Młodzi czarodzieje także się przywitali z panną Potter, ale głos w przekazywaniu informacji pozostawili na razie swojemu szefowi. Uśmiechnięci, przy okazji usługiwali innym zainteresowanym pracą w Departamencie. Laurence nie chciał robić wyjątków i różnic, starając się każdego traktować równo. On sam musiał o swoją pracę się starać, gdyż na wsparcie ojca liczyć nie mógł. Pracował ciężko zaczynając od zwyczajnego uzdrowiciela w Ministerstwie, pnąc się na szczeblach kariery wysoko. W Mungu pewnie dostałby wszystko od ręki z powodu nazwiska i że to biznes rodziny, gdyby został. Nie czuł tam powołania.
Młodzi czarodzieje, którzy podobnie jak on zaczynali w Ministerstwie, w większości pracowali na to samodzielnie. Niewielu chwaliło się, że posadę dostali po znajomościach. Niektóre jednak departamenty miały rygorystyczne zasady rekrutacji i wymagały dużego zaangażowania. Trudno było się do nich dostać, jak Departament Tajemnic. Tylko wytrwali mieli szansę dostać tam pracę.
Jeżeli panna Potter myślała, że bardzo przyjemną rozmową i zaprezentowaniem siebie na korytarzu, dostanie od ręki pracę, myliła się. Nie tak to działa. Lestrange zasugerował, że stanowisko biurowe dla niej mogłoby się znaleźć, ale nie znaczy, że akurat ona je dostanie już w tej chwili. Kto wie, czy podobnych osób z jej kwalifikacjami nie będzie więcej?
Tutaj wskazał na dwójkę osób, która z uśmiechem spojrzała na Penelopę.
Wyglądało na to, że rozmowa dobiegała końca i Laurence mógł udać się do swojego gabinetu, po zrobieniu tej krótkiej przerwy w doglądaniu targów pracy w Ministerstwie. Penelope musiała jeszcze dodać coś od siebie na zakończenie spotkania. Była wdzięczna, że go spotkała. Niektórzy zwyczajnie dziękują, ale ona miała widocznie wyuczone przemowy. Wysłuchał jej z uśmiechem.
- Każdy z nas tutaj pracujący, też był absolwentem i przechodził trudy w poszukiwaniu pracy. Najważniejsze to znaleźć taką, która jest naszą drogą życiową i wiemy, że pozwoli nam ona rozwijać nasze talenty, lub odkryć nowe. W życiu trzeba dokonywać również zmian i szukać swojego celu. Rozmowa z absolwentami też jest ważną sprawą. Od tego też zależy przyszłość wydziałów w Ministerstwie, jak i w innych miejscach pracy. Młodzi i utalentowani czarodzieje są potrzebni, aby wspomóc tych, którzy swoje w życiu już zrobili i muszą odpocząć, przekazując im swoją wiedzę.
Odpowiedział, ogólnikowo. Nie nawiązywał do tego, w jakich czasach żyją i że niektóre stanowiska zwalniają się nawet przez śmierć kogoś i trzeba ich zastąpić nowymi kandydatami. Najbardziej ryzykownym zawodem była praca Aurora. Ci ryzykowali swoje życie w ramach bezpieczeństwa obywateli i swoich rodzin, bliskich.