01.11.2023, 10:39 ✶
Czy Erik miał rację i instynkt wystarczył, aby ostrzec, że ktoś obserwuje mieszkanie? I czy śmierciożercy nie byliby w stanie dowiedzieć się, gdzie mieszkała Catherine Barlow, skoro polowali na nią od kilku tygodni, wcześniej usunęli jej współlokatorkę, a teraz namierzyli miejsce, w którym się ukryła?
Na te pytania na razie nie mieli poznać odpowiedzi. Dora wiedziała jednak z pewnością, że ktoś wszedł do tego mieszkania przed nią i nie kłopotał się blokowaniem drzwi, gdy je opuszczał. Za to pośród wyniesionych przez nią rzeczy Mavelle znalazła jedną, co do której była prawie pewna, że należy do Catherine. Wprawdzie była noszona jeszcze zanim Barlow zeszła do ukrycia, ale przesiąkła jej zapachem na tyle mocno, że ten jeszcze się nie ulotnił.
Złapała trop.
*
Dworzec King’s Cross rankiem faktycznie był zatłoczony. Pod półkolistym dachem, przetaczały się setki mugoli, przyjeżdżających do Londynu, wyjeżdżających na lato czy odbierających z peronów znajomych. W tłumie mogli łatwo wypatrzeć pracowników – wzdłuż torów przy peronie dziewiątym przechadzał się ktoś w mundurze, w dwóch okienkach, do których ustawiły się nieduże kolejki, prowadzono sprzedaż biletów. Z jednej strony szanse na to, że dostrzeżono i zapamiętano jedną osobę były niby niewielkie… z drugiej Catharine pojawiła się tu prawdopodobnie w koszuli nocnej, w porze, gdy ruch nie był wielki, więc istniała szansa, że zwrócono na nią uwagę.
Tysiące zapachów uderzało we wrażliwy nos Bones. Mocne perfumy starszej pani o niezadowolonej minie, wędrującej przez peron, pot wionący od grupy robotników, woń kwiatów w rękach zdenerwowanego, młodego człowieka, wpatrującego się w tablicę przyjazdów i odjazdów. Ciężko było wychwycić tę jedną woń, nawet komuś, kto posiadał tak specjalne umiejętności jak Mavelle. W końcu jednak pośród morza tropów zdało się jej, że chwyta ten jeden właściwy – i zaprowadził on ją do łazienki. Tam, w kącie pomieszczenia, porzucono pustą butelkę.
Świstoklik.
Catherine przeniosła się bezpośrednio tutaj, a potem wybiegła z pomieszczenia. Mavelle nie była całkowicie tego pewna, ale próbując schwycić trop z tego miejsca zdawało się jej, że Barlow ruszyła ku wyjściu na mugolski Londyn… tyle że potem znów czuła jakby słabą pozostałość zapachu gdzieś przy peronie dziewiątym? I to w miarę świeży – chociaż ginący nagle bez śladu?
Na te pytania na razie nie mieli poznać odpowiedzi. Dora wiedziała jednak z pewnością, że ktoś wszedł do tego mieszkania przed nią i nie kłopotał się blokowaniem drzwi, gdy je opuszczał. Za to pośród wyniesionych przez nią rzeczy Mavelle znalazła jedną, co do której była prawie pewna, że należy do Catherine. Wprawdzie była noszona jeszcze zanim Barlow zeszła do ukrycia, ale przesiąkła jej zapachem na tyle mocno, że ten jeszcze się nie ulotnił.
Złapała trop.
*
Dworzec King’s Cross rankiem faktycznie był zatłoczony. Pod półkolistym dachem, przetaczały się setki mugoli, przyjeżdżających do Londynu, wyjeżdżających na lato czy odbierających z peronów znajomych. W tłumie mogli łatwo wypatrzeć pracowników – wzdłuż torów przy peronie dziewiątym przechadzał się ktoś w mundurze, w dwóch okienkach, do których ustawiły się nieduże kolejki, prowadzono sprzedaż biletów. Z jednej strony szanse na to, że dostrzeżono i zapamiętano jedną osobę były niby niewielkie… z drugiej Catharine pojawiła się tu prawdopodobnie w koszuli nocnej, w porze, gdy ruch nie był wielki, więc istniała szansa, że zwrócono na nią uwagę.
Tysiące zapachów uderzało we wrażliwy nos Bones. Mocne perfumy starszej pani o niezadowolonej minie, wędrującej przez peron, pot wionący od grupy robotników, woń kwiatów w rękach zdenerwowanego, młodego człowieka, wpatrującego się w tablicę przyjazdów i odjazdów. Ciężko było wychwycić tę jedną woń, nawet komuś, kto posiadał tak specjalne umiejętności jak Mavelle. W końcu jednak pośród morza tropów zdało się jej, że chwyta ten jeden właściwy – i zaprowadził on ją do łazienki. Tam, w kącie pomieszczenia, porzucono pustą butelkę.
Świstoklik.
Catherine przeniosła się bezpośrednio tutaj, a potem wybiegła z pomieszczenia. Mavelle nie była całkowicie tego pewna, ale próbując schwycić trop z tego miejsca zdawało się jej, że Barlow ruszyła ku wyjściu na mugolski Londyn… tyle że potem znów czuła jakby słabą pozostałość zapachu gdzieś przy peronie dziewiątym? I to w miarę świeży – chociaż ginący nagle bez śladu?