Nawet jeśli zamierzał wysłuchać swojego brata, tak nie dało się zaprzeczyć temu, że Logan traktował się rychły ożenek na równi z wyrokiem śmierci. Skończy się dla niego pewien etap w dotychczasowym życiu, jednak nie muszą z tego tytułu urządzać prawdziwej stypy. Było oczywiste, że ten moment prędzej czy później nadejdzie. To, czego doświadczał Logan, to po prostu cienie bycia dziedzicem, synem głowy rodu.
— Od tego są bracia. — Machnął ręką. Wskoczyłby za nim w ogień. Chciał wierzyć, że Logan zrobiłby dla niego to samo, gdyby o to poprosił albo wymagałaby tego sytuacja. Wszak jemu zdarzało się wpadać w różnorakie kłopoty, z których musiał potem się wyplątać. Czasami mógł polegać na ludziach pokroju swojej asystentki albo prawników, jednak bywały sytuacje, w których musiał radzić sobie na własną rękę.
— Mogliście zamienić te parę słów podczas obserwowania wyścigów abraksanów, na które zaprasza nasz ojciec. Zwłaszcza, kiedy wystawia swojego abraksana, Bumpera. Z Pandorą znam się nie od dzisiaj. Nie mam nic przeciwko temu. — Philip podzielał zdanie ich ojca, że wyścigi abraksanów to szlachetna dyscyplina sportowa. Obstawianie zakładów odnośnie zwycięzcy było popularne w tych kręgach, a że ich ojciec miał żyłkę do interesów i Bumper nierzadko okazywał się faworytem to po zwycięstwie dokładał kolejne stosy galeonów do rodzinnego skarbca. Z Pandorą utrzymywali znajomość wyłącznie na przyjacielskiej stopie i raczej nie miało się to przerodzić w coś poważniejszego. Nawet jeśli to byłoby dla niego bardzo korzystne. Pandora to naprawdę przyzwoita partia. Jest piękna, czarująca i jest bardzo ciekawą osobą.
Starał się zrozumieć reakcje swojego starszego brata - widoczne na jego twarzy zaskoczenie, zdezorientowanie albo nawet szok. Pocieszające było to, że się nie zakrztusił whisky. To mogłoby zgubne w skutkach.— To wciąż ja, bracie. — Zapewnił go z delikatnym uśmiechem, unosząc obie ręce w niemalże obronnym geście. Wciąż nie wypuścił pękatej szklanki z dłoni. — Nie wydaje mi się, aby to kolidowało z twoją karierą. Przecież nie zakończysz jej tylko dlatego, że będziesz musiał się ożenić. Jesteś dobrze usytuowany i popularny, w czym niewiele odstajesz ode mnie. Poza tym mając żonę wiesz z kim śpisz. O ojcostwie powinieneś porozmawiać z naszym ojcem, nie jestem w tej kwestii autorytetem. — Patrząc na to że ich ojciec miał żonę od początków swojej kariery to naprawdę to w niczym nie kolidowało. Zakończyła ją dopiero poważna kontuzja, nie ożenek.
Pokazywanie się z odpowiednią kobietą przy boku mogło okazać się korzystne dla reputacji brata. Ich rozpoznawalność była na podobnym poziomie, choć Philip wybijał się jeszcze skandalikami. Poruszył temat seksu, tak istotnego w stałych związkach. On potrzebował regularnych uniesień i sypiał z przypadkowymi osobami. Przez większość ostatnich dwóch miesięcy służyło to zagłuszeniu swoich nowo odkrytych potrzeb i próbom poprawienia sobie nastroju, z mizernym skutkiem. Ich ojciec wychował dwóch synów, ale pewnie sam nie wyobrażał siebie w tej roli. To było jednak normalne.