24.10.2023, 18:43 ✶
rzut na charyzmę
Chłopiec nie bronił się przed Heather, ale nie przestał płakać. Czuła, jak trzęsie się w jej ramionach, po części od łkania, po trochu chyba ze strachu. Był drobny, szczuplutki, nawet jak na dzieciaka w tym wieku, gdyby przesunęła palcami po jego bokach, mogłaby chyba policzyć w ten sposób wszystkie żebra. Wood narażała się w tej chwili dość mocno, magia dzieciaka jednak nie obróciła się przeciwko niej - za to w ciemnościach wciąż słychać było złowrogie trzaski, wskazujące na to, że konstrukcja może ulec zniszczeniu.
Najwyraźniej mały mugolak albo miał całkiem spory potencjał, jak na czarodzieja, albo był bardzo, bardzo przerażony.
- Wynieś go stąd! - zawołała Brenna, i w mroku błysnęło, kiedy odbiła czarem fragment muru. Nie, wcale nie była pewna, czy wyniesienie chłopca na zewnątrz cokolwiek da, ale chciała zrobić coś - cokolwiek - a miała dziwne wrażenie, że jeśli zostaną w środku, prędzej czy później jedna z nich zostanie przysypana. Na zewnątrz może wszystko będzie nieco mniej... mordercze.
Po prawdzie chyba najrozsądniej byłoby chłopca oszołomić. A chociaż bardzo nie chciała tego robić, sięgnęłaby i po taki czar, gdyby nie to, że ledwo widziała go w mroku i istniała bardzo duża szansa, że trafiłaby Heather.
Sama zaczęła się wycofywać w stronę wyjścia, starając się o nic nie potknąć w mroku, gotowa rzucać kolejne czary, gdyby coś jeszcze rozwaliło się lub pofrunęło ku którejś z nich.
Chłopiec nie bronił się przed Heather, ale nie przestał płakać. Czuła, jak trzęsie się w jej ramionach, po części od łkania, po trochu chyba ze strachu. Był drobny, szczuplutki, nawet jak na dzieciaka w tym wieku, gdyby przesunęła palcami po jego bokach, mogłaby chyba policzyć w ten sposób wszystkie żebra. Wood narażała się w tej chwili dość mocno, magia dzieciaka jednak nie obróciła się przeciwko niej - za to w ciemnościach wciąż słychać było złowrogie trzaski, wskazujące na to, że konstrukcja może ulec zniszczeniu.
Najwyraźniej mały mugolak albo miał całkiem spory potencjał, jak na czarodzieja, albo był bardzo, bardzo przerażony.
- Wynieś go stąd! - zawołała Brenna, i w mroku błysnęło, kiedy odbiła czarem fragment muru. Nie, wcale nie była pewna, czy wyniesienie chłopca na zewnątrz cokolwiek da, ale chciała zrobić coś - cokolwiek - a miała dziwne wrażenie, że jeśli zostaną w środku, prędzej czy później jedna z nich zostanie przysypana. Na zewnątrz może wszystko będzie nieco mniej... mordercze.
Po prawdzie chyba najrozsądniej byłoby chłopca oszołomić. A chociaż bardzo nie chciała tego robić, sięgnęłaby i po taki czar, gdyby nie to, że ledwo widziała go w mroku i istniała bardzo duża szansa, że trafiłaby Heather.
Sama zaczęła się wycofywać w stronę wyjścia, starając się o nic nie potknąć w mroku, gotowa rzucać kolejne czary, gdyby coś jeszcze rozwaliło się lub pofrunęło ku którejś z nich.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.