokojnie, nawet uciekają tak, jakby chcieli a nie mogli - rzuciła, pokazując na ulicę, widoczną przez szklaną witrynę. Ludzie faktycznie - uciekali, ale jakoś tak wolno, ciągle się oglądali i jakoś tak dziwnie chodzili, powoli okropnie. Olivia westchnęła ciężko.- Rób co chcesz, ale może odprowadzić go chociaż?
Zapytała Olliego, zerkając przy tym na charłaka. Twarz mężczyzny powoli wracała do normalnego stanu, uwydatniając złamany nos oraz pokryty zaschniętą krwią podbródek. Pani Quirke podała mu mokrą chustkę.