25.10.2023, 03:48 ✶
Popatrzył uważnie na Olivię, przez chwilę dałby sobie uciąć rękę, że się o niego martwi, ale zaraz zdał sobie sprawę, że przecież przejmowała się charłakami, które nie dawały sowich odchodów o jej jestestwo. Pokiwał więc głową, czyli musiała być z tych, którzy zdawali się nieść na swoich barakach los całego świata i go zbawiać - a przynajmniej tak się jej wydawało. Odetchnął głęboko i odpowiedział.
- Umiem o siebie zadbać. Uwierz mi, obmyślam plan odkąd tylko zamknęły się. Nie mówiąc już że z naszej dwójki to raczej ciebie by można posądzać o bycie w gorącej wodzie kąpaną - przez chwilę wpatrywał się w nią, aby przenieść spojrzenie na charłaka.
Nie wiedział już czy jest on pod wpływem szoku od tego co działo się na ulicy - brutalności zamieszek, siły zaklęcia czy faktu, że pomocy udzieliła mu trójka czarodziejów. Dobrze by było jednak, gdyby nie przyzwyczajał się do tego faktu, nie zawsze będzie mógł liczyć na to, że ktoś zainteresuje się jego losem.
Zainteresowanie rannym mu minęło. Teraz zaczął się rozglądać po wystroju sklepu i tego co znajdował się w środku. Już chciał zapytać o to jakie eliksiry mają na stanie, jednak rudowłosa zwróciła ponownie uwagę na to co dzieje się na ulicy. Doprawdy, dzisiaj chyba wstał z łóżka lewą nogą i nie mógł w żaden sposób sprowadzić rozmowy na pożądane przez siebie tory.
-To mogliby jednak się pospieszyć, ludzie chcieliby znów normalnie korzystać z ulicy, a nie oglądać na niej jatkę - mruknął bardziej do siebie i zaraz skrzywił się w duchu. Dlaczego robiła z niego niańkę? -Odprowadzić? Przecież on jest dorosły, to nie bezpański pies, którego trzeba prowadzać... - odparował nie mając za grosz chęci na robienie za niańkę. -Halo? Wiesz gdzie jesteś i jak wrócić do domu? - zapytał zwracając się w stronę charłaka. Miał nadzieję, ze ten zacznie kontaktować na tyle, że nie będzie musiał się nim opiekować i niańczyć, tylko po przejściu progu tego sklepu każdy pójdzie w swoją stronę, ale znając swoje szczęście to będzie zmuszony zaopiekować się pokiereszowanym jegomościem.
- Umiem o siebie zadbać. Uwierz mi, obmyślam plan odkąd tylko zamknęły się. Nie mówiąc już że z naszej dwójki to raczej ciebie by można posądzać o bycie w gorącej wodzie kąpaną - przez chwilę wpatrywał się w nią, aby przenieść spojrzenie na charłaka.
Nie wiedział już czy jest on pod wpływem szoku od tego co działo się na ulicy - brutalności zamieszek, siły zaklęcia czy faktu, że pomocy udzieliła mu trójka czarodziejów. Dobrze by było jednak, gdyby nie przyzwyczajał się do tego faktu, nie zawsze będzie mógł liczyć na to, że ktoś zainteresuje się jego losem.
Zainteresowanie rannym mu minęło. Teraz zaczął się rozglądać po wystroju sklepu i tego co znajdował się w środku. Już chciał zapytać o to jakie eliksiry mają na stanie, jednak rudowłosa zwróciła ponownie uwagę na to co dzieje się na ulicy. Doprawdy, dzisiaj chyba wstał z łóżka lewą nogą i nie mógł w żaden sposób sprowadzić rozmowy na pożądane przez siebie tory.
-To mogliby jednak się pospieszyć, ludzie chcieliby znów normalnie korzystać z ulicy, a nie oglądać na niej jatkę - mruknął bardziej do siebie i zaraz skrzywił się w duchu. Dlaczego robiła z niego niańkę? -Odprowadzić? Przecież on jest dorosły, to nie bezpański pies, którego trzeba prowadzać... - odparował nie mając za grosz chęci na robienie za niańkę. -Halo? Wiesz gdzie jesteś i jak wrócić do domu? - zapytał zwracając się w stronę charłaka. Miał nadzieję, ze ten zacznie kontaktować na tyle, że nie będzie musiał się nim opiekować i niańczyć, tylko po przejściu progu tego sklepu każdy pójdzie w swoją stronę, ale znając swoje szczęście to będzie zmuszony zaopiekować się pokiereszowanym jegomościem.