13.11.2022, 18:09 ✶
Obserwowała Theseusa, który najwyraźniej równie co ona odczuł potrzebę szybkiej konsumpcji alkoholu. Wspaniale! Będą mogli upić się razem, każde z innego powodu, że też miała tyle szczęścia, że Brenna zaproponowała jej właśnie jego towarzystwo. Trochę jakby takie dwie sieroty ze sobą połączyć. Nie wróżyło to nic dobrego, no ale mieli swoje powody!
- Dobrze się składa, gdyż ja też, a tak samem pić to trochę nie wypada, jednak skoro nie jestem tu sama...- Sięgnęła po kolejny kieliszek szampana. Czuła przyjemne ciepło, które rozchodziło się po jej ciele. Potrzebowała tego dzisiaj wyjątkowo.
- Nie znam jej w sumie, ostatnio pojawiła się na otwarciu mojej cukierni, to jakaś znajoma Longbottomów, z tego, co mi wiadomo. Pewnie razem pracują, tutaj aż się roi od stróży prawa.- Wcale jej to nie dziwiło.
- Tak, znajomy.- Czy szukała Alastora w tłumie? Chciała mu się przyjrzeć po tym czasie? Być może, jednak nie mogła go zlokalizować. Może to i lepiej dla niej. Myślała, że ma ten etap za sobą, ba już dawno się ze wszystkim pogodziła, jednak nie przewidziała, że po tylu latach się spotkają, a wspomnienia zakopane bardzo głęboko nagle ponownie się obudzą. Upiła kolejny łyk szampana, widać po niej było, że się trochę zdenerwowała.
- Nawet nie wiesz, jak mocno nacisnął mi na piętę.- Odparła Fletcherowi przenosząc na niego swoje spojrzenie. - W sumie, jakbyś miał chęć, to mógłbyś, chociaż to chyba bezsensowne.- Norka nie była mściwa, później jeszcze miałaby do siebie wyrzuty sumienia. - Tak właściwie to zapomniałam o jego istnieniu, stąd ta reakcja. - Dodała jeszcze na swoje usprawiedliwienie. Nie chciała, żeby Thes wziął ją za jakąś obłąkaną, czy coś. Nie miał szczęścia poznając ją w tym momencie, bo Figg wyjątkowo nie była teraz sobą.
- Gorzej, jak podbijesz, a później nikt tego nie weźmie.- Nora nie zamierzała licytować nic, miała zdecydowanie dużo poważniejsze wydatki w cukierni, przecież tynk się jej sypał z jednej ścian.
- Dobrze się składa, gdyż ja też, a tak samem pić to trochę nie wypada, jednak skoro nie jestem tu sama...- Sięgnęła po kolejny kieliszek szampana. Czuła przyjemne ciepło, które rozchodziło się po jej ciele. Potrzebowała tego dzisiaj wyjątkowo.
- Nie znam jej w sumie, ostatnio pojawiła się na otwarciu mojej cukierni, to jakaś znajoma Longbottomów, z tego, co mi wiadomo. Pewnie razem pracują, tutaj aż się roi od stróży prawa.- Wcale jej to nie dziwiło.
- Tak, znajomy.- Czy szukała Alastora w tłumie? Chciała mu się przyjrzeć po tym czasie? Być może, jednak nie mogła go zlokalizować. Może to i lepiej dla niej. Myślała, że ma ten etap za sobą, ba już dawno się ze wszystkim pogodziła, jednak nie przewidziała, że po tylu latach się spotkają, a wspomnienia zakopane bardzo głęboko nagle ponownie się obudzą. Upiła kolejny łyk szampana, widać po niej było, że się trochę zdenerwowała.
- Nawet nie wiesz, jak mocno nacisnął mi na piętę.- Odparła Fletcherowi przenosząc na niego swoje spojrzenie. - W sumie, jakbyś miał chęć, to mógłbyś, chociaż to chyba bezsensowne.- Norka nie była mściwa, później jeszcze miałaby do siebie wyrzuty sumienia. - Tak właściwie to zapomniałam o jego istnieniu, stąd ta reakcja. - Dodała jeszcze na swoje usprawiedliwienie. Nie chciała, żeby Thes wziął ją za jakąś obłąkaną, czy coś. Nie miał szczęścia poznając ją w tym momencie, bo Figg wyjątkowo nie była teraz sobą.
- Gorzej, jak podbijesz, a później nikt tego nie weźmie.- Nora nie zamierzała licytować nic, miała zdecydowanie dużo poważniejsze wydatki w cukierni, przecież tynk się jej sypał z jednej ścian.