23.10.2023, 23:27 ✶
Flynn bardzo ochoczo nadstawił swoją głowę, żeby Elaine mogła złożyć mu ten całusek na czole. Nawet wydał z siebie takie rozczulone, pełne entuzjazmu „oooo”. W domyśle - „oooo, jak słodko”. W gruncie rzeczy wszystko, co ona robiła było słodkie - nie miał pojęcia skąd oni ją wytrzasnęli kiedy go nie było, może powinien jednak uwierzyć w to legendarne porywanie dzieci? W to, że rodzice Flynna postanowili pozbyć się go z domu, uwierzyłby każdy, kto go znał dłużej niż trzy minuty, no a... Halo? Elaine? Może jej rodzice zginęli w jakimś wypadku...? Czy wypadało w ogóle o to pytać, skoro minęły już trzy lata, odkąd wrócił do cyrku i ani razu nie podjął tego tematu?
- A nie masz czegoś słodkiego? - Zapytał od razu, a później zniknął z tej okiennicy, żeby błyskawicznie pojawić się w drzwiach. Aby uczynić to tak szybko, musiał się przez ten kawałek przebiec. - Oprócz siebie? - Był chyba dumny z tego wybitnego żartu, bo uśmiechnął się nonszalancko i koślawym, teatralnym krokiem, troszkę takim, jakiego użyłby, przechadzając się podczas występu po Arenie, zbliżył się do tego krzesła, co je Alexander przesunął nogą.
- Elka, czy ty mnie kiedykolwiek widziałaś w piżamie?
To wcześniej wspomniane krzesło Flynn ustawił sobie tak, żeby usiąść bardzo ciasno przy panu zarządcy. Nie nachalnie, ale na tyle blisko, żeby móc oprzeć się łokciem o jego ramię, zupełnie jakby ten był jakimś podłokietnikiem. Większość osób pewnie odgoniłoby natręta jak muchę, bo przecież żaden to był przyjacielski gest, ale tak właśnie zachowywał się Edge, który się do kogoś przymilał.
- Wspaniały pomysł, Al. Przejdę się na bazar i kupię jej taką metalową miskę i zapluskwioną pościel, żeby się poczuła jak w londyńskim areszcie. - Ciekawe skąd wiedział, jak odtworzyć się scenerię... Zupy nie tknął. - Przypomnij mi, czemu właściwie chcesz wstawiać jej w okno kraty?
- A nie masz czegoś słodkiego? - Zapytał od razu, a później zniknął z tej okiennicy, żeby błyskawicznie pojawić się w drzwiach. Aby uczynić to tak szybko, musiał się przez ten kawałek przebiec. - Oprócz siebie? - Był chyba dumny z tego wybitnego żartu, bo uśmiechnął się nonszalancko i koślawym, teatralnym krokiem, troszkę takim, jakiego użyłby, przechadzając się podczas występu po Arenie, zbliżył się do tego krzesła, co je Alexander przesunął nogą.
- Elka, czy ty mnie kiedykolwiek widziałaś w piżamie?
To wcześniej wspomniane krzesło Flynn ustawił sobie tak, żeby usiąść bardzo ciasno przy panu zarządcy. Nie nachalnie, ale na tyle blisko, żeby móc oprzeć się łokciem o jego ramię, zupełnie jakby ten był jakimś podłokietnikiem. Większość osób pewnie odgoniłoby natręta jak muchę, bo przecież żaden to był przyjacielski gest, ale tak właśnie zachowywał się Edge, który się do kogoś przymilał.
- Wspaniały pomysł, Al. Przejdę się na bazar i kupię jej taką metalową miskę i zapluskwioną pościel, żeby się poczuła jak w londyńskim areszcie. - Ciekawe skąd wiedział, jak odtworzyć się scenerię... Zupy nie tknął. - Przypomnij mi, czemu właściwie chcesz wstawiać jej w okno kraty?
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.