25.10.2023, 18:06 ✶
Uśmiechnął się delikatnie do swoich towarzyszy. Musiał przyznać, że rodzeństwo Lestrange bardzo mu odpowiadało pod względem towarzystwa, chociaż mogłoby się wydawać, że nie pochodzą z tych samych światów. Loretta była osobą, z którą szczególnie lubił przebywać. Być może wynikało to z faktu, że całkiem nieźle się dopełniali, a ich energie nieco się neutralizowały. Bellamy miał wrażenie, że przy niej może się nieco bardziej otworzyć.
Pojedynek powoli dobiegał końca. Bellamy był szczerze zaskoczony tym, jak szybko mija czas jeśli przebywa się w dobrym towarzystwie. Niestety Dupont szybko męczył się, gdy wokół niego pojawiało się zbyt wiele osób, a gdy przebywało się w towarzystwie Loretty, należało liczyć się z tym, że prędzej czy później zleci się do niej grupa adoratorów. Bellamy pożegnał się szybko, przeczuwając, że wkrótce pojedynek się zakończy. Był ciekawy wyniku.
Po wymianie uprzejmości odszedł na bok. Miał nadzieję, że nikt nie odbierze jego nagłego odejścia jako nietaktu. Jednak taki już był – znikał, gdy robiło się tłoczno.
Remis, usłyszał. Wynik pojedynku nie był dla niego zadowalający. Nie był fanem pojedynków, a jeszcze bardziej nie był fanem pojedynków, z których nic nie wynikało. Przynajmniej Philip nie okazał się przegranym. Nie wiedział, jak mężczyzna mógłby na to zareagować, ale Nott był sportowcem, a sportowcy raczej nie najlepiej znosili porażki. Szybko odnalazł Philipa i Erika.
– Cieszę się, że jesteś w jednym kawałku – powiedział, podchodząc do przyjaciela. – Mam tylko nadzieję, że skoro różdżki nie rozwiązały sporu, to oponent nie postanowi posłużyć się pięściami – zażartował, bo w sumie wątpił, żeby Louvain byłby zdolny do czegoś takiego. Nie znał go jednak zbyt dobrze, by dać sobie uciąć głowę za to stwierdzenie. Wierzył jednak, że byli dorosłymi ludźmi.
Pojedynek powoli dobiegał końca. Bellamy był szczerze zaskoczony tym, jak szybko mija czas jeśli przebywa się w dobrym towarzystwie. Niestety Dupont szybko męczył się, gdy wokół niego pojawiało się zbyt wiele osób, a gdy przebywało się w towarzystwie Loretty, należało liczyć się z tym, że prędzej czy później zleci się do niej grupa adoratorów. Bellamy pożegnał się szybko, przeczuwając, że wkrótce pojedynek się zakończy. Był ciekawy wyniku.
Po wymianie uprzejmości odszedł na bok. Miał nadzieję, że nikt nie odbierze jego nagłego odejścia jako nietaktu. Jednak taki już był – znikał, gdy robiło się tłoczno.
Remis, usłyszał. Wynik pojedynku nie był dla niego zadowalający. Nie był fanem pojedynków, a jeszcze bardziej nie był fanem pojedynków, z których nic nie wynikało. Przynajmniej Philip nie okazał się przegranym. Nie wiedział, jak mężczyzna mógłby na to zareagować, ale Nott był sportowcem, a sportowcy raczej nie najlepiej znosili porażki. Szybko odnalazł Philipa i Erika.
– Cieszę się, że jesteś w jednym kawałku – powiedział, podchodząc do przyjaciela. – Mam tylko nadzieję, że skoro różdżki nie rozwiązały sporu, to oponent nie postanowi posłużyć się pięściami – zażartował, bo w sumie wątpił, żeby Louvain byłby zdolny do czegoś takiego. Nie znał go jednak zbyt dobrze, by dać sobie uciąć głowę za to stwierdzenie. Wierzył jednak, że byli dorosłymi ludźmi.