24.10.2023, 23:10 ✶
Ciało Laurenta przybrało postać białej foki, ale nim udało mu się w tej formie oddalić od żywego trupa, ten zdołał pozostawił na ogonie bolesne zadrapanie. Rozglądając się po dnie ładowni, Prewett i owszem, dostrzegł perły. Nie leżały w jednym miejscu, ale były rozrzucone w różnych częściach pomieszczenia. Pobłyskiwały w ciemnej, brudnej wodzie, ciągle rezonowały – choć teraz dużo słabiej niż wcześniej. Już nie szeptały, ale pozwalały się nieść wodzie.
Wyczarowane przez Stanleya zaklęcie podziałało. Żywy trup, który próbował pożreć Laurenta został odepchnięty. Borgin też dostrzegł u swoich stóp białą fokę.
Pomnik człowieka i obscurusa milczał, kiedy Anthony do niego mówił, ale próba tamowania statku przyniosła skutek. Magiczne łaty zasklepiły dziury. Na chwilę woda przestała się wlewać do środka.
I kiedy wydawało się, że przynajmniej na ten moment pokonali zagrożenie, stało się coś nieoczekiwanego. W ciało Laurenta uderzył ból, dużo potężniejszy niż ten od zadrapania, które zadał mu nieumarły. Poczuł się tak, jakby wokół jego serca zacisnęły się palce cudzej dłoni i zaczęły je ściskać. Brakowało mu tchu w płucach a w oczach pociemniało. Perła, którą uchwycił w zęby, wymknęła mu się z powrotem do wody albo ją przypadkiem połknął.
Stanley i Anthony również poczuli pieczenie w klatkach piersiowych. I ich serca ściskała tajemnicza ręka. I im brakowało tchu, i im ciemniało przed oczami. I oni, wreszcie upadli do wody, osłabieni walką, które toczyły ich serca z niewidzialnym przeciwnikiem. Słona woda zalała im twarze i nosy.
I kiedy już myśleli, że umrą, uścisk – tak niespodziewanie jak się pojawił, ustąpił. Serca całej trójki znowu mogły bić a im wracała energia (to znaczy wracała głównie Laurentowi, Anthony i Stanley łykali właśnie słoną, morską wodę).
Znowu coś się zmieniło na statku. Przeszła przez niego jakaś kolejna fala energii. Łaty wykształtowane przez Anthony’ego wciąż tkwiły na swoich miejscach, ale w dziurze pojawiło się wiele nowych, przez które do ładowni wlewało się teraz całe mnóstwo wody. Statek zaczynał tonąć.
Wyczarowane przez Stanleya zaklęcie podziałało. Żywy trup, który próbował pożreć Laurenta został odepchnięty. Borgin też dostrzegł u swoich stóp białą fokę.
Pomnik człowieka i obscurusa milczał, kiedy Anthony do niego mówił, ale próba tamowania statku przyniosła skutek. Magiczne łaty zasklepiły dziury. Na chwilę woda przestała się wlewać do środka.
I kiedy wydawało się, że przynajmniej na ten moment pokonali zagrożenie, stało się coś nieoczekiwanego. W ciało Laurenta uderzył ból, dużo potężniejszy niż ten od zadrapania, które zadał mu nieumarły. Poczuł się tak, jakby wokół jego serca zacisnęły się palce cudzej dłoni i zaczęły je ściskać. Brakowało mu tchu w płucach a w oczach pociemniało. Perła, którą uchwycił w zęby, wymknęła mu się z powrotem do wody albo ją przypadkiem połknął.
Stanley i Anthony również poczuli pieczenie w klatkach piersiowych. I ich serca ściskała tajemnicza ręka. I im brakowało tchu, i im ciemniało przed oczami. I oni, wreszcie upadli do wody, osłabieni walką, które toczyły ich serca z niewidzialnym przeciwnikiem. Słona woda zalała im twarze i nosy.
I kiedy już myśleli, że umrą, uścisk – tak niespodziewanie jak się pojawił, ustąpił. Serca całej trójki znowu mogły bić a im wracała energia (to znaczy wracała głównie Laurentowi, Anthony i Stanley łykali właśnie słoną, morską wodę).
Znowu coś się zmieniło na statku. Przeszła przez niego jakaś kolejna fala energii. Łaty wykształtowane przez Anthony’ego wciąż tkwiły na swoich miejscach, ale w dziurze pojawiło się wiele nowych, przez które do ładowni wlewało się teraz całe mnóstwo wody. Statek zaczynał tonąć.
Tura trwa do 27.10.2023 roku do godziny 21.00