Martinowi niezwykle przyjemnie rozmawiało się z Sarah. Nawet jeśli stanowiło to wyzwanie. Nie miał wprawy w rozmowach z wolnymi duchami poza swoją rodziną. Musiał znaleźć odpowiednią dozę autentyczności oraz sztywnych manier. Chciał wypaść profesjonalnie, jednocześnie nie odbierając sobie przyjemności szczerej pogawędki.
Zaproszenie do lasu zdziwiło go. Czy to typowe miejsce do spotkań? A czy oni byli typowi, żeby spotykać się w typowych miejscach? Przez myśl przeszło Martinowi, że być może dziewczyna z nim flirtuje, ale szybko ją odrzucił. To by było niedorzeczne. Nie siedzieli teraz w barze, tylko w jego gabinecie. A Sarah daleko było do taniej podrywaczki.
— To bardzo przyjemne zaproszenie — odpowiedział z lekkim uśmiechem.
Czy to tyle? Czy rozmowa została tym zakończona? Martin zastanowił się, czy ma coś jeszcze do powiedzenia. Czy może przeoczył jakieś zasady wykonywania usług. Cokolwiek. Ale raczej nie. Nawet ciężko mu było przypomnieć sobie, jakie słowa padły. Tak bardzo rozproszyła go rozmowa nie na temat. Zaczesał włosy za uszy w nerwowym geście. Cóż teraz miał zrobić? Pożegnać się? Dobrze wiedział jak kończyć spotkania biznesowe. Ale to obdarło się z części formalności i "Dziękuję za wybór mnie na swojego tłumacza, dokonam należytych starań, żeby..." byłoby nie na miejscu.
Wpatrywał się w leżące przed sobą papiery niewidzącym wzrokiem.