• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3
[19 VI 1972, biuro BUM] Czy naprawdę muszę tu podchodzić? || Stanley & Brenna

[19 VI 1972, biuro BUM] Czy naprawdę muszę tu podchodzić? || Stanley & Brenna
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#8
30.10.2023, 21:17  ✶  
Za rozwiązanie tej konkretnej zagadki jej nie płacili, niestety. Oczywiście, nie był problemem sam brak zapłaty, za to już to, że bez oficjalnych zezwoleń w wielu sprawach miała związane ręce.
– To bardzo miło z twojej strony – zapewniła Brenna, w duchu myśląc o tym, że Stanley pewnie właśnie złorzeczył mordercy w myślach, że nie postarał się dostatecznie dobrze. – Bez tego życie byłoby nudne – stwierdziła lekko, chociaż w istocie przecież to nie tak, że chciała się w to pchać. Była gotowa zaryzykować pójście spać, wiedząc już, że jest celem, głównie dlatego, że jej bliscy byli zagrożeni. – Gdyby żyłka mu pękła, mielibyśmy spokój, więc to byłby całkiem niezły interes.
Czy naprawdę tam, gdzie się pojawiała, pojawiały się problemy? A może pojawiała się tam, gdzie były? Ewentualnie miała talent do ich znajdowania? Słyszała od małego, że szuka kłopotów albo je przyciąga. Może sama była kłopotem, ale wolała się nad tym nie zastanawiać.
– Niekoniecznie „nic”. Przekopałam się przez dopiero część archiwów i numerów Proroka Codziennego. Możliwe, że jeszcze nie dotarłam do odpowiednich teczek. Dokumenty mogą być w Biurze Aurorów, nie tutaj. Być może taka sprawa już się zdarzyła, ale jest w teczkach z zamkniętymi śledztwami, bo na przykład skazano męża, skoro żona umarła od ran kłutych u jego boku? – wyrecytowała, pocierając skroń, bo opowiadanie o tym tylko jeszcze mocniej jej uświadamiało, w jak beznadziejnej są sytuacji i jak wiele rzeczy musiała przetrząsnąć. W większości po godzinach, bo nie – prowadziła – tego – śledztwa. – Hm… to dobry pomysł – przyznała. Ton miała normalny, minę również, ale dowolny aurowidz z pewnością od razu dostrzegłby, z jak wielką niechęcią przyznała, że Stanley Borgin mógł wpaść na coś takiego jak dobry pomysł.
Sięgnęła do notatnika i zapisała sobie, by spróbować skontaktować się z innymi ministerstwami. Ostatecznie zabójca mógł pochodzić zza granicy. Albo zetknięto się tam z podobnym przypadkiem? Pytanie, ile takich listów mogła wysłać nie do końca oficjalnie…
– Mam nadzieję, że Biuro Aurorów rozwiąże to znacznie szybciej niż ja – westchnęła Brenna, bo nie czuła się ani trochę bliżej rozwiązania zagadki niż wcześniej. A to naprawdę był przypadek, w którym ścigali się z czasem. Sięgnęła po kopię raportu Stanleya, zerkając na treść, kiwając głową i zwalczając w sobie chęć poprawienia na jego oczach jednego przecinka. Zrobiłaby to z dziką satysfakcją, ale przecież od lat kontynuowała misję nie – pokazywania – po – sobie – jak – bardzo – nie – lubi – Stanleya. Nie do końca świadoma, że on robił to samo (był więc w tym dobry!), bo zakładała, że w świecie Borgina była raczej tak nieistotnym elementem, że niewartym uwagi… Kto wie, może nawet poczułaby odrobinę satysfakcji, gdyby poznała prawdę?
– Obawiam się, że wysyłam do niej jakieś informacje o tej sprawie z taką częstotliwością, że za taki wniosek wyrzuci mnie przez najbliższe okno – mruknęła. – Dziękuję za informacje – powiedziała, z pewnym trudem przepychając te słowa przez gardło. Ale podziękowałaby każdemu innemu, musiała więc podziękować i jemu.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2094), Stanley Andrew Borgin (2308)




Wiadomości w tym wątku
[19 VI 1972, biuro BUM] Czy naprawdę muszę tu podchodzić? || Stanley & Brenna - przez Stanley Andrew Borgin - 18.10.2023, 20:11
RE: [19 VI 1972, biuro BUM] Czy naprawdę muszę tu podchodzić? || Stanley & Brenna - przez Brenna Longbottom - 18.10.2023, 20:36
RE: [19 VI 1972, biuro BUM] Czy naprawdę muszę tu podchodzić? || Stanley & Brenna - przez Stanley Andrew Borgin - 19.10.2023, 20:23
RE: [19 VI 1972, biuro BUM] Czy naprawdę muszę tu podchodzić? || Stanley & Brenna - przez Brenna Longbottom - 19.10.2023, 20:52
RE: [19 VI 1972, biuro BUM] Czy naprawdę muszę tu podchodzić? || Stanley & Brenna - przez Stanley Andrew Borgin - 22.10.2023, 17:35
RE: [19 VI 1972, biuro BUM] Czy naprawdę muszę tu podchodzić? || Stanley & Brenna - przez Brenna Longbottom - 22.10.2023, 21:07
RE: [19 VI 1972, biuro BUM] Czy naprawdę muszę tu podchodzić? || Stanley & Brenna - przez Stanley Andrew Borgin - 29.10.2023, 19:30
RE: [19 VI 1972, biuro BUM] Czy naprawdę muszę tu podchodzić? || Stanley & Brenna - przez Brenna Longbottom - 30.10.2023, 21:17
RE: [19 VI 1972, biuro BUM] Czy naprawdę muszę tu podchodzić? || Stanley & Brenna - przez Stanley Andrew Borgin - 01.11.2023, 18:38
RE: [19 VI 1972, biuro BUM] Czy naprawdę muszę tu podchodzić? || Stanley & Brenna - przez Brenna Longbottom - 02.11.2023, 10:53

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa