Udało jej się zrobić porządek z nieumarłym, który chciał ją zjeść. Bardzo dobrze, jeden problem z głowy. Tyle, że pojawiały się kolejne. Jakby tych dotychczasowych nie było zbyt wiele.
Opętana wiedźma nie zaatakowała ich ponownie. Gerry nie wiedziała, czy po prostu straciła nadzieję, że pokona tę drużynę wszechstronnie uzdolnionych czarodziejów, czy po prostu odjebało jej jeszcze bardziej. Wolałaby tego nie sprawdzać, tyle, że wtedy na podłodze pojawiła się oliwa. Potwierdziło to jedynie domysły panny Yaxley. Odjebało jej już całkowicie i chciała spalić ten statek. Czyli byli jednak w czarnej dupie.
- Erik jest na dole. - Odkrzyknęła do Brenny. Wiedziała, że na pewno przejmuje się losem brata. - CZY KTOŚ WIDZIAŁ TONY'EGO I STANLEY'A??- - Przecież jej kuzyni również byli na tym statku, nie miała pojęcia, gdzie się znajdują, a nie zamierzała ich tu zostawić. Jeśli będzie musiała to sama pójdzie ich szukać, nie miała zamiaru zostawić ich w tym miejscu, byli jej rodziną.
Dym, który pojawił się w pomieszczeniu coraz bardziej drapał ją w płuca, musieli stąd spieprzać, jednak nie było to wcale takie proste.
Dostrzegła dwa trupy, które pojawiły się na schodach. Machnęła różdżką dwa razy i wypowiedziała na głos zaklęcia, chciała po kolei odciąć im głowy korzystając z kształtowania magii.
Dwa razy na kształtowanie poproszę
Akcja nieudana
Akcja nieudana