Elaine nigdy nie myślała o tym, że się w kimś zakocha. Wiele słyszała o tej wielkiej miłości, o motylach w brzuchu, o tym, że chce się wtedy śpiewać i żyć dla drugiej osoby. Bell miała ochotę śpiewać, gdy na horyzoncie jej myśli pojawiał się Laurent, ale czy była w nim zakochana? Na pewno zauroczona, ale o miłości możemy w ich przypadku opowiedzieć później, prawda? Czy to nie jest za szybko, aby Elaine mogła w swojej głowie określić, co czuje do Laurenta Prewetta? Na pewno był dla niej ważny, na pewno nie chciała tracić z nim kontaktu. Czuła się tak dobrze w jego towarzystwie. Miłość dla Elaine do tej pory była tylko słowem, kwiatem, uczuciem, którego nie poznała ze strony drugiego chłopca. Nie czytała książek o miłości, ale wiedziała, że jeśli ktoś się jej podobał to przyjemniej jej się gotowało, podawało jedzenie i patrzyło jak dana osoba zajadała się ze smakiem. Tak, Elaine musiała dbać o linie, musiała utrzymać swoje ciało w odpowiedniej kondycji i sprawności, aby móc tworzyć te wszystkie akrobacje, ale to nie zmieniało faktu, że kochała gotować i karmić i to właśnie przez takie drobne rzeczy przekazywała swoje uczucia. Było to gotowanie i tańczenie. Na miłość w ich przypadku jest zapewne za szybko, to uczucie powinno kiełkować powoli, dbać o niej i starać się, aby wyrosło z niego drzewo, a potem można mówić o szalonych ucieczkach zakochanych par, o wielkiej żarliwej miłości okraszonej zapewne pożądaniem.
– A jak na ciebie patrzę? – zapytała z ciekawości roziskrzonym z emocji spojrzeniem. To miejsce tak pasowało do obecności Laurenta, że nie mogła w to uwierzyć. Czuła, że jej dom go zaakceptował, że było im tu dobrze i miała nadzieję, że chłopak też tak czuł. Chciałaby, aby chłopak ją odwiedzał częściej, aby zawitał do jej chaty bez zapowiedzi, żeby ją tu zaskakiwał, bo w jej głowie rodziło się uczucie, które określało te myśli jako przyjemne.
– Nieee, Flynn jest świetny w tym co robi – odparła machając ręką i powoli kończąc swoją porcję zupy. – Nie bój się tego, ale jeśli będziesz chciał to kiedyś mogę dla ciebie wystąpić bez innych. Samemu, nawet tutaj – wskazała swoje miejsce do ćwiczeń – Zobaczysz, że to nie jest takie niebezpieczne. Na występach w cyrku wszystko musi być dramatycznie podkręcone, aby ludzie cokolwiek czuli, gdy na to patrzyli – wyjaśniła wpatrując się w niego z uśmiechem. Naprawdę lubiła na niego patrzeć, jego wygląd był przyjemnie magnetyzujący.