• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 … 16 Dalej »
[Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora

[Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora
Ulfhednar
a wolf will never be a pet
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Hjalmar mierzy koło metra osiemdziesięciu ośmiu wzrostu i jest dobrze zbudowany dzięki ciężkiej harówce w kuźni. Przeważnie nosi swoje jasne włosy spięte w wikiński warkocz z wygolonymi lub krótko obciętymi bokami. Ma zadbany zarost w postaci wąsa i brody, chyba że akurat złapie go chęć na powrót do Islandzkich korzeni i pozwoli mu żyć własnym życiem. Jak na nordyckiego człowieka przystało - ma niebieskie oczy. Mówi w sposób spokojny i powolny z północnym akcentem - jego głos jest dosyć donośny. Na pierwszy rzut oka wydaje się być przyjemnym rozmówcą, który nie wykazuje agresywnych zachowań chociaż jego aparycja może niektórych pomylić.

Hjalmar Nordgersim
#13
26.10.2023, 22:23  ✶  

Czemu się śmiał? To akurat było bardzo proste. Sposób, który Pandora wymyśliła na pozbycie się Hjalmara, był po prostu zbyt zabawny według niego - A bo śmieszny mnie Twój ambitny sposób aby narazić mnie na cukrzycę i tym samym doprowadzić do mojego zgonu. Wiesz, próbujesz mnie zasłodzić na śmierć komplementując oraz się tak ładnie uśmiechając. Ten dodatkowy cukier do kawy mógłby mnie naprawdę wykończyć - przyznał, przejeżdżając dłoniż po swoim torsie w całkiem dobrym humorze, który po jej kolejny pytaniu zamienił się w pokerową twarz. Nie, tragiczne Pokręcił lekko głową z dezaprobatą - Tak, przepiękne - zgodził się z udawanym, wręcz wymuszonym uśmiechem. Hjalmar w swojej głowie był zagotowany do tego samego koloru czerwoności co te cholerne kwiaty, jeżeli nawet nie gorzej - No nie... Niech będzie. Najwyżej sama dokończysz ten wynalazek jak mi nie zasmakuje - dodał, wzruszając ramionami. W tym momencie nie był pewien, która część Prewettówny wpadała na "takie" pomysły. Czy ta Angielska, czy ta Turecka? A może to przez mieszankę obydwóch części? - Jaką podasz, taką zjem. Nie jestem szczególnie wybredny - stwierdził, nie dopowiadając małego szczegółu dotyczącego swojej niewybredności w kwestii mięsa i produktów białkowych - co innego było z warzywami i owocami.

- No bo to Twoje mieszkanie, więc Twoje zasady... - odpowiedział zgodnie z prawdą. Nordgersim był tutaj tylko albo aż gościem. A w gościach nie należało się rządzić tylko postępować zgodnie z zasadami narzuconymi przez gospodarza - To nie tak, że w ogóle nie noszę. Po prostu praca po kilka, bądź kilkanaście godzin dziennie przy piecu sprawia, że korzystam z każdej chwili wolności. No i tak jakoś mi zostało, że rano chodzę bez niej. Ubieram dopiero jak wychodzę do kuźni aby fartuch mieć na co zarzucić - wytłumaczył. Ciężko było walczyć z nawykami, które nabyło się lata temu. Prawdę mówiąc mało brakło, a nawet by się nie spytał Pandory o jej zdanie w tym temacie i po prostu usiadłby jakby nigdy nic przy tym stole.

Chyba za często się spoglądał w stronę ich i tym samym spalił swoją operację na panewce. Idealny plan pozbycia się tych kwiatków, został zakończony spektakularną porażką - Ale co pachnie? - próbował palić głupa jakby zupełnie nie wiedział o co jej może chodzić. No bo przecież nie miał pojęcia - był całkowicie (nie)winny w tym momencie. Widząc jak Turczynka nie radzi sobie z bluzą - lub radzi sobie za dobrze, zależy jak ktoś chciał to interpretować - uniósł oczy do góry w kierunku sufitu aby nie zostać o nic oskarżonym. Za wszelką cenę próbował utrzymać wzrok na wysokości jej oczu, co niestety sprawiało konieczność spoglądania na różę, ku jego niezadowoleniu.

Utrata równowagi przez Prewettówne wymusiła na Hjalmarze szybką reakcję. Teraz był niczym bramkarz, który próbował oszacować gdzie padnie strzał aby móc go obronić. Wyprostował szybko ręce aby móc ją złapać - tylko tego brakowało aby upadła i zrobiła sobie jakaś krzywdę. Na całe szczęście był wysoki i tym samym jego długie ręce pozwalały na duży zakres ruchów. Dzięki Merlinowi był też od niej większy, co tylko ułatwiało mu kwestię uratowania Pandory - Arghh... - wydał z siebie niemal bezgłośny dźwięk, wpadając z impetem na kanapę, starając się zasłonić jej twarz, co by nie nabiła sobie żadnego guza.

Kiedy tylko otworzyła powieki, od razu przeniósł swój wzrok na jej oczy, wbijając swoje niebieskie tęczówki. Twarz miał zdziwioną ale zarazem zaniepokojoną - zupełnie jakby chciał zapytać "co się stało?" albo "wszystko w porządku?" czy nawet "nic Ci nie jest?" - To nie tak... - starał się odpowiedzieć ale w standardowy sposób zostało mu to przerwane. Wszystko przez ten przeklęty, dowódczy palec ciszy. Widząc jak tylko go uniosła, od razu wiedział jak to się dla niego zakończy. Zbyt dobrze znał ten scenariusz. Islandczyk przymknął oczy, biorąc ciężki wdech. Jak to nie ważne? To właśnie bardzo ważne... Próbował się zmusić aby jakoś przeciwstawić się temu zaborczemu wyciszeniu ale nie potrafił. No bo co miał zrobić - zacząć krzyczeć? Tupnąć nóżką w niezadowoleniu? Może się jeszcze popłakać? Żadna z tych opcji do niego nie pasowała, a już na pewno nie w tym momencie.

Po krótkiej chwili otworzył ponownie oczy, dostrzegając, że najpierw robił za materac, a teraz za siedzisko. Nie miał problemu zarówno z pierwszym jak i drugim. Ojojoj... Pomyślał, unosząc kącik ust do góry aby chwilę później pokręcić przecząco głową na pytanie odnośnie uszkodzenia. Nie zrobiła mu żadnej krzywdy. Może gdyby padł na podłogę czy worek gwoździ to mógłby się skaleczyć. Na szczęście był tuż przy kanapie, która w akompaniamencie poduszek i koca, absorbowała część impetu uderzenia.

Pandora zerwała się na równe nogi, zupełnie jakby ktoś ją poparzył albo poraził prądem. Hjalmar rozejrzał się wokół sofy w poszukiwaniu róży, której jednak nie odnalazł, a następnie załamał twarz w dłoniach. No i czemu... Rozważał przez kilkanaście sekund z samym sobą, aż w końcu się zebrał do kupy i powstał, ruszając w kierunku gospodyni tego domostwa. Albo jej powiesz teraz albo nigdy tego nie zrobisz... Atakował sam siebie, próbując wymusić pewne kroki na własnej psychice - Nie zmuszam się aby spędzać z Tobą czas. Bardzo sobie cenię każdą chwilę spędzoną z Tobą... - zaczął mówić zatrzymując się na środku pokoju, w tym samym miejscu z którego przyglądał się bukietowi - I to nie tak, że się Ciebie boję... Tylko... - wstrzymał się na moment, czując jak serce bije mu nademiar szybko - Chcesz wiedzieć? Proszę bardzo. Jestem wilkołakiem... - zacisnął pięść, gotując się powoli w środku - W-I-L-K-O-Ł-A-K-I-E-M! - przeliterował aby miała pewność, że dobrze usłyszała to co jej właśnie przekazał - Pierdolonym likantropem, zwierzęciem do ostrzału według Ministerstwa! Gorszym sortem ludzi, który żyje na tej ziemi! - wybuchnął niczym wulkan, a następnie podszedł szybko do okna gdzie uderzył pięścią w parapet - Jestem jebanym potworem... - dodał, spokojniejszym, trochę smutnym głosem, opierając się o ścianę. W tej chwili dało się dostrzec dwa lub trzy wbite kolce od róży, mniej więcej na wysokości pleców - Przepraszam... Nie chciałem podnosić głosu... Zrozumiem jak będziesz chciała zerwać kontakt... - przyznał, przecierając twarz wolną dłonią. No to teraz żeś się popisał Hjalmar, owacje na stojąco się należą.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hjalmar Nordgersim (12395), Pandora Prewett (18051)




Wiadomości w tym wątku
[Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 10.08.2023, 21:21
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 13.08.2023, 00:17
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 15.08.2023, 20:12
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 15.08.2023, 20:57
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 16.08.2023, 19:15
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 16.08.2023, 19:46
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 18.08.2023, 13:32
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 19.08.2023, 22:42
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 02.09.2023, 23:26
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 03.09.2023, 00:20
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 12.09.2023, 22:55
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 08.10.2023, 21:26
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 26.10.2023, 22:23
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 30.10.2023, 00:21
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 15.11.2023, 22:40
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 21.11.2023, 00:02
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 03.12.2023, 22:34
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 08.01.2024, 01:12
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 14.01.2024, 22:23
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 22.01.2024, 22:14
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 04.02.2024, 22:50
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 12.02.2024, 21:22
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 12.02.2024, 22:18
RE: [Styczeń 1970, Londyn] Poranki bywają ciężkie || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 26.02.2024, 19:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa