• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip

[12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#3
27.10.2023, 11:23  ✶  

Perlisty śmiech selkie rozniósł się po plaży, kiedy usłyszał ten pomruk od strony Philipa za swoimi plecami. Już za plecami, bo odwrócił się, gdy ten skończył mówić. Czy mógł śpiewać całymi godzinami? Zdecydowanie nie. Miał bardzo wysoki głos - countertenor pozwalał mu osiągać bardzo, bardzo wysoką skalę śpiewaków operowych. Ale ten fragment piosenki nie był wyszczególniony tym niebiańskim głosem - bo chyba właśnie taki countertenor był słyszalny u bram samego Nieba, gdzie anioły witały przyjezdnych. Tych, których dobre serce pozwoliło dostać się w górę, a nie zejść w dół. Nie, to było zaśpiewane tak jak śpiewała to piosenkarka jazzowa, którą słyszał ostatnio w klubie. Brzmiała niemal tak, jakby nie trzeba było włożyć wysiłku w wyśpiewanie tych wersetów w swojej gładkości poza ostatnimi wyższymi uniesieniami.

- I had one rule
Don't be fooled by those boys
And this boy
Is one I know I should avoid~

Pomalował dla niego jeszcze przez moment świat, tak bajecznie barwny, lśniący i jasny w jego oczach, nawet mimo zachodzącego słońca. Pełen dźwięków i zapachów, a i tak niewiele było słów i niewiele mocy w jego głosie, żeby to wszystko przekazać. Choć może, moooże gdyby miał te godziny do wyśpiewania..? Gdyby jego gardło i jego siła płuc miała na tyle energii, żeby z siebie ja wydusić i opowiedzieć Philipowi o wszystkim..? Oceaniczne tonie, nawet tak krystalicznie lazurowe i przejrzyste jak te tutaj chowały w sobie jednak wiele tajemnic. I nie ważne, jak bardzo spokojne by się nie wydawały pod powierzchnią zawsze panował wieczny ruch. I potrafił zwieść najlepszych pływaków. Więc jak niebezpieczne było podążanie za syrenim śpiewem?

Śpiewem, który ucichł, bo zbliżyli się do ciemnoskórych mieszkańców tych terenów, którzy tu odpoczywali i jednocześnie obsługiwali ewidentnych przyjezdnych - ich jasny kolor skóry wyraźnie odznaczał się przy tubylcach. Obejrzał się jeszcze upewniając, że Philip schodzi z plaży, żeby się zatrzymać - zjeść coś, napić się, odpocząć chwilę rzeczywiście przed powrotem do hotelu. Takie wycieczki były pracochłonne i czasochłonne w organizacji - zdawał sobie z tego sprawę, bo czasami jednak sam się gdzieś wybierał, tylko raczej niekoniecznie wakacyjnie. Dlatego był wdzięczny, że Philip się tym zajął i miał szczerą nadzieję, że zajęło mu to wszystko mniej czasu, niż podejrzewał. Jeździł dość często, więc może miał doświadczenie, znajomości? Albo nie przejmował się zupełnie niczym, bo jego ludzie załatwiali wszystko. "Jego ludzie", och, jak to brzmiało... Cóż, Laurent miał to małe pojęcie, że Philipa potrafił otaczać ich tabun. Asystentka, piarowiec, osoba odpowiedzialna za przygotowanie pana do publicznych wystąpień i pewnie sporo innych. Philip lubił to życie. Laurent się czasem zastanawiał, czy on by się w takim odnalazł. To było fantazjowanie na temat życiu w błysku kamer, kiedy tak samo cię kochają jak nienawidzą, bo byli ci, którzy cię podziwiali i trwali w ciebie wpatrzeni jak i ci, którzy chcieli cię zniszczyć. Albo ci zazdrościli.

- Zazdroszczę ci tej siły do przemierzania tych kilometrów, nogi mi odpadają. - Westchnął, opadając na miękki leżak i przesuwając palcami po obolałych łydkach, kiedy już Philip podszedł do wolnego stolika i się dosiadł. - Czy to jest tajemna receptura twoich codziennych treningów? - Zdawał sobie sprawę z tego, że dokładnie tak było, więc pytał tak bardziej... ot, żeby go zagadać i jednocześnie pochwalić.

Kelnereczka przyszła i chwilę zajęła próba dogadania się, co dokładnie chcą, choć kobieta mówiła po angielsku - tylko trochę łamaną angielszczyzną. Laurent tutaj się w zasadzie zdał na Philipa - jako znawcę tego, co warto wypróbować w miejscach takie jak to, ciesząc się morską bryzą i zachodem słońca.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (3716), Philip Nott (2150)




Wiadomości w tym wątku
[12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 25.10.2023, 14:20
RE: [12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 26.10.2023, 20:35
RE: [12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 27.10.2023, 11:23
RE: [12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 27.10.2023, 23:17
RE: [12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 29.10.2023, 21:36
RE: [12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 30.10.2023, 17:13
RE: [12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 31.10.2023, 10:36
RE: [12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 01.11.2023, 17:20
RE: [12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 01.11.2023, 23:57
RE: [12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 03.11.2023, 20:31
RE: [12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 04.11.2023, 11:08

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa