27.10.2023, 23:37 ✶
Yaxleyowi powiedziano to samo. Świat jest okrutny i sami musimy o siebie zadbać, gdyż nie każdy będzie wstanie nam pomóc. Jaką drogą pójdziemy, z takiej będziemy zbierać to, co zasiejemy. Doświadczenia z życia szkolnego i zawodowego, a także prywatnego, wiele uczą. Nicholas przez te lata zdążył ukształtować sobie charakter i zdystansować się od ludzi. Jego chłód, powaga nie przyciągały nikogo do siebie. Wręcz przeciwnie. Był jak chodząca śmierć, z czym wiąże także swoją pracę w Departamencie Tajemnic. Był tajemniczy i niewiele mówił. Nie był wylewny, nie otwierał się przed byle kim a nawet najbliższymi. Chodząca tajemnicza zagadka.
Nicholas był skupiony na towarzystwie Arvida, który chciał trochę załagodzić sytuację i nacieszyć obecnością przyjaciela, lecz Yaxley nadal trzymał ostrożny dystans, mając wrażenie, że ktoś ich widział. Gdy się obejrzał, w oddali dostrzegł postać. Musiała to być Cynthia, gdyż nikogo więcej w tej okolicy nie było. A siostra Arvida pracowała w miasteczku, w tamtejszej Gospodzie.- Lepiej do niej pójdę.
Stwierdził Nicholas a Arvid się uśmiechnął, jakby nadal wierzył, że ta kobieta przełamie lodowe mury ponuraka. Yaxley tylko spojrzał na niego poważnie i westchnął. Cokolwiek nie powie, ten będzie swoje myślał. Arvid także się podniósł i poszedł sprawdzić co z końmi. Nicholas zbliżył się do leżącej na trawiastym podłożu panny Flint. Ta od razu zaczęła mu się tłumaczyć i zapewniać, aby nie przejmował. Jednak jej ostatnie słowa trochę nabrały obaw, jakby coś widziała.
- To może poczekać.
Stwierdził, nie chcąc zadawać pytania, o jakie sprawy jej chodziło. Mógłby się zdradzić i wzbudzić w niej nową ciekawość tematu a tego nie chciał. Lepiej będzie udawać, że nic nie miało miejsca.
- Nie możesz zasnąć?
Zapytał. Widok na zewnątrz był piękny, ale na kolejny dzień, trzeba było być wypoczętym. Rano musieli ruszać na zdobycie świstoklika, aby Flint mogła wrócić do Londynu. Po drodze pewnie by zahaczyli o jeszcze jedno miejsce, które miał w planie. Kto wie, może się jej spodoba.