24.10.2023, 21:01 ✶
Patrick podniósł wzrok na Brennę, gdy prostowała jego słowa. Machnął niedbale ręką, jakby dając do zrozumienia, że dokładnie o to mu chodziło: o energię, która pozostała na ubraniach po ludziach, którzy je nosili. Stąd nie niszczyły ubrań, nie rozrywały ich na strzępy – po prostu wchłaniały ludzkie pozostałości. I tak, w ogólnym rozrachunku mogło to brzmieć dość makabrycznie.
- Nie jestem, co prawda, specjalistą w tym temacie… – zaczął powoli, gdy Victoria zadała pytanie, czemu właściwie widma nie interesowały się roślinami. – Wydaje mi się, że podobnie jest w świecie zwierząt. Nie wszystkie są wszystkożercami. – Widma mogły się w tej kwestii niewiele różnić od zwierząt i żerowały jedynie na ludziach i innych zwierzętach, ale gardziły trawą, drzewem lub krzakiem. Wtedy nie chodziłoby tylko o kwestię samego życia, ale również tego jakie ono było. Może chodziło o pamięć? Wspomnienia? Zdolność do myślenia abstrakcyjnego? Emocje? Sam w końcu widział wiązki kolorowej energii, które buzowały w widmach zaraz po żerowaniu.
Tu już Patrick mógł tylko gdybać.
Ostatecznie Laurent miał rację. Potrzebowali czasu i dłuższych obserwacji, by mogli wyciągnąć jakieś bardziej obiektywne wnioski. I z pewnością kogoś mądrzejszego od Stewarda, który zdawał sobie sprawę z własnych braków intelektualnych w tej materii.
- Działaj – powiedział jeszcze tylko do Brenny i posłał jej dłuższe spojrzenie, proszące by go informowała o wszystkim.
Potem już się nie odzywał, tylko obserwował, pożegnał Victorię skinieniem głowy, sam gotowy był odejść, gdy rozmowa dobiegnie końca.
- Nie jestem, co prawda, specjalistą w tym temacie… – zaczął powoli, gdy Victoria zadała pytanie, czemu właściwie widma nie interesowały się roślinami. – Wydaje mi się, że podobnie jest w świecie zwierząt. Nie wszystkie są wszystkożercami. – Widma mogły się w tej kwestii niewiele różnić od zwierząt i żerowały jedynie na ludziach i innych zwierzętach, ale gardziły trawą, drzewem lub krzakiem. Wtedy nie chodziłoby tylko o kwestię samego życia, ale również tego jakie ono było. Może chodziło o pamięć? Wspomnienia? Zdolność do myślenia abstrakcyjnego? Emocje? Sam w końcu widział wiązki kolorowej energii, które buzowały w widmach zaraz po żerowaniu.
Tu już Patrick mógł tylko gdybać.
Ostatecznie Laurent miał rację. Potrzebowali czasu i dłuższych obserwacji, by mogli wyciągnąć jakieś bardziej obiektywne wnioski. I z pewnością kogoś mądrzejszego od Stewarda, który zdawał sobie sprawę z własnych braków intelektualnych w tej materii.
- Działaj – powiedział jeszcze tylko do Brenny i posłał jej dłuższe spojrzenie, proszące by go informowała o wszystkim.
Potem już się nie odzywał, tylko obserwował, pożegnał Victorię skinieniem głowy, sam gotowy był odejść, gdy rozmowa dobiegnie końca.