24.10.2023, 14:10 ✶
Olivia uwierzyła Geraldine z prostego powodu - ta jej nigdy nie okłamała. Quirke nie podejrzewała jej też o kłamstwo w tak ważnej sprawie. Bo przecież Gerry mogła ściemniać ile wlezie, ale jakoś do jej charakteru nie pasowało (może mylnie) wrażenie, że Yaxley może kłamać o chłopcu, który został zaatakowany przez… coś. Nawet nie mogli ich nazwać - to było coś nowego, kompletnie nieznanego. A nieznane najbardziej przerażało, wiedziała coś o tym.
- Słyszałam jednym uchem, ostatnio byłam… Jakby w innym świecie - przyznała się, niby to wzruszając ramionami, a jednak zapamiętując, że powinna wrócić do domu jak najszybciej, by przetrząsnąć kosz z gazetami, które chomikował jej ojciec. Swoją drogą - powinna zdecydowanie z nim o tym porozmawiać. - Też… Jeśli przeżył, los musi być okropny. Jestem ciekawa, czy o tym piszą. Dziennikarze to hieny, chociaż nie wszyscy, ale zdecydowana większość.
Olivia zagryzła dolną wargę w zamyśleniu. Każdy nazywał ich hienami, ale w zasadzie byli żądni wiedzy, którą te “hieny” posiadały. Chcieli wiedzieć, ciekawość aż rozsadzała ich od środka. To oni napędzali tę karuzelę spierdolenia - ciekawscy ludzie. Ruda westchnęła, dochodząc do wniosku, że nic dobrego nie wyniknie z takich rozmyślań, a przynajmniej nie teraz.
- Mam nadzieję, że da się to odwrócić. I że Ministerstwo jakoś je odeśle. Jakbyśmy mieli mało zmartwień - mruknęła, sięgając po wino. Zakręciła kielichem, wbijając niebieskie spojrzenie w ciemną taflę trunku. - A jakieś pozytywne wieści masz? Zaginiony wujek zza oceanu, który zostawił Ci spadek w postaci niemałej fortuny? Odnalezienie skarbu? Cokolwiek, co rozjaśni ten mrok, który panuje na świecie?
Zapytała trochę z nadzieją, bo… Złapała się na tym, że ona takich pozytywów nie miała. Wszystko było albo szare, albo czarne. Albo smutne, albo pełne napięcia i niepewności. Tak się żyć nie dało.
- Słyszałam jednym uchem, ostatnio byłam… Jakby w innym świecie - przyznała się, niby to wzruszając ramionami, a jednak zapamiętując, że powinna wrócić do domu jak najszybciej, by przetrząsnąć kosz z gazetami, które chomikował jej ojciec. Swoją drogą - powinna zdecydowanie z nim o tym porozmawiać. - Też… Jeśli przeżył, los musi być okropny. Jestem ciekawa, czy o tym piszą. Dziennikarze to hieny, chociaż nie wszyscy, ale zdecydowana większość.
Olivia zagryzła dolną wargę w zamyśleniu. Każdy nazywał ich hienami, ale w zasadzie byli żądni wiedzy, którą te “hieny” posiadały. Chcieli wiedzieć, ciekawość aż rozsadzała ich od środka. To oni napędzali tę karuzelę spierdolenia - ciekawscy ludzie. Ruda westchnęła, dochodząc do wniosku, że nic dobrego nie wyniknie z takich rozmyślań, a przynajmniej nie teraz.
- Mam nadzieję, że da się to odwrócić. I że Ministerstwo jakoś je odeśle. Jakbyśmy mieli mało zmartwień - mruknęła, sięgając po wino. Zakręciła kielichem, wbijając niebieskie spojrzenie w ciemną taflę trunku. - A jakieś pozytywne wieści masz? Zaginiony wujek zza oceanu, który zostawił Ci spadek w postaci niemałej fortuny? Odnalezienie skarbu? Cokolwiek, co rozjaśni ten mrok, który panuje na świecie?
Zapytała trochę z nadzieją, bo… Złapała się na tym, że ona takich pozytywów nie miała. Wszystko było albo szare, albo czarne. Albo smutne, albo pełne napięcia i niepewności. Tak się żyć nie dało.