To akurat było trochę dziwne, że z Atreusem zgodzili się bez żadnej sprzeczki czy nawet minimalnej przepychanki słownej. Wiadomo, że pomagali sobie w potrzebie ale jednak to robienie sobie pod górkę było pewnego rodzaju tradycją - Tosiek... Jakby Bulstrode nie był fachowcem to by nie robił tego co robi po dziś dzień. A po drugie nie zostałby sekundantem Lou gdyby też nie jego umiejętności - wtórował po raz kolejny przyjacielowi. Czy mógł zrobić coś inaczej, niż powiedzieć prawdę? Raczej nie, a i kłamać zbytnio nie wypadało w tym momencie.
- Opijał pewne zwycięstwo Atre... Pewne zwycięstwo - uśmiechnął się, tłumacząc mu z pewnością w głosie - A zresztą to Twój wybór. Doceniam. Szanuję... Ale lepsze takie teksty, niż inne w gazecie, nie? - zapytał, zaciągając się papierosem. Oczywiście chodziło mu o ich małą sprzeczkę tudzież nieporozumienie z końcówki maja. Stanley nie chciał jednak mówić o tym na głos, ponieważ obiecał, że będzie trzymał dziób na kłódkę w tym temacie.
Borgin Starszy z Młodszym rozkoszowali się papieroskiem, sięgając co jakiś czas po łyczka z piersiówki Anthony'ego. Biedny był ich Ślizgoński kompan, który postanowił tkwić w trzeźwości podczas tego wydarzenia ale taka była rola ascety - obrońcy uciśnionych. Ktoś jednak musiał pełnić taką rolę czyż nie?
- Tosiek...? Wszystko w porządku? - zapytał, spoglądając na kuzyna, który chyba nie czuł się zbyt dobrze. Co jest? Fajka i trochę wódki zaczęło Cię ścinać z nóżek? Brak formy? zastanawiał się nad tym przez chwilę, a później odrzucił peta gdzieś na bok, gasząc go butem - No i się porobiło kurwa mać - przyznał, widząc jak kuzyn kręci się na boki i próbuje utrzymać się barierki - Atreus weź no mi tu pomóż... Bo zaraz nam się na arenie pojawi trzeci zawodnik... - dodał, łapiąc Tośka pod ramię aby ten przypadkiem nie zarył tym swoim pięknym pyszczkiem w podłogę, wszak byłaby to ogromna szkoda i rysa na porcelanie.
- Dawaj go tutaj spróbujemy usadzić z boku i będziemy zerkać co jakiś czas czy nic mu się nie dzieje - zaproponował, ciągnąć go na bok. Stanley nie wiedział jeszcze, że będą walczyć z Anthonym przez cały czas trwania pojedynku, ponieważ ten nie chciał wcale z nimi współpracować. W ten właśnie sposób, Atreus został po raz drugi sekundantem w tym dniu. Po raz pierwszy dla Louvaina, a po raz drugi dla Staszka w tej równie nierównej walce.
W końcu udało im się go jakoś usadzić i Borgin był gotowy zerknąć w kierunku pojedynku ale dostrzegł kątem oka, że ten zaczyna lecieć - Łap go bo leci - rzucił szybko i wystawił ręce aby go asekurować. Czy Ty możesz z nami współpracować? Oparł Iana o krzesełko, upewniając się, że tym razem na pewno siedzi stabilnie, a następnie przetarł twarz - Ehh... Dzięki Atreus. Ty to jednak jesteś dobrym przyjacielem - przyznał, szturchając go żółwikiem w bark - W końcu możemy zerknąć na... - zamilkł na moment widząc, że już jest w zasadzie po wszystkim - Pojedynek? - zapytał z nieukrywanym zaskoczeniem, sięgając po papierosa - Już po wszystkim? Lou wygrał? - spojrzał w stronę Bulstrode'a jakby ten był wyrocznią w tym momencie. No to żeśmy mu pokibicowali... Szkoda strzępić ryja...
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972