• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[17.06.1972, New Forest] Almost there... || Jackie & Laurent

[17.06.1972, New Forest] Almost there... || Jackie & Laurent
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#2
27.10.2023, 15:21  ✶  

Laurent Prewett spojrzał na zegarek na ręce, żeby przekonać się, która godzina, czemu tak późno i dlaczego doba zawsze była za krótka. Zostawił niedopitą kawę na blacie kuchennym w rezydencji rodowej Prewettów i spojrzał ostatni raz w lustro by przekonać się, że wszystko jest na swoim miejscu, nie wyrósł mu nowy kaktus na czubku głowy (bo jedną historię z nim miał już za sobą i bardzo starał się o niej zapomnieć) i ruszył w kierunku kominka, żeby pokazać się w swoim domu. Niewielkiej posiadłości na skraju New Forest, obok sosnowego zagajnika, umieszczonego nad samą plażą. Wydał polecenia skrzatowi, przysiadł na moment do nowej poczty, zabrał ją, wyszedł, żeby wypuścić Dumę i razem z nim udał się w stronę kompleksu budynków rezerwatu. Były stąd widoczne - tak samo jak i dom był widoczny z publicznej sieci fiuu, która do rezerwatu prowadziła.

Posiadające namiastkę śródziemnomorskiego tchnienia budynki cieszyły oko swoim zadbaniem i zielenią wokół. Charakterystyczna woń lasu, przy którym kompleks budynków się znajdował (włącznie z hodowlą) mieszał się tu z morską bryzą - jodem, którym Laurent nie potrafił się przestać zachwycać szczególnie, kiedy akurat spędzał swoje noce poza tym miejscem. Główny budynek łączył stajnię z administracyjną częścią, gdzie była chociażby przebieralnia czy pokój pracowników, albo gabinet samego Laurenta, w którym czasem można było znaleźć jego zastępcę. Biel ścian podkreślona eleganckim gzymsem z czerwonymi dachówkami z oknami podkreślonymi drobnymi zdobieniami wygląda całkiem skromnie, albo przynajmniej nie ocieka przepychem, którego można doświadczyć w największej stadninie Anglii (albo i na świecie), jaka znajduje się właśnie w Keswick.

Wielkie stworzenie (pieszczotliwie nazywane psem) mierzące niemal metr w kłębie w postaci jarczuka szło grzecznie tuż przy nodze chudego blondyna, kiedy ten skierował swoje kroki do stadniny. Złapał Alexandra, powiadomił go o tym, że ma dzisiaj spotkanie, więc żeby nikt mu nie przeszkadzał i nie niepokoił. Vicenta już powiadomił - z nim jednak zamierzał zapoznać dopiero osoby, które wybierze... albo ku swojemu zaskoczeniu przedstawi mu już wybraną pracownicę. Ku zaskoczeniu - ponieważ sam dotąd nie spotykał się z pracownikami w pierwszej kolejności. Nie miał na to czasu najzwyczajniej w świecie. Przesłane kandydatury przekazywał mu Alexander albo Vicent, ale ten list naprawdę przykuł jego uwagę. Tutaj było się czym pochwalić - a przynajmniej jemu spodobało się to, co widział.

Wszedł do gabinetu - kanapa, stolik kawowy, fotel, biurko, regały z książkami, teczkami i papierami - gabinet jak gabinet, powiedziałby ktoś. Jego generyczność przecinał fakt, że meble tutaj stojące nie były kupione od stolarzy Zrób-To-Sam, tylko stanowiły komplet mebli robionych na zamówienie, włączając w to skórzaną kanapę, która tu stała. Na parapecie okna skierowanego na południe stało kilka roślin, a śpiew ptaków z lasu rozbrzmiewał tak poza murami tego miejsca jak i w nich. Laurent powiesił marynarkę przy drzwiach i sięgnął po kilka wybranych i podsuniętych mu kandydatur, żeby porównać je z tym, co dostał od Jackie. Nie lubił mówić, że miał czuja do ludzi, bo to byłoby zupełnie nietrafione. Natomiast tutaj merytoryczność wygrywała, najzwyczajniej w świecie. Był czas na przyjemności i socjalizację oraz pracę. Laurent bardzo lubił rozgraniczać te dwie rzeczy. Chyba że towarzystwo przed nim potrafiło zgrabnie na tej granicy balansować. Bo i takie się zdarzały. Niestety widząc od małego biznesy Prewettów i ucząc się do nich zdążył się też nauczyć, że jeśli ludziom dawałeś palec to kochali brać całą rękę.

Czas do godziny 11, na którą byli umówieni, przesunął się w zasadzie sam. Czerwiec sprawiał, że ruch w New Forest wzbierał. Ludzie przyjeżdżali na przejażdżki, pojeździć konno, na abraksanach. Nie można mówić o tłumach, nie! Ale pojedyncze osoby się pojawiały, właśnie dwie osoby myły te wdzięczne zwierzęta na zewnątrz pod czujnym okiem czarnoskórego Alexandra, a Laurent, pilnując czasu, zatrzymał się na brukowanym dziedzińcu spoglądając w kierunku płomieni fiuu, to znów na godzinę. Nie, Laurent nie był osobą, która gniewała się za spóźnienia, zresztą pochodził z rodziny czystej krwi - 15 minutowe spóźnienie było grzeczne, bo pozwalało się lepiej gospodarzowi przygotować. Ale to w ramach odwiedzin, a tutaj mówili o pracy. Więc choć się nie gniewał, to przez pryzmat spóźnień - oceniał. Szczególnie nową osobę, której w końcu chyba zależało na pokazaniu się z jak najlepszej strony, prawda?

Tak oto Jackie Carrow wyłoniła się z płomieni fiuu.

Wyglądała całkowicie niepozornie. Bardzo... hm... ludzie rzadko przychodzili do niego w takich strojach. Tak, to też oceniał. Przybrany w białą koszulę i beżowe spodnie Laurent, szyte na miarę, wyglądał niemal jak lustrzane odbicie dla kobiety, która się tutaj stawiła pod tym względem. I znów - czy to mu przeszkadzało? Ach... no tego Jackie mogła się tylko dowiedzieć. Godło rodziny Prewett pyszniące się nad drzwiami za to nie pozostawiało wątpliwości co do prestiżu tego miejsca, nawet jeśli prezentowało się elegancko, ale niepozornie. Tak samo rzeczywiście nie pozostawiało wątpliwości co do samego właściciela.

- Dzień dobry, panienko Carrow. - Laurent wyszedł kobiecie naprzeciwko, by ująć jej dłoń, zgodnie ze wszystkimi elementami kultury czasów ówczesnych - przywitać ją jak damę wypadało. - Cieszę się, że panienkę widzę. Zapraszam. - Na łagodnej twarzy mężczyzny pojawił się ciepły uśmiech. Nienaturalnie niebieskie oczy, które wyglądały jak odcisk morskich fal zaklętych w tęczówkach, spoglądały ciepło i z sympatią, ale również uważnie. Wskazał gestem na drzwi do wnętrza, przepuszczając ją przodem. - Przyznam, że panienki podanie zrobiło na mnie wrażenie. - Miał bardzo spokojny głos idealnie współgrający z tym spojrzeniem, jakie ku niej kierował.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Jackie Carrow (4937), Laurent Prewett (5799)




Wiadomości w tym wątku
[17.06.1972, New Forest] Almost there... || Jackie & Laurent - przez Jackie Carrow - 27.10.2023, 12:31
RE: [17.06.1972, New Forest] Almost there... || Jackie & Laurent - przez Laurent Prewett - 27.10.2023, 15:21
RE: [17.06.1972, New Forest] Almost there... || Jackie & Laurent - przez Jackie Carrow - 30.10.2023, 11:45
RE: [17.06.1972, New Forest] Almost there... || Jackie & Laurent - przez Laurent Prewett - 31.10.2023, 14:00
RE: [17.06.1972, New Forest] Almost there... || Jackie & Laurent - przez Jackie Carrow - 31.10.2023, 15:17
RE: [17.06.1972, New Forest] Almost there... || Jackie & Laurent - przez Laurent Prewett - 31.10.2023, 16:52
RE: [17.06.1972, New Forest] Almost there... || Jackie & Laurent - przez Jackie Carrow - 02.11.2023, 12:54
RE: [17.06.1972, New Forest] Almost there... || Jackie & Laurent - przez Laurent Prewett - 03.11.2023, 19:10
RE: [17.06.1972, New Forest] Almost there... || Jackie & Laurent - przez Jackie Carrow - 06.11.2023, 12:16
RE: [17.06.1972, New Forest] Almost there... || Jackie & Laurent - przez Laurent Prewett - 06.11.2023, 17:58
RE: [17.06.1972, New Forest] Almost there... || Jackie & Laurent - przez Jackie Carrow - 09.11.2023, 14:20
RE: [17.06.1972, New Forest] Almost there... || Jackie & Laurent - przez Laurent Prewett - 11.11.2023, 12:39
RE: [17.06.1972, New Forest] Almost there... || Jackie & Laurent - przez Jackie Carrow - 14.11.2023, 11:28
RE: [17.06.1972, New Forest] Almost there... || Jackie & Laurent - przez Laurent Prewett - 14.11.2023, 13:52

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa