13.11.2022, 04:51 ✶
Wykonał ruch jakby chciał rozłożyć ręce w odpowiedzi na krótkie spojrzenie Florence, bo mógł nie rozumieć gestów i większości sytuacji społecznych, ale tutaj kontekst był zbyt świeży, aby mógł tego nie załapać; nie wykonał jednak pełnego ruchu, bo byłoby tonie grzeczne w stosunku do wciąż mówiącej zjawy. Skupił spojrzenie na Marcie i kiwał głową ze zrozumieniem zapisując co ważniejsze fakty w głowie, aby poruszyć, gdy będzie jego kolej do mówienia. Nie lubił przerywać innym, bo sam bardzo często gubił myśli, kiedy inna osoba wtrącała mu się w pół zdania.
- Dziwnym języku? - to właściwie mógł być jakikolwiek język obcy, ale Lestrange uznał, że warto zapytać. Uczniowie w Hogwarcie zazwyczaj mówili tylko po angielsku, więc jeżeli mieliby szukać osoby, która zrobiła krzywdę Marcie to mieliby już jakiś sensowniejszy trop - A pamiętasz może jak on brzmiał? Dźwięki tylko, no wiesz. Twardo, miękko? Szeleszcząco? - podpowiedział jej trochę. Sam był dwujęzyczny, acz rozumiał, że dla osób, które posługują się tylko i wyłącznie jednym językiem każden inny będzie brzmiał równie obco i niezrozumiale.
Marta zmarszczyła na chwilę brwi, jakby faktycznie głowiła się jak opisać to, co wtedy usłyszała.
- A co? - zapytała z dziwnie zadowolonym z siebie uśmiechem - Chcesz być moim bohaterem? Pomścić moją śmierć? Szukasz tropów? - zaśmiała się skrzekliwie, a William uniósł brwi i zamrugał zdezorientowany.
Nie miał pojęcia jak odpowiedzieć na zadane pytania, ale na szczęście nie musiał, bo duch zaraz kontynuował
- Brzmiał szeleszcząco, właściwie... właściwie nie jak słowa, jak dźwięki. - nie powiedziała nic więcej, a William przekręcił odrobinę głowę i spojrzał na Florence unikając kontaktu wzrokowego z duchem.
- To musiał być jakiś gad. - wypalił nagle, bo co jak co, ale wiedzę posiadał - Żółte oczy, szeleszczenie? - zapytał bardziej sam siebie, a potem odchrząknął widząc, że i Bulstrode, i Jęczącą Marta patrzą na niego z konsternacją. Faktyczne morderstwo nie zrobiło na nim wrażenia, chociaż powinno. William traktował to bardziej jako zagadkę, która należało rozwiązać, brakowało mu w tym momencie życia ogłady, aby pokazać chociażby odrobinę zmartwienia.
- Chłopiec i gad albo chłopiec, który był gadem? Może to animag? Nic nam to nie daje. - zaczął mowić bardziej do siebie, bo tak już miał, że jak złapał jakąś myśl to trudno było mu się jej pozbyć bez przeanalizowania wszystkiego po kolei, a że zazwyczaj był sam to też wypowiadanie tego typu rzeczy na głos nie było dla niego niczym niezwykłym.
- Florence, myślisz, że powinniśmy o to zapytać któregoś nauczyciela? Myślisz, ze cokolwiek nam powiedzą? Może byłoby coś w starych gazetach. - kompletnie odpłynął - Właściwie czemu ktoś chciałby zabijać dziewczynę w łazience w szkole? - dodał, tym razem patrząc to na Flo to na całkowicie zaskoczoną jego reakcją Martę.
- Dziwnym języku? - to właściwie mógł być jakikolwiek język obcy, ale Lestrange uznał, że warto zapytać. Uczniowie w Hogwarcie zazwyczaj mówili tylko po angielsku, więc jeżeli mieliby szukać osoby, która zrobiła krzywdę Marcie to mieliby już jakiś sensowniejszy trop - A pamiętasz może jak on brzmiał? Dźwięki tylko, no wiesz. Twardo, miękko? Szeleszcząco? - podpowiedział jej trochę. Sam był dwujęzyczny, acz rozumiał, że dla osób, które posługują się tylko i wyłącznie jednym językiem każden inny będzie brzmiał równie obco i niezrozumiale.
Marta zmarszczyła na chwilę brwi, jakby faktycznie głowiła się jak opisać to, co wtedy usłyszała.
- A co? - zapytała z dziwnie zadowolonym z siebie uśmiechem - Chcesz być moim bohaterem? Pomścić moją śmierć? Szukasz tropów? - zaśmiała się skrzekliwie, a William uniósł brwi i zamrugał zdezorientowany.
Nie miał pojęcia jak odpowiedzieć na zadane pytania, ale na szczęście nie musiał, bo duch zaraz kontynuował
- Brzmiał szeleszcząco, właściwie... właściwie nie jak słowa, jak dźwięki. - nie powiedziała nic więcej, a William przekręcił odrobinę głowę i spojrzał na Florence unikając kontaktu wzrokowego z duchem.
- To musiał być jakiś gad. - wypalił nagle, bo co jak co, ale wiedzę posiadał - Żółte oczy, szeleszczenie? - zapytał bardziej sam siebie, a potem odchrząknął widząc, że i Bulstrode, i Jęczącą Marta patrzą na niego z konsternacją. Faktyczne morderstwo nie zrobiło na nim wrażenia, chociaż powinno. William traktował to bardziej jako zagadkę, która należało rozwiązać, brakowało mu w tym momencie życia ogłady, aby pokazać chociażby odrobinę zmartwienia.
- Chłopiec i gad albo chłopiec, który był gadem? Może to animag? Nic nam to nie daje. - zaczął mowić bardziej do siebie, bo tak już miał, że jak złapał jakąś myśl to trudno było mu się jej pozbyć bez przeanalizowania wszystkiego po kolei, a że zazwyczaj był sam to też wypowiadanie tego typu rzeczy na głos nie było dla niego niczym niezwykłym.
- Florence, myślisz, że powinniśmy o to zapytać któregoś nauczyciela? Myślisz, ze cokolwiek nam powiedzą? Może byłoby coś w starych gazetach. - kompletnie odpłynął - Właściwie czemu ktoś chciałby zabijać dziewczynę w łazience w szkole? - dodał, tym razem patrząc to na Flo to na całkowicie zaskoczoną jego reakcją Martę.
Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
If I would feel better just lightly sedated