31.10.2023, 03:35 ✶
Dora gdyby tylko mogła, zamknęłaby Sarkę w swoich objęciach i nigdy nie puściła. Gdyby tylko wiedziała, że w jakikolwiek sposób pomoże to jej chociaż nieco ukoić wszelkie wątpliwości i strapienia, jakie ją męczyły. Jakkolwiek jednak często tuliła ją do siebie, nie mogła niestety robić tego wiecznie, bo było to zwyczajnie niewykonalne. Na przeszkodzie stały im ograniczenia począwszy od tych zwykłych jak gospodarowanie ludzkim czasem, ale także takie jak rodziny i środowiska w jakichś się obracały i wychowywały. Crawley ufała Macmillan w ten bezgraniczny, naiwny wręcz sposób, dostrzegając w niej całe dobro, jakie tylko mogła, ale nie pozostawała ślepa na fakt że kowen był pełen osób, które zrobiłyby jej taką samą krzywdę jak chcieli zrobić Borginowie. I czasem, ale tylko czasem, kiedy miały swoje małe momenty błogości i spokoju, przychodziło jej to do głowy i nieco smuciło.
teraz jednak na szczęście, myślała o czymś zupełnie innym, swoją uwagę w całości przekierowując na to co przyjaciółka do niej mówiła. Uśmiechnęła się do niej lekko, przykładając palec wskazujący do ust, nie mówiąc jednak nic i czekając na ich kolejną tajemnicę.
Sarah ze swoimi miłosnymi rozterkami trafiła chyba do najgorszej możliwej osoby pod słońcem. Jej przyjaciółka dobrze wiedziała czym jest miłość, na czym polega Beltane i jak to jest darzyć kogoś nawet jeśli nie pełną miłością to silniejszym uczuciem, ale była to wiedza książkowa lub wynikająca z obserwacji. Czuła się w pewien sposób wybrakowana, bo najmocniej kochała co najwyżej swoją rodzinę i nigdy nikogo nie pragnęła, nie tak jak Macmillan chciała, żeby jej pragnięto. Dlatego wiec kolejny raz przeczesała palcami srebrzyste włosy, nie bardzo wiedzieć co właściwie powinna powiedzieć w tym momencie.
- Jeśli chcesz, możemy rzucić na niego klątwę - zaproponowała, nie wiedząc co powinna w tym momencie powiedzieć, bo cała ta sytuacje, dokładnie tak jak podsumowała ją Sara, była absurdalna. - Taką małą i niegroźną. Na przykład, za każdym razem jak spędza z kimś noc, dostaje czkawki - szkoda tylko że nie wiedziała, że rzekomy pożal się boże amant mieszkał niemalże w pokoju obok. - Gdybyś mogła i gdyby nie powiedział tych rzeczy, chciałabyś go mieć tylko dla siebie? - zapytała delikatnie. Rozumiała jak działały związki i jak uwaga kierowana na kogoś innego mogła boleć, ale sama, nawet jeśli tego nie szukała, niekoniecznie widziała coś złego w tym by odnajdywać zaspokojenie w więcej niż jednym miejscu.
teraz jednak na szczęście, myślała o czymś zupełnie innym, swoją uwagę w całości przekierowując na to co przyjaciółka do niej mówiła. Uśmiechnęła się do niej lekko, przykładając palec wskazujący do ust, nie mówiąc jednak nic i czekając na ich kolejną tajemnicę.
Sarah ze swoimi miłosnymi rozterkami trafiła chyba do najgorszej możliwej osoby pod słońcem. Jej przyjaciółka dobrze wiedziała czym jest miłość, na czym polega Beltane i jak to jest darzyć kogoś nawet jeśli nie pełną miłością to silniejszym uczuciem, ale była to wiedza książkowa lub wynikająca z obserwacji. Czuła się w pewien sposób wybrakowana, bo najmocniej kochała co najwyżej swoją rodzinę i nigdy nikogo nie pragnęła, nie tak jak Macmillan chciała, żeby jej pragnięto. Dlatego wiec kolejny raz przeczesała palcami srebrzyste włosy, nie bardzo wiedzieć co właściwie powinna powiedzieć w tym momencie.
- Jeśli chcesz, możemy rzucić na niego klątwę - zaproponowała, nie wiedząc co powinna w tym momencie powiedzieć, bo cała ta sytuacje, dokładnie tak jak podsumowała ją Sara, była absurdalna. - Taką małą i niegroźną. Na przykład, za każdym razem jak spędza z kimś noc, dostaje czkawki - szkoda tylko że nie wiedziała, że rzekomy pożal się boże amant mieszkał niemalże w pokoju obok. - Gdybyś mogła i gdyby nie powiedział tych rzeczy, chciałabyś go mieć tylko dla siebie? - zapytała delikatnie. Rozumiała jak działały związki i jak uwaga kierowana na kogoś innego mogła boleć, ale sama, nawet jeśli tego nie szukała, niekoniecznie widziała coś złego w tym by odnajdywać zaspokojenie w więcej niż jednym miejscu.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.