30.10.2023, 09:21 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.10.2023, 09:52 przez Brenna Longbottom.)
Atreus rozprawił się z nieumarłymi - podwójnie dobrze, bo nie tylko ich dzięki temu nie zeżarli, ale najwyraźniej był cały i zdrowy, skoro dał radę - Mavelle, choć krztusiła się chyba dymem, zbierała się z podłogi, a kajdany pochwyciły Fawley... o moment za późno. Brenna zmięła w ustach przekleństwo, kiedy zorientowała się, że ta kobieta planowała zrobić.
Wystarczy iskra.
Powinna była jednak od razu ją zabić: może to zdołałaby zrobić szybciej. Zwyciężył tak naprawdę odruch. I chyba wykończyłaby ją teraz, bo przecież już samo skucie w płonącym pomieszczeniu było wydaniem wyroku i jego wykonaniem zarazem, gdyby nie to, że chwilowo wolała zadbać o to, by szybko nie spłonęli.
Brenna lewą ręką przysłoniła twarz, bo w płuca coraz szybciej wdzierał się gryzący dym, machnęła różdżką ponownie, tym razem w stronę oliwy. Chcąc ją transmutować w piach. Oczywiście, wiedziała, że taki czar nie będzie stały, ale gdyby się udało, przemienienie jej nawet na parę minut mogło dać im to, czego w tej chwili potrzebowali najbardziej. Czas.
- GDZIE JEST RESZTA?! - krzyknęła Brenna głośno, bo pośród dymu wypatrzyła Geraldine, a wcześniej usłyszała głos Victorii, ale nie miała pojęcia, co z innymi. Czy wciąż leżeli nieprzytomni na pokładzie? Przebudzili się tak, jak w tej chwili oni? Co z Erikiem i Dani? Z Ave, z Laurentem i ze wszystkimi innymi, nawet tym cholernym Stanleyem? (Chociaż ten był chyba jedyną osobą, co do której Brenna miałaby dylemat pod tytułem: zostawić go tutaj czy nie?) Czy ten ogień na pewno nikogo właśnie nie odcinał? Zaczęła cofać się w stronę wyjścia z atrium, bo było raczej jasne, że musieli stąd spierdalać i to szybko. Ale jej wzrok wciąż błądził po pomieszczeniu, to kierując się w stronę nieumarłych, to kobiety... nie, też nieumarłej - przecież nikt nie mógł tutaj przeżyć, to szukając znajomych sylwetek. A wreszcie padł na dziurę, w której gdzieś pod spodem był jej własny brat...
Transmutacja, zamiana oleju
Wystarczy iskra.
Powinna była jednak od razu ją zabić: może to zdołałaby zrobić szybciej. Zwyciężył tak naprawdę odruch. I chyba wykończyłaby ją teraz, bo przecież już samo skucie w płonącym pomieszczeniu było wydaniem wyroku i jego wykonaniem zarazem, gdyby nie to, że chwilowo wolała zadbać o to, by szybko nie spłonęli.
Brenna lewą ręką przysłoniła twarz, bo w płuca coraz szybciej wdzierał się gryzący dym, machnęła różdżką ponownie, tym razem w stronę oliwy. Chcąc ją transmutować w piach. Oczywiście, wiedziała, że taki czar nie będzie stały, ale gdyby się udało, przemienienie jej nawet na parę minut mogło dać im to, czego w tej chwili potrzebowali najbardziej. Czas.
- GDZIE JEST RESZTA?! - krzyknęła Brenna głośno, bo pośród dymu wypatrzyła Geraldine, a wcześniej usłyszała głos Victorii, ale nie miała pojęcia, co z innymi. Czy wciąż leżeli nieprzytomni na pokładzie? Przebudzili się tak, jak w tej chwili oni? Co z Erikiem i Dani? Z Ave, z Laurentem i ze wszystkimi innymi, nawet tym cholernym Stanleyem? (Chociaż ten był chyba jedyną osobą, co do której Brenna miałaby dylemat pod tytułem: zostawić go tutaj czy nie?) Czy ten ogień na pewno nikogo właśnie nie odcinał? Zaczęła cofać się w stronę wyjścia z atrium, bo było raczej jasne, że musieli stąd spierdalać i to szybko. Ale jej wzrok wciąż błądził po pomieszczeniu, to kierując się w stronę nieumarłych, to kobiety... nie, też nieumarłej - przecież nikt nie mógł tutaj przeżyć, to szukając znajomych sylwetek. A wreszcie padł na dziurę, w której gdzieś pod spodem był jej własny brat...
Transmutacja, zamiana oleju
Rzut Z 1d100 - 98
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 7
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.