• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip

[12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip
Lew Salonowy
Seeking to be whole
Driven by passion
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Philip to mierzący 173 cm wzrostu wysportowany mężczyzna. Niebieskooki blondyn, którego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach i promienny uśmiech. Jego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach oraz promienny uśmiech. Przywiązuje dużą uwagę do swojego wizerunku, dopasowując swój ubiór do każdej sytuacji. Roztacza wokół siebie aurę niezachwianej pewności siebie.

Philip Nott
#8
01.11.2023, 17:20  ✶  

Dla Philipa pieniądze stanowiły zawsze środek zamiast celu. W tym jednak nie było nic dziwnego, bo w jego domu rodzinnym nie brakowało pieniędzy i nigdy nie musiał dążyć do ich zdobycia po to aby wyrwać się z biedy. Wypełniony po brzegi galeonami skarbiec pozwalał mu na bardzo wystawne życie, w którym nie musiał snuć marzeń o podróżach w dalekie strony, w którym nie musiał przeliczać każdego galeona i jeśli coś chciał mieć to po prostu wchodził do sklepu z zamiarem kupienia tego. Z racji, że zaprosił Laurenta na tę wycieczkę to był skłonny opłacić cały jego pobyt w tym kraju. Mógł sobie na to pozwolić.

W prosty sposób dbał o dobre samopoczucie swojego towarzysza. W jego słowach nie było ani odrobiny kłamstwa. Dostrzegał ten zdrowy rumieniec na twarzy młodszego mężczyzny, zdradzający delikatnie zawstydzenie. Zrobiło mu się bardzo miło, słysząc te podziękowania i ten komplement. Za ich sprawą znów uśmiechnął się ciepło, z dołeczkami w policzkach.

— Czasami się zdarza. — Zażartował. Kiedy chciał potrafił być miły i czarujący, choć przy większości osób była to wymuszona postawa. Przy Laurencie natomiast nie musiał udawać i nie zawsze musiał zastanawiać się nad każdym wypowiedzianym słowem. Nie musiał także przestrzegać wszystkich konwenansów.

W czasie, w którym Laurent potrzebował chwili dla siebie, podano im kawę. Postanowił wypić swoją, zamierzając w razie czego zamówić drugą. Uchwyciwszy spojrzenie Laurenta, uśmiechnął się do niego znad wysokiej szklanki z kawą. Obserwował go ze swojego miejsca, nie zamierzając mu przeszkadzać w chwili potrzebnej mu samotności. Zapewnił go, że niedługo wróci i nie miał podstaw mu nie uwierzyć. Naprawdę nie musieli spędzać ze sobą każdej chwili co do minuty. Nie zamierzał go poganiać, co nie oznaczało, że nie chciał czekać na niego na długo. Poszli coś zjeść przed powrotem do hotelu. Zaskoczyło go, że Laurent wpadł do wody. Wiedział, że jako selkie pozostaje wrażliwy na głos morza, jednak nie wydawało mu się aby zapomniał o wszystkim, co mieli razem zrobić w tym momencie i pozostałych planach na resztę wieczoru. Gdyby chciał popływać to zdecydowanie nie zrobiłby tego w ubraniu. Postanowił to sprawdzić, pozostawiając na stole dwie kawy. Ktoś na pewno go zobaczy, jak zmierza w stronę mola.

Po dotarciu na miejsce nie widział w wodzie Laurenta, dlatego postanowił zdjąć koszulę i zsunąć ze stóp klapki. Wskoczył na główkę do wody, nurkując na moment. Gdy się wynurzył na ułamek sekundy wytworzył wokół swojej głowy bańkę powietrza i dopiero się zanurzył pod powierzchnię wody, rozglądając się za swoim towarzyszem. Udało mu się go dostrzec po chwili, opadającego na piaszczyste dno. Popłynął ku niemu, najszybciej jak był w stanie. Pierwszą rzeczą, którą zrobił po dopłynięciu było wytworzenie podobnej banki powietrza wokół głowy Laurenta, który pomimo bycia selkie, nie posiadał skrzeli ułatwiających mu oddychanie pod wodą.

Pochwycił go mocno za ciężką od wody koszulę, przyciągając ku sobie i odrywając go od dna. Mógłby samemu spróbować nakłonić go do samodzielnego płynięcia ku powierzchni, samemu ciągnąć go ku górze ale był też szybszy sposób. Zamierzał użyć magii aby wydostać ich z wody. Jedynie musiał się upewnić co do tego, czy są bezpieczni. To nie były pierwsze jego wakacje w tym miejscu i znający angielski miejscowi mugole niekiedy przestrzegali turystów przed syrenami, które nie były wyłącznie legendą. Będąc czarodziejem nie mógł nie potraktować ich poważnie.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (3716), Philip Nott (2150)




Wiadomości w tym wątku
[12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 25.10.2023, 14:20
RE: [12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 26.10.2023, 20:35
RE: [12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 27.10.2023, 11:23
RE: [12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 27.10.2023, 23:17
RE: [12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 29.10.2023, 21:36
RE: [12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 30.10.2023, 17:13
RE: [12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 31.10.2023, 10:36
RE: [12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 01.11.2023, 17:20
RE: [12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 01.11.2023, 23:57
RE: [12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 03.11.2023, 20:31
RE: [12.12.1968] Głos wołający do domu | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 04.11.2023, 11:08

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa