Słuchanie śpiewu, jak i śmiechu Laurenta było dla niego przyjemnością samą w sobie. Jeśli chodzi o śpiew to również dlatego, że sam nie potrafił śpiewać na tyle aby urządzać występy dla szerszej publiczności. Za to może się pochwalić bogatym repertuarem podczas śpiewania pod prysznicem. Bywał co jakiś czas w operze, zwłaszcza z rodziną i dostrzegał podobieństwo skali głosu Laurenta do głosów śpiewaków operowych. Czasem zastanawiał się nad tym, dlaczego on nie zdecydował spróbować się obrać tej ścieżki kariery. Może nie śpiewaka operowego, ale piosenkarza. Z drugiej strony wtedy nie miałby przyjemności go słuchać podczas takich krótkich prywatnych występów przy normalnych, dobrze znanych mu piosenkach zamiast arii operowych.
— Nie pierwszy raz zastanawiam się nad tym, dlaczego nie postanowiłeś zostać piosenkarzem. — Wypowiedziane przez niego słowa stanowiły prawdziwy komplement. Oczywiście, zdawał sobie sprawę z tego, że śpiewanie dla publiczności wymagało czegoś więcej, niż samych umiejętności i pasji - ćwiczeń wokalnych. Tak jak on musiał dbać o formę ćwiczeniami fizycznymi i treningami Quidditcha. Wiedział, że będzie mieć jeszcze wiele okazji ku temu aby posłuchać jego zachwycającego śpiewu. Podczas pobytu w tym miejscu odbędą także niejedną rozmowę.
Potrafił spędzać godziny na plaży, tak samo jak Laurenta praktycznie nie dało się wyciągnąć z wody, ale jednak jego towarzystwo sprawiało, że zmieniał nieznacznie swoje plany na rzecz spędzania z nim czasu w innych miejscach. Mieli dni pełne wrażeń i dopiero po powrocie do hotelu on czuł się zmęczony. Philip nie organizował takich wycieczek osobiście - nie miał najmniejszych oporów przed zrzuceniem tego na barki asystentki, która nie pierwszy raz załatwiała wszelkie formalności związane z jego wyjazdami. Niekiedy samodzielne dokonanie rezerwacji było w stanie przyprawić go o ból głowy. Niekiedy też przekraczało jego możliwości organizacyjne, bo jeśli zapragnął szybko wyjechać do takiej Tajlandii to wysłanie rezerwacji sową często nie było możliwe a jeśli było inaczej to trwało to długo. Znacznie prościej było wysłać asystentkę osobiście.
— Całkiem dobrze sobie radziłeś. Jak wrócimy do hotelu możesz iść na tajski masaż. — Jego zdaniem, jak na kogoś, kto zazdrościł mu posiadanej siły do takich marszy, Laurent doskonale sobie z tym poradził. Zasugerował mu swoistą nagrodę za wszystkie doznane trudności i po tym będzie jak nowo narodzony. — Moim sposobem na nią są poranne ćwiczenia. Mogę pokazać Ci kilka prostych ćwiczeń na wzmocnienie. Mieszkając na stałe w Londynie trochę trudno mi odbywać tak długie wędrówki. — Wyjaśnił mu z uśmiechem, oferując mu także krótki instruktaż tego typu. Dziesięć przysiadów co rano po jakimś czasie przyniesie pozytywny efekt. W przypadku Laurenta przydałoby się popracować nad odpowiednim odżywianiem. Musi mieć siłę do wykonywania ćwiczeń. Nie będzie go tym teraz zamęczać, bo chociaż się martwił, to byli na zasłużonym urlopie. Zrobi to sposobem.
Laurentowi zasugerował łagodny bulion z makaronem ryżowym, mięsem i grzybami na pierwsze, na drugie łagodne słodko-kwaśne curry z wieprzowiną. Nie zamierzał narzucać niczego Laurentowi, jeśli nie odpowiadała mu jego propozycja albo dwa dania wydawało mu się za dużo to z jednego mógł zrezygnować. Dla niego dwa dania i deser były standardowym zestawem, jednak on jest sportowcem. Dla siebie natomiast wziął ostrą zupę z krewetkami i grzybami, na drugie, wołowinę w sosie ostrygowym, do picia wybrał dla nich mrożoną słodką kawę i lody tajskie. Dla siebie wybrał smak agrestu z sokiem czarnego bzu. Laurent sam musiał zdecydować, czy zmieści jeszcze deser i jeśli tak, to jaki chce smak.
— Pamiętam o tym, że lubisz łagodne dania i takie Ci zaproponowałem. Jeśli jakieś Ci nie odpowiada to spojrzę w kartę i przedstawię Ci inną propozycję. — Dodał po przedstawianiu mu wszystkich dań. Jedynie w swoim przypadku złożył zamówienie. Bo dokładnie chciał to zjeść w tym momencie. Po przyjęciu drugiego zamówienia i odejściu kelnerki będą mogli cieszyć się resztą wieczoru, z przerwą na podanie tych wszystkich pyszności.