Starał się nie martwić na zapas. Wierzył w to, że gdyby faktycznie przygotowano na nich jakąś zasadzkę, to wykryliby, zanim daliby się w nią złapać. Bądź co bądź, byli przeszkoleni do takiej roboty. Może z wyjątkiem Menodory, ta jednak miała nieco inne talenty. Jednej rzeczy nie można było jednak odmówić nikomu z ich grupy; każde z nich miało świetny instynkt, który na pewno w porę by ich ostrzegł, gdyby faktycznie miało się przydarzyć coś złego.
Scenka miała odwrócić uwagę potencjalnych szpiegów, toteż Erik nie miał niczego za złe kuzynce. Taka rola im przypadła, taką rolę musieli odegrać. Aż do powrotu Crawley, stał w miejscu, oparty o murek, rozglądając się niespiesznie po ulicy, nie dzieląc się specjalnie swoimi przemyśleniami. To byłoby poniekąd jak kuszenie złego losu.
— A więc ktoś nas ubiegł — mruknął z niezadowoleniem. Nie podobało mu się to, co się z tym wiązało. Bądź co bądź, wyśledzenie miejsca zamieszkania Catherine nie powinno być aż takie łatwe dla Śmierciożerców. Nie mówiąc już o opracowaniu planu, dostaniu się tutaj na czas... — King's Cross. Jest jeszcze wcześnie, może akurat był mniejszy ruch i ktoś z pracowników, jaką zapamiętał?
Pozwolił, aby to Mavelle przejęła stery w tym śledztwie. Miał najlepszego (hehe) nosa do tego typu spraw, więc wolał zawierzyć jej przeczuciu. King's Cross wprawdzie mogło być też obecnie pełne ludzi, ale... Może akurat dopisze im szczęście i znajdą tam coś, co pozwoli im popchnąć sprawę naprzód?
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞