Giovanni uśmiechnął się szeroko.
— To prawda, wywiady bywają nieprzewidywalne i czasem rozmowa może odlecieć w zupełnie inne tematy. Wydaje mi się, że i tym razem będzie to bardziej zbieranie wszystkiego, co Mugole chcieliby nam powiedzieć i konkretne pytania nie będą potrzebne... Ale może też zdarzyć się odwrotna sytuacja. Być może trafimy na osobę dość nieśmiałą i wtedy gotowa lista pytań nadaje bezpieczną strukturę — wyjaśnił. Miał niesamowite doświadczenie w przeprowadzaniu wywiadów w różnych krajach, językach i kulturach. Spotkaniem z Mugolami się więc nie stresował ani trochę. Ogarniało go jedynie poczucie przyjemnej ekscytacji.
— W pobliżu mugolskiego sklepu spożywczego są ławki, na których bardzo często można spotkać paru dżentelmenów. Zdaje się to być idealnym miejscem do rozpoczęcia rozmowy. Oh, proponuję też używania amerykańskiego pojęcia "niemag" zamiast "mugol". Będzie bardziej intuicyjne dla naszych rozmówców.
Jeśli Xenophilius zgodził się co do miejsca, Giovanni ruszył zabierając go na podróż do monopolowego. Sklepik nie był duży, ale zawierał wszystkie najpotrzebniejsze artykuły spożywcze i przemysłowe, a przede wszystkim alkohol. Daleko mu było do całodobowych polskich sklepów, aczkolwiek na tutejsze brytyjskie standardy starczał idealnie.
Obok sklepu stały dwie podniszczone ławki. Nadchodzący czarodzieje mogli dostrzec trzech wieśniaków w brudnych koszulach, raczących się tajemniczymi trunkami w szklanych butelkach i pochłoniętych rozmową o gnojówce.