Nie dziwiła się wcale, gdy zauważyła reakcję swojej towarzyszki na tę opowieść. Ona na pewno również by się przestraszyła. Zresztą sama nie wiedziała, czy by uwierzyła w coś takiego. Brzmiało to nieco dziwnie, no i jak do tej pory przecież na świecie nie było takich istot. Bajki wyssane z palca. Tyle, że ona widziała je na własne oczy, a raczej czuła i nie była wtedy sama. Miała świadków, było też kilka osób, które również przeżyły coś podobnego. To musiało być prawdziwe - niestety.
- Nie dziwię się, to pojebana akcja. - Powiedziała całkiem lekko i zupełnie szczerze to, co język przyniósł jej na usta. Odprowadziła Olivię wzrokiem do lady, sama zaś odpaliła sobie papierosa i głęboko zaciągnęła się dymem. Ludzie powinni wiedzieć o tym, co działo się w Kniei, uważała, że jest odpowiednią osobą do informowania ich, w końcu widziała to wszystko na własne oczy, wolała ostrzec innych, niech mają świadomość, co może się im przydarzyć jeśli wejdą do Kniei.
Nie czekała długo, po chwili kobieta pojawiła się przed nią ze szklanką. Yaxley przesunęła szkło w swoją stronę. Póki co, jednak nie upiła ani łyka. Starała się nacieszyć smakiem fajki. - Nie sądzę. Myślę, że może się nie spodziewał, że to za nim wyjdzie. Słyszałaś o tym, co piszą w gazetach. Kilkoro aurorów znalazło się po drugiej stronie podczas Beltane, wrócili, coś się z nimi stało. Wydaje mi się, że te stwory wyszły za nimi przypadkiem. Voldemort nad nimi nie panuje. - Przynajmniej tak zakładała. Nie sądziła, że gdyby miał władzę nad Widmami, to one nadal siedziałyby w lesie. To było zbyt ryzykowne.
- Niby jest zabroniony, ale na pewno ministerstwo interesuje się sprawą. Jest to za bardzo niebezpieczne, żeby tak sobie zostało nie poruszone. Nie można niby wejść do Kniei, ale na pewno znajdą się tacy, którzy będą chcieli sprawdzić na własnej skórze, z czym mamy do czynienia. - Życzyła im powodzenia.
- Chłopca odprowadzili do rodziców, nie szłam z nimi. Nie potrafię sobie wyobrazić, jak zareagowali. - Nie była na tyle kompetentna, aby mierzyć się z czymś takim. Mogła biegać po lesie, łapać potwory, nie chciała jednak obcować za bardzo ludźmi, szczególnie w takich sytuacjach.