Było w tym coś przykrego, że człowiek z zewnątrz musiał się zainteresować tematem, żeby coś się ruszyło, a pan Lazarus Rowle nie był chętny do kiwnięcia palcem. Przykrego - albo dziwnego? Podejrzanego? Może ktoś powinien się nad tym zastanowić i może oddawanie tego do tego Departamentu wcale nie było dobrym pomysłem. Laurent nie myślał o tym jako o wielkim spisku, który został przygotowany, żeby na pewno te demony rozwlekły się po świecie i poczyniły swój chaos. Nie, taka opcja jakoś nie do końca do niego docierała. To było zapewne jakieś niedopatrzenie, albo ktoś temat już badał, tylko o tym nie wiedzieli, albo po prostu Departament Tajemnic związał mu ręce w tej bardziej oficjalnej formie. List, który otrzymał, był w końcu dość... okrężny, jeśli tak to można ująć. Zadziwiająco wręcz niekonkretny jak na to, że był to sam Szef Departamentu. Nie było w nim żadnej mocy sprawczej.
- Niestety wyobrażam sobie, dlatego wychodzę z siebie, żeby udało się zyskać jakąkolwiek kontrolę nad tą... sytuacją. - Uśmiechnął się przelotnie, blado, bo wizja chaosu, która mogłaby się rozpałętać... nie, to brzmiało strasznie. Ta teoria była obalana niby przez to, że nocą też jakoś nie słyszeli jeszcze o tym, żeby te widma się rozchodziły się nocą na całe miasteczko. Tym nie mniej - JESZCZE nie rozchodziły. Laurent wolał nie mieć racji w tej teorii i trzymać się tego, że może naprawdę miały związek z Limbo, którego granica została tutaj naruszona. Więc i te widma nie mogły się oddalać od tego miejsca.
- Macie bardzo ciekawy sposób poszukiwań. - Michael nie do końca rozumiał, co się tutaj odjaniepawla, że właśnie ktoś coś widział, czego nikt inny nie widział, a cała reszta jak jeden mąż podąża za nim. W jego świecie raczej się uważało takie istoty za wariatów i w najlepszym wypadku odsuwało jak najdalej od niego, bo nigdy nie wiedziałeś, co takiemu do głowy strzeli. Z drugiej strony rumak pojmował, że w świecie magii działy się rzeczy wykraczające poza naturalność.
Ponieważ teraz było trochę więcej czasu i warunków na to, by się wokół rozejrzeć, Laurent badał las razem z Geraldine, szukając w nim jakichś nieprawidłowości, oznak, że mogło tu dojść do nawiedzeń w aspekcie duchowym i tak dalej.
- Cóż... - Zaczął, nie bardzo wiedząc, czy naprawdę powinien widzieć tutaj cokolwiek więcej, czy jednak nie. Bo nie widział. Sebastian zaś wydawał się uskrzydlony faktem znalezienia tego miejsca.
- Czuję zapach mokrej trawy. - Dopowiedział od siebie usłużnie Michael, widząc, że Laurent niekoniecznie wie, jak ująć to, że widzi tutaj dokładnie to samo, co każdy przeciętny człowiek. Czy też abraksan.
Zbadali okolicę i nie znajdując niczego szczególnego - ruszyli dalej. Powędrowali zgodnie z mapą, sprawdzając miejsca, w których widmach były, w których dokonano morderstw patrząc na to, co Brenna pozaznaczała, ale może pech, może szczęście - po widmach nie było ani śladu. Raczej nieszczęście biorąc pod uwagę, co chcieli osiągnąć. Tak mijały godziny. Dla jednych nudne, dla innych może nieco mniej. W końcu tutaj trzeba było zwracać uwagę na każdy ślad - zadrapania na drzewach, ptasie gniazda, czy rzeczywiście żadne zwierzę nie wracało, czy naprawdę duchy nie pozostawały po sobie dosłownie żadnych śladów, czy Geraldine i Atreus niczego nie widzieli, czy Sebastian nie wyczuwał nic swoim darem pozwalającym na dostrzeganie nieco więcej niż przeciętnemu czarodziejowi. Laurent wszystko notował w swoim dzienniku.
- Złożę prośbę o utworzenie grupy badawczej... - Spojrzał tutaj na Geraldine wiedząc, jak bardzo nie lubi mieć ona czegokolwiek wspólnego z Ministerstwem. - Chociaż nie zawsze wszystko musi być tak... oficjalne. - Miał na myśli to, że nie zamierzał mieszać w to Geraldine i zabierać jej wolności, którą tak sobie ceniła. To, jak bardzo nie chciała się oficjalnie mieszać w sprawy Ministerstwa. Nawet jeśli to dotyczyło badań. - Pozostawiam jednak lwią część tego wątku Sebastianowi, jako że on bezpośrednio pracuje pod panem Lazarusem. Dziękuję wam, będziemy w kontakcie.
Był wykończony na koniec tego dnia, kiedy wszyscy się zaczęli rozchodzić do swoich domów, a i on z Michaelem wznieśli się w powietrze, by wrócić do New Forest.
Badania z nekromancji
Sukces!
Slaby sukces...
Akcja nieudana