26.10.2023, 19:31 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.10.2023, 19:31 przez Brenna Longbottom.)
- Rozumiem - odparła Brenna tylko do Connora i Blair. Łatwo szło się domyśleć, że najwyraźniej stało się coś poważnego, i tak, gdyby mogła, pomogłaby im chętnie. Ale nie leżało w jej mocy zmienienie tego, że wszyscy obecni tu mugole mieli stracić pamięć i na pewno nie chciała nikogo zmuszać do rozmowy, gdy charłak i jego ukochana chcieli się zebrać. - Nie będziemy wam przeszkadzać - dodała, a potem zerknęła na Hjalmara. Chciała spytać, czy wszystko w porządku, po tym, jak coś bawiło się tak paskudnie ich emocjami, ale ojciec już był przy nim, uśmiechnęła się więc tylko i gdy uścisk mężczyzn się zakończył, poklepała młodszego z nich po ramieniu.
- Idziemy z Norą siąść z boku, gdybyście nas szukali. Pamiętaj o wycieczce po ruinach - rzuciła, a potem ujęła Norę pod ramię. Żadna z nich nie miała nastroju do zabawy, zwłaszcza gdy coś sprawiało, że ich emocje zmieniały się nimi w kalejdoskopie. Ale jednocześnie Brenna nie chciała znikać stąd całkiem, ot tak, na wszelki wypadek, gdyby później działo się coś niebezpiecznego.
Wzdrygnęła się lekko, gdy nagle nawiedziło ją kolejne, obce uczucie. Świadomość własnej małości. Nieistotności. Brenna nigdy nie uważała się za kogoś szczególnie ważnego – zaledwie za jednego z pionków na szachownicy w wojnie, szeregowego pracownika, zapasowego dziedzica i tak dalej – to też nigdy nie myślała sama o sobie jako o kimś zupełnie bez znaczenia. Bo przecież byli ludzie, którzy ją kochali, a to zawsze jest istotne.
Teraz przez chwilę się takim nie wydawało.
Głęboko wciągnęła powietrze w płuca, a potem je wypuściła. Czy Pani Księżyca właśnie przypominała im, że z jej perspektywy nie znaczą nic? Że są jednymi z miliardów, które przeszły po ziemi, i które znikną, niewiele po sobie pozostawiając?
– Wiesz, No, pamiętaj, że jesteś dla nas ważna – szepnęła, pochylając się lekko ku Norze, nim wraz z nią odeszła gdzieś na bok tej przedziwnej imprezy, podczas której obcy księżyc, obce słońce i być może sama bogini igrali z ich emocjami.
- Idziemy z Norą siąść z boku, gdybyście nas szukali. Pamiętaj o wycieczce po ruinach - rzuciła, a potem ujęła Norę pod ramię. Żadna z nich nie miała nastroju do zabawy, zwłaszcza gdy coś sprawiało, że ich emocje zmieniały się nimi w kalejdoskopie. Ale jednocześnie Brenna nie chciała znikać stąd całkiem, ot tak, na wszelki wypadek, gdyby później działo się coś niebezpiecznego.
Wzdrygnęła się lekko, gdy nagle nawiedziło ją kolejne, obce uczucie. Świadomość własnej małości. Nieistotności. Brenna nigdy nie uważała się za kogoś szczególnie ważnego – zaledwie za jednego z pionków na szachownicy w wojnie, szeregowego pracownika, zapasowego dziedzica i tak dalej – to też nigdy nie myślała sama o sobie jako o kimś zupełnie bez znaczenia. Bo przecież byli ludzie, którzy ją kochali, a to zawsze jest istotne.
Teraz przez chwilę się takim nie wydawało.
Głęboko wciągnęła powietrze w płuca, a potem je wypuściła. Czy Pani Księżyca właśnie przypominała im, że z jej perspektywy nie znaczą nic? Że są jednymi z miliardów, które przeszły po ziemi, i które znikną, niewiele po sobie pozostawiając?
– Wiesz, No, pamiętaj, że jesteś dla nas ważna – szepnęła, pochylając się lekko ku Norze, nim wraz z nią odeszła gdzieś na bok tej przedziwnej imprezy, podczas której obcy księżyc, obce słońce i być może sama bogini igrali z ich emocjami.
Postacie opuszczają sesję
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.