27.10.2023, 03:13 ✶
Bulstrode spoglądał na wskazane przez Brennę szafy dokładnie w taki sam sposób, w jaki ona właśnie mówiła, to jest pełen powątpiewania. Gdzieś tutaj z jednej strony wydawało się nawet pocieszające, biorąc pod uwagę że ograniczało się tylko do dwóch regałów, jednak tak z drugiej, kiedy tak patrzył na kolanem upchnięte teczki, nie był już aż taki szczęśliwy.
Kusiło go trochę, żeby sobie ponarzekać na stan archiwum i że ktoś, kto o nie dba, powinien się nieco bardziej postarać, ale nie był aż takim hipokrytą, kiedy wiedział jak wyglądało bliźniacze pomieszczenie należące do aurorów, ani też porządek w tym pokoju nie był wzgórzem, na którym gotowy był dzisiaj polec.
Błądzili trochę, ale przynajmniej byli nakierowani na odpowiedni kierunek i nie pozostawało nic innego jak złapać parę teczek i przekartkować je z powątpiewaniem w poszukiwaniu interesującego ich oznaczenia. Milczał przez chwilę, kiedy papier szeleścił mu pod palcami, aż w końcu westchnął i odłożył plik dokumentów dokładnie tam gdzie go znalazł, czyli byle gdzie na właśnie sprawdzanej półce.
- Ktoś powinien obmyślić samoprzynoszące się teczki na akta - rzucił, kiedy wsunął swoją własną różdżkę na półkę. Tak, żeby mieć wolne ręce, ale żeby wciąż oświetlała blaskiem lumos stosy dokumentów, które właśnie przeglądali. - Prawdę powiedziawszy to nie zdziwiłbym się jakoś bardzo, tak odnośnie tej mysiej dziury. Raz, jeszcze przed kursem aurorskim, wyciągaliśmy potrzebne akta zza szafy i tylko dlatego, że kiedy ich szukaliśmy poruszona sterta nie wytrzymała i się osnęła. - westchnął nieco boleściwie na to wspomnienie, bo skończyło się nie tylko na zbieraniu ich pobieżnie do kupy, ale i częściowym segregowaniu bo potrzebna teczka okazała się w połowie pusta.
Kusiło go trochę, żeby sobie ponarzekać na stan archiwum i że ktoś, kto o nie dba, powinien się nieco bardziej postarać, ale nie był aż takim hipokrytą, kiedy wiedział jak wyglądało bliźniacze pomieszczenie należące do aurorów, ani też porządek w tym pokoju nie był wzgórzem, na którym gotowy był dzisiaj polec.
Błądzili trochę, ale przynajmniej byli nakierowani na odpowiedni kierunek i nie pozostawało nic innego jak złapać parę teczek i przekartkować je z powątpiewaniem w poszukiwaniu interesującego ich oznaczenia. Milczał przez chwilę, kiedy papier szeleścił mu pod palcami, aż w końcu westchnął i odłożył plik dokumentów dokładnie tam gdzie go znalazł, czyli byle gdzie na właśnie sprawdzanej półce.
- Ktoś powinien obmyślić samoprzynoszące się teczki na akta - rzucił, kiedy wsunął swoją własną różdżkę na półkę. Tak, żeby mieć wolne ręce, ale żeby wciąż oświetlała blaskiem lumos stosy dokumentów, które właśnie przeglądali. - Prawdę powiedziawszy to nie zdziwiłbym się jakoś bardzo, tak odnośnie tej mysiej dziury. Raz, jeszcze przed kursem aurorskim, wyciągaliśmy potrzebne akta zza szafy i tylko dlatego, że kiedy ich szukaliśmy poruszona sterta nie wytrzymała i się osnęła. - westchnął nieco boleściwie na to wspomnienie, bo skończyło się nie tylko na zbieraniu ich pobieżnie do kupy, ale i częściowym segregowaniu bo potrzebna teczka okazała się w połowie pusta.