24.10.2023, 23:40 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.10.2023, 23:57 przez Rowena Ravenclaw.)
Cassandra zmarszczyła brwi i pochyliła się w stronę Louvaina, patrząc mu przy tym prosto w oczy, jakby chciała prosić duchy, by pomogły jej odkryć prawdziwe intencje młodego czarodzieja. Zaraz potem jej usta wygięły się w pełnym pobłażliwości uśmiechu, zaś sama opuściła wzrok nieco onieśmielona tym, że dała się podejść i założyła kosmyk blond włosów za ucho.
— Lis — wymamrotała, bardziej w przestrzeń, niż do niego. Było jasne, że komplementy Lestrange'a mile połechtały jej ego i sprawiły, że opuściła gardę, uśpiła czujność i stała się podatniejsza na jego sugestie, choć uparcie starała się odgrywać rolę surowej damy i trudnej do zdobycia twierdzy.
Dlatego też, gdy Louvain poprosił ją o podanie mu ręki, zgodziła się bez większego wahania. Niepokój oblał jej lico dopiero wtedy, gdy poczuła jego chłodną skórę ocierającą się o jej własną. Poruszyła się niespokojnie, jakby chciała uciec, lecz było już za późno. W jednej chwili jej uścisk stał się żałośnie słaby, zaś sama czarownica musiała oprzeć się o blat biurka, aby nie upaść. Z wdzięcznością pomieszaną z ulgą przyjęła silne męskie ramiona i pozwoliła się posadzić na fotelu, zupełnie nieświadoma tego, co wokół niej się dzieje. W tym czasie Louvain mógł dostrzec, że rękopis, który czarownica wcześniej umieściła w szufladzie, nosił tytuł Manipulacje siłami życiowymi w przywracaniu duszy do ciała oraz inną notatkę, rzucającą więcej światła na zainteresowania gospodyni.
— Czego pan ode mnie oczekuje? — zapytała wreszcie słabym głosem, gdy już nieco doszła do siebie. Cassandra Fawley nie urodziła się wczoraj; wiedziała, że informacje, jakie przekazał jej Lestrange przychodzą wraz z jakąś ceną. Teraz chciała dowiedzieć się, ile przyjdzie jej zapłacić.
— Lis — wymamrotała, bardziej w przestrzeń, niż do niego. Było jasne, że komplementy Lestrange'a mile połechtały jej ego i sprawiły, że opuściła gardę, uśpiła czujność i stała się podatniejsza na jego sugestie, choć uparcie starała się odgrywać rolę surowej damy i trudnej do zdobycia twierdzy.
Dlatego też, gdy Louvain poprosił ją o podanie mu ręki, zgodziła się bez większego wahania. Niepokój oblał jej lico dopiero wtedy, gdy poczuła jego chłodną skórę ocierającą się o jej własną. Poruszyła się niespokojnie, jakby chciała uciec, lecz było już za późno. W jednej chwili jej uścisk stał się żałośnie słaby, zaś sama czarownica musiała oprzeć się o blat biurka, aby nie upaść. Z wdzięcznością pomieszaną z ulgą przyjęła silne męskie ramiona i pozwoliła się posadzić na fotelu, zupełnie nieświadoma tego, co wokół niej się dzieje. W tym czasie Louvain mógł dostrzec, że rękopis, który czarownica wcześniej umieściła w szufladzie, nosił tytuł Manipulacje siłami życiowymi w przywracaniu duszy do ciała oraz inną notatkę, rzucającą więcej światła na zainteresowania gospodyni.
— Czego pan ode mnie oczekuje? — zapytała wreszcie słabym głosem, gdy już nieco doszła do siebie. Cassandra Fawley nie urodziła się wczoraj; wiedziała, że informacje, jakie przekazał jej Lestrange przychodzą wraz z jakąś ceną. Teraz chciała dowiedzieć się, ile przyjdzie jej zapłacić.
Lou, udaje ci się dostrzec, tytuł rękopisu, nad którym pracowała Cassandra oraz przypiętą do niego odręczną notatkę od redaktora głównego Astrolabium o następującej treści:
"Szanowna Pani Fawley, z uwagi na drażliwą tematykę artykułu jestem na ten moment zmuszony odmówić jego publikacji. Z chęcią rozpatrzymy tę kwestię ponownie gdy nastaną lepsze czasy dla nauki i nie będzie ona ograniczana przez prawo".
Nie masz już żadnych wątpliwości w kwestii tego, czym naprawdę zajmuje się Cassandra.
"Szanowna Pani Fawley, z uwagi na drażliwą tematykę artykułu jestem na ten moment zmuszony odmówić jego publikacji. Z chęcią rozpatrzymy tę kwestię ponownie gdy nastaną lepsze czasy dla nauki i nie będzie ona ograniczana przez prawo".
Nie masz już żadnych wątpliwości w kwestii tego, czym naprawdę zajmuje się Cassandra.