28.10.2023, 21:07 ✶
Nie mogła się wyrwać. Nie mogła się wyrwać i to powoli przyprawiało o panikę – wizja rozsypywała się na jej oczach (w sumie dobrze, chyba?), ale też jednocześnie nadal w niej tkwiła (bardzo niedobrze). Nie chciała – nie mogła – pozostać tu na zawsze; z prawdziwym światem nadal trzymały ją więzi, całkiem sporo więzi.
A potem… nie. Ten ból – nie. To nie mogło się tak skończyć, ale nie-rzeczywistość była nieubłagana. Brakowało jej tchu. I tym razem nie widziała możliwości wyboru, nie czuła, że może odwrócić kolej rzeczy.
… to nie tak miało być.
***
Dym, ból głowy. Nie powinna była nic czuć, skoro umarła, prawda? A może jednak…? Złapała haust powietrza, zamrugała. Żyła… żyli? Podparła się na łokciu, próbując się zorientować w sytuacji – co nie było takie znowu proste, jakby się życzyło.
Ogień. Nieumarły. Ta cholerna baba, która zamknęła ją w pierdolonej wizji… Dłonią odszukała różdżkę, która niewątpliwie musiała leżeć w pobliżu, tak jak upadła i dopiero wtedy pozbierała się z podłogi, próbując w pełni ogarnąć sytuację. O, do atrium dotarli inni – czyli udało im się obudzić. Czy wszystkim na tym pokładzie – to już inna sprawa, ale miała nadzieję, że tak.
W każdym razie…
Przede wszystkim jej uwaga skupiła się na kobiecie.
Już nie wyglądała na tak potężną, jak wcześniej (bo pewnie znowu strąciłaby ich w otchłań wizji), więc nie omieszkała posłać w jej stronę surowej mocy. Ale i też nie tylko uwagę Mavelle przykuła; tak samo jak nieumarli.
I, na dobrą sprawę, gdyby tylko wiedziała, co działo się z pozostałymi, to by się nie zawahała, tylko pozwoliła, by statek strawił ogień tu i teraz. A tak… tak spróbowała zgasić płomienie, przywołując strugi wody, mające je zdławić.
W końcu, z tego co widziała, pozostali mimo wszystko zainteresowali się przeciwnikami, więc… chyba mogła zatroszczyć się na ten moment o to, by się wszyscy tu zaraz nie uwędzili?
Kształtowanie
A potem… nie. Ten ból – nie. To nie mogło się tak skończyć, ale nie-rzeczywistość była nieubłagana. Brakowało jej tchu. I tym razem nie widziała możliwości wyboru, nie czuła, że może odwrócić kolej rzeczy.
… to nie tak miało być.
***
Dym, ból głowy. Nie powinna była nic czuć, skoro umarła, prawda? A może jednak…? Złapała haust powietrza, zamrugała. Żyła… żyli? Podparła się na łokciu, próbując się zorientować w sytuacji – co nie było takie znowu proste, jakby się życzyło.
Ogień. Nieumarły. Ta cholerna baba, która zamknęła ją w pierdolonej wizji… Dłonią odszukała różdżkę, która niewątpliwie musiała leżeć w pobliżu, tak jak upadła i dopiero wtedy pozbierała się z podłogi, próbując w pełni ogarnąć sytuację. O, do atrium dotarli inni – czyli udało im się obudzić. Czy wszystkim na tym pokładzie – to już inna sprawa, ale miała nadzieję, że tak.
W każdym razie…
Przede wszystkim jej uwaga skupiła się na kobiecie.
Już nie wyglądała na tak potężną, jak wcześniej (bo pewnie znowu strąciłaby ich w otchłań wizji), więc nie omieszkała posłać w jej stronę surowej mocy. Ale i też nie tylko uwagę Mavelle przykuła; tak samo jak nieumarli.
I, na dobrą sprawę, gdyby tylko wiedziała, co działo się z pozostałymi, to by się nie zawahała, tylko pozwoliła, by statek strawił ogień tu i teraz. A tak… tak spróbowała zgasić płomienie, przywołując strugi wody, mające je zdławić.
W końcu, z tego co widziała, pozostali mimo wszystko zainteresowali się przeciwnikami, więc… chyba mogła zatroszczyć się na ten moment o to, by się wszyscy tu zaraz nie uwędzili?
Kształtowanie
Rzut Z 1d100 - 10
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 3
Akcja nieudana
Akcja nieudana