Zgodził się z Geraldine co do smaku szampana. Był subtelny, zdawał się nie mieć wiele procentów. Zdecydowanie z przyjemnością mógł go sączyć do końca przyjęcia.
— Oh, to bardzo miłe słowa, ale przyrzekam, tu naprawdę nie ma wielkiej filozofii jeśli chodzi o "odnajdywanie się". Wystarczy bardziej skupiać się na ludziach niż poczęstunku — zaśmiał się.
— Wiesz, jak to ze mną jest. Nigdy nie wiadomo, kiedy zdobędę materiał na coś dobrego i zatopię się w pisaniu zapominając o całym świecie. Kupowanie prezentów "na zapas" przy każdej okazji to najlepsza strategia jaką obrałem w tej kwestii. — Tak, miał cały schowek pełen przedmiotów, które prędzej czy później zostaną komuś wręczone. Czasem kupował z myślą o konkretnej osobie i okazji, czasem nie. Ale zawsze był przygotowany, nawet jak o specjalnym dniu przypominał sobie na ostatnią chwilę. — Nie mam pojęcia, zdam się na fanty. Takie licytacje zawsze zaskakują interesującym zbiorem przedmiotów, których normalnie nie w sposób zdobyć.
— Marzenie? Czy wiem o nim? — spytał wielce zaciekawiony. Miał już plany na prezent urodzinowy dla przyjaciółki, ale zawsze można je zmienić.
Będąc bliżej Brenny, lepiej mógł się przyjrzeć licytowanym obiektom. Nie musiał się natrudzić by wejść w zdobycie obrazu, chociaż niezręczności dostarczył mu fakt bycia jedynym zainteresowanym. Miał nadzieję, że autorka nie bierze udziału w balu i nie dotknął ją ten fakt. Tak, Giovanni potrafił wziąć udział w licytacji, gdy nikt inny nie interesował się przedmiotem, tylko po to, by ofiarodawcy nie było przykro.
W walce o spinkę nie chciał aż tak się stawiać, nie zależało mu na niej konkretnie. Z pewnością uda mu się zdobyć coś innego dla matki. Już po chwili zdecydowanie nie żałował wyboru. Geraldine mogła dostrzec z jakim zapałem zgłosił się do przebicia ceny zegara z porcelany. Wystarczyło rzucić jakikolwiek wiekowy przedmiot, a on już zacznie aportować dla rodziców.
Kolejny przedmiot jeszcze silniej podziałał na Urquarta. Będzie zdecydowanie walczył o wazę.
Gio nie zwrócił uwagi na szatę, wejściówka do kasyna brzmiała interesująco, ale nie dla niego. Rzucił okiem na pierścionek, ale to zdecydowanie nie było coś, co mógł komukolwiek podarować. Gdyby chociaż miał wartość historyczną... Był bardzo ładny, ale zdecydowanie zapowiadał się jedynie jako prezent dla ukochanej, a takowej Gio nie posiadał i nic nie zapowiadało się, by to się zmieniło.
Spoglądał co jakiś czas na Geraldine, był ciekawy, czy ją jakaś licytacja zainteresuje.