30.10.2023, 21:37 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.10.2023, 21:40 przez Brenna Longbottom.)
Żałosna obrona npc
Atak tego trochę mniej żałosnego npca
Tym razem nie stały na przeciwko szmalcownika, a mężczyzn otoczonych zapachem siarki i popiołów. Charakterystyczną wonią czarnej magii, która atakowała wilczy węch Brenny i wwiercała się nawet w nos Victorii, znajdującej się nieco dalej.
A jednak, miały tego dnia szczęście... albo okazywały się duetem dobranym wręcz w niebiosach.
Brenna bowiem nie tylko bez trudu obaliła mężczyznę na ziemię. Zrobiła to tak skutecznie, że ten walnął głową o podłogę i momentalnie stracił przytomność. Gdyby nie to, że w wilczej formie myśli stawały się... prostsze, a Brenna odbierała świat nieco inaczej, chyba trochę zmartwiłaby się, że go zabiła. (Nie tak, że by go żałowała. Jeszcze parę miesięcy temu owszem - ale nie po Beltane. Wyrzuty sumienia pojawiłyby się, ale szybko znikły, za to pozostałaby masa roboty papierkowej oraz niemożność przesłuchania winnego.) Różdżka wypadła człowiekowi z ręki, ale wciąż płonęła, oświetlając wnętrze bladym blaskiem.
Znów błysnęło. Victoria zdążyła rzucić własny czar nim drugi czarnoksiężnik zorientował się w sytuacji - a chociaż niemal natychmiast dobył różdżki, jego tarcza okazała się słabsza niż zaklęcie Lestrange. Siła zaklęcia posłała go kawałek w tył, tak że walnął o stół, zapewne dość boleśnie. I nie mogąc skutecznie wycelować w kryjącą się częściowo za ladą Victorię, obrał inny cel: skierował różdżkę ku Brennie, która poderwała się od nieprzytomnego ciała, gotowa skoczyć tym razem na niego...
Unik
...cruciatus błysnął w pomieszczeniu, w powietrzu znów dał się czuć charakterystyczny aromat czarnej magii. Ale Brenna, chociaż w wyniku tego zaklęcia nie mogła sama zaatakować, umknęła przed czarem, nurkując między stoliki, tak że ciśnięta klątwa uderzyła w podłogę.
Atak tego trochę mniej żałosnego npca
Tym razem nie stały na przeciwko szmalcownika, a mężczyzn otoczonych zapachem siarki i popiołów. Charakterystyczną wonią czarnej magii, która atakowała wilczy węch Brenny i wwiercała się nawet w nos Victorii, znajdującej się nieco dalej.
A jednak, miały tego dnia szczęście... albo okazywały się duetem dobranym wręcz w niebiosach.
Brenna bowiem nie tylko bez trudu obaliła mężczyznę na ziemię. Zrobiła to tak skutecznie, że ten walnął głową o podłogę i momentalnie stracił przytomność. Gdyby nie to, że w wilczej formie myśli stawały się... prostsze, a Brenna odbierała świat nieco inaczej, chyba trochę zmartwiłaby się, że go zabiła. (Nie tak, że by go żałowała. Jeszcze parę miesięcy temu owszem - ale nie po Beltane. Wyrzuty sumienia pojawiłyby się, ale szybko znikły, za to pozostałaby masa roboty papierkowej oraz niemożność przesłuchania winnego.) Różdżka wypadła człowiekowi z ręki, ale wciąż płonęła, oświetlając wnętrze bladym blaskiem.
Znów błysnęło. Victoria zdążyła rzucić własny czar nim drugi czarnoksiężnik zorientował się w sytuacji - a chociaż niemal natychmiast dobył różdżki, jego tarcza okazała się słabsza niż zaklęcie Lestrange. Siła zaklęcia posłała go kawałek w tył, tak że walnął o stół, zapewne dość boleśnie. I nie mogąc skutecznie wycelować w kryjącą się częściowo za ladą Victorię, obrał inny cel: skierował różdżkę ku Brennie, która poderwała się od nieprzytomnego ciała, gotowa skoczyć tym razem na niego...
Unik
Rzut PO 1d100 - 21
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut PO 1d100 - 90
Sukces!
Sukces!
...cruciatus błysnął w pomieszczeniu, w powietrzu znów dał się czuć charakterystyczny aromat czarnej magii. Ale Brenna, chociaż w wyniku tego zaklęcia nie mogła sama zaatakować, umknęła przed czarem, nurkując między stoliki, tak że ciśnięta klątwa uderzyła w podłogę.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.