26.10.2023, 19:18 ✶
To było nowe miejsce dla małej i Brenna po prostu nie chciała zgubić Mabel w tłumie... poza tym miała zwyczaj chwytania za rękę albo pod rękę niemal każdego, obojętnie, czy chodziło o Norę, Mavelle, koleżankę z biura czy przypadkowego Brygadzistę, z którym akurat miała patrol i chciała go szybko gdzieś zaciągnąć.
Chociaż gdyby Mabel o to zapytała, Brenna zapewne z poważną miną powiedziałaby, że trzymanie jej za rękę sprawia, że czuje się lepiej.
Zerkała co jakiś czas na Mabel, uśmiechając się mimowolnie. Figg nie była małą damą. Rozczochrana czupryna i te spodenki wręcz o tym krzyczały. I całe szczęście, że nie musiała nią być. Że czasy się zmieniały, i że Mabel nigdy nie będzie jak panienki czystej krwi, od małego wtłaczane w ciasne ramy.
- Kiedy pójdziesz na trzeci rok, tak. Chociaż przychodzenie tu samemu nie jest nawet w połowie tak zabawne, jak chodzenie tutaj z przyjaciółmi.
Och, jasne, Brenna czasem włóczyła się po okolicy sama, zwłaszcza na siódmym roku, kiedy część znajomych i krewnych znikła z Hogwartu - bo wcześniej na takie samotne wycieczki miała niewiele czasu. Ale jednak najmilsze były te momenty, gdy siadało się z kimś w Trzech Miotłach w mroźny, grudniowy wieczór albo wpadało wiosną do sklepu Zonka, by wybrać pudełko najciekawszych, magicznych fajerwerków.
- Właściwie jeśli pójdziemy trochę dalej niż najpierw zamierzałam, to nawet możemy z daleka zobaczyć Hogwart... chociaż nie wiem, czy wtedy nie zepsuję ci całej zabawy z zobaczenia go po raz pierwszy za trzy lata.
Trzy lata do Hogwartu!
Tak strasznie długo.
Tak strasznie krótko.
I świat, jaki znali, mógł tak straszliwie zmienić się w tym czasie.
Brenna uśmiechnęła się tylko, kiedy Mabel klepnęła ją w ramię, natychmiast zapominając o tych myślach o przeszłości i teraźniejszości. Odczekała całe trzy sekundy, zanim ruszyła za nią pogoń, ręką, którą niedawno trzymała rączkę Mabel, zagarniając spódnicę, by ta nie plątała się pod nogami. Oczywiście, akurat na tyle szybko, żeby przypadkiem dystans między nią a Mabel nie zwiększył się bardziej niż do dwóch metrów, ale i by przypadkiem nie złapać jej za szybko. Dopiero już na skraju wioski Brenna dopadła wreszcie dziewczynkę, by bezczelnie schwycić ją na ręce i przerzucić ją sobie przez ramię.
- Zostałaś złapana i porwana, królowo Mab. Co teraz powinnam z tobą zrobić?
Chociaż gdyby Mabel o to zapytała, Brenna zapewne z poważną miną powiedziałaby, że trzymanie jej za rękę sprawia, że czuje się lepiej.
Zerkała co jakiś czas na Mabel, uśmiechając się mimowolnie. Figg nie była małą damą. Rozczochrana czupryna i te spodenki wręcz o tym krzyczały. I całe szczęście, że nie musiała nią być. Że czasy się zmieniały, i że Mabel nigdy nie będzie jak panienki czystej krwi, od małego wtłaczane w ciasne ramy.
- Kiedy pójdziesz na trzeci rok, tak. Chociaż przychodzenie tu samemu nie jest nawet w połowie tak zabawne, jak chodzenie tutaj z przyjaciółmi.
Och, jasne, Brenna czasem włóczyła się po okolicy sama, zwłaszcza na siódmym roku, kiedy część znajomych i krewnych znikła z Hogwartu - bo wcześniej na takie samotne wycieczki miała niewiele czasu. Ale jednak najmilsze były te momenty, gdy siadało się z kimś w Trzech Miotłach w mroźny, grudniowy wieczór albo wpadało wiosną do sklepu Zonka, by wybrać pudełko najciekawszych, magicznych fajerwerków.
- Właściwie jeśli pójdziemy trochę dalej niż najpierw zamierzałam, to nawet możemy z daleka zobaczyć Hogwart... chociaż nie wiem, czy wtedy nie zepsuję ci całej zabawy z zobaczenia go po raz pierwszy za trzy lata.
Trzy lata do Hogwartu!
Tak strasznie długo.
Tak strasznie krótko.
I świat, jaki znali, mógł tak straszliwie zmienić się w tym czasie.
Brenna uśmiechnęła się tylko, kiedy Mabel klepnęła ją w ramię, natychmiast zapominając o tych myślach o przeszłości i teraźniejszości. Odczekała całe trzy sekundy, zanim ruszyła za nią pogoń, ręką, którą niedawno trzymała rączkę Mabel, zagarniając spódnicę, by ta nie plątała się pod nogami. Oczywiście, akurat na tyle szybko, żeby przypadkiem dystans między nią a Mabel nie zwiększył się bardziej niż do dwóch metrów, ale i by przypadkiem nie złapać jej za szybko. Dopiero już na skraju wioski Brenna dopadła wreszcie dziewczynkę, by bezczelnie schwycić ją na ręce i przerzucić ją sobie przez ramię.
- Zostałaś złapana i porwana, królowo Mab. Co teraz powinnam z tobą zrobić?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.