• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[12.07.1972, Apartament Murtagha] Love the way it hurts || Murtagh & Sandie

[12.07.1972, Apartament Murtagha] Love the way it hurts || Murtagh & Sandie
Danger in disguise
"Death is a release; not punishment."
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki (182 cm), szczupły, brodaty szatyn. Zwykle ubiera się w czarne garnitury z dobranym golfem lub koszulą z krawatem. Na dłoniach często nosi skórzane rękawiczki, ukrywając swoją chorobę. Jego oczy są głęboko osadzone i bardzo jasne, wręcz srebrzyste. Na dłoniach nosi sygnety, zaś na ramiona zwykle narzuca czarodziejską szatę w odcieniach czerni i zieleni. Posiada spinki do mankietów ze swoją ulubioną drużyną Quidditcha - Goblinami z Grodziska.

Murtagh Macmillan
#1
27.10.2023, 14:34  ✶  
"I see the girls walk by
Dressed in their summer clothes
I have to turn my head
Until my darkness goes"

♫
12 lipca 1972, wczesny wieczór
– Murtagh & @Sandie Bell –
Apartament Murtagha

Murtagh nie cenił tego co mugolskie. Mugole byli dla niego niczym innym jak siłą roboczą, którą czarodzieje powinni ujarzmić i zaprząc do pracy dla korzyści świata i ich własnego dobra. Pozostawieni sami sobie błądzili jak we mgle, prowadząc swoje wojenki, kłócąc się i wymyślając coraz to nowe sposoby na ujarzmienie świata w postaci technologii. Wszystko to Murtagh widział głównie jako podświadomą próbę dorównania czarodziejom, co przecież nigdy i tak nie miałoby szans się wydarzyć. Z tego powodu bardzo niechętnie przemierzał niemagiczny Londyn, odwiedzał niemagiczne miejsca i mieszał się z mrowią plebsu. Był jednak pewien wyjątek.


Apartament, który znajdował się tuż przy brzegu Tamizy, Murtagh kupił, zarobiwszy wcześniej nieco mugolskich pieniędzy na zakładach, posiłkując się magią aby mieć pewność, że zawsze wygra. Miał wtedy niewiele ponad 20 lat i poznawał najgorsze strony zarówno społeczeństwa mugoli jak i czarodziei. O apartamencie nie wiedziała jego rodzina - oficjalnie mieszkał przecież w ładnym domku na przedmieściach, który otrzymał w spadku po jakimś dawno zmarłym członku rodziny. Domek miał swoje zalety, ale Murtagh bardzo wyraźnie oddzielał jakiekolwiek kontakty oficjalne z tymi bardziej... szemranymi. Z tego powodu nigdy nie przyjmował w domku ludzi z Podziemnych ścieżek, ani nie zapraszał do apartamentu rodziny.


Kiedy poznał Sandie, zaczął preferować Apartament ponad domek, aż w końcu któregoś dnia sprezentował jej klucze do apartamentu, niejako pozwalając jej ze sobą zamieszkać, chociaż on sam i tak często wymykał się gdzieś na całe noce a dni spędzał w Ministerstwie. Po tym jak przestał udawać przed Sandie kogoś kim nie jest... A może po prostu przestał czuć do niej to co czuł wcześniej, przestał nalegać aby dziewczyna z nim mieszkała. Zresztą nie wyobrażał by sobie zastać jej w swoim mieszkaniu z jakimś przybłędą-klientem albo kochankiem. Wciąż jednak tutaj właśnie się z nią spotykał i kiedy wysyłał jej wiadomość przez swój zegarek, to tutaj oczekiwał, że ona się pojawi.


Kiedy tego dnia wrócił z pracy w Ministerstwie, od niechcenia zarzucił czarodziejski płaszcz na wieszak i nadal w butach wszedł do mieszkania, zdejmując marynarkę, odpinając spinki do mankietów i poluźniając krawat. Nalał sobie nieco ognistej whiskey z barku w kuchni i przeszedł do salonu, podchodząc do przeszklonej ściany, z której miał widok na Tamizę i świecące jasno słońce nad taflą wody. Przez chwilę przyglądał się łodziom, leniwie sunącym po wodzie kanału, po czym zaklął pod nosem, wyjął różdżkę z kieszeni i stuknął nią w swój złoty zegarek. Potrzebował dzisiaj oddechu, potrzebował rozrywki i czegoś co pozwoliłoby mu zapomnieć o napiętej atmosferze w pracy i coraz większej presji jaką odczuwał jako jeden z przybocznych i wyznawców Czarnego Pana. Potrzebował miękkiego kobiecego ciała, które mógłby ścisnąć dłońmi niczym glinę a które tak hipnotyzująco pięknie wybarwiało się sińcami, kiedy je uderzyć. Nie widział jej już dość długo, musiał też przecież sprawdzić jak jej idzie, czy wszystko w porządku, czy biznes się kręci. Miał nadzieję, że nie będzie zbyt długo zwlekała z pojawieniem się u niego, ale tymczasem dopił whiskey i nalał sobie kolejną szklankę. Rozparł się w fotelu i przymknął oczy

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Murtagh Macmillan (1085), Sandie Bell (721)




Wiadomości w tym wątku
[12.07.1972, Apartament Murtagha] Love the way it hurts || Murtagh & Sandie - przez Murtagh Macmillan - 27.10.2023, 14:34
RE: [12.07.1972, Apartament Murtagha] Love the way it hurts || Murtagh & Sandie - przez Sandie Bell - 27.12.2023, 11:19
RE: [12.07.1972, Apartament Murtagha] Love the way it hurts || Murtagh & Sandie - przez Murtagh Macmillan - 07.01.2024, 17:52

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa