To raczej była kwestie wyuczonej formułki czy zachowania, niż prawdziwe, szczerze życzenia skierowane w kierunku Brenny. Pójście spać w jej wykonaniu było całkiem niepokojące, ponieważ wtedy nie mogła robić nadgodzin ani tych wszystkich nadprogramowych rzeczy o które nikt nie prosił. Czy pójście spać aby na pewno jej nie przerastało?
- No to obawiam się, że to może być większy bajzel, niż nam się wydaje. No bo skoro skazano ludzi de facto za niewinność? Wiesz ile to może być rozpraw do ponownego rozpatrzenia? - westchnął - Jak tylko pójdzie fama, że coś takiego mogło mieć miejsce to każdy z nich będzie chciał się odwołać od swojego wyroku albo przynajmniej ugrać skrócenie. Wizengamot będzie zawalony od rana do późnej nocy - stwierdził. W tym momencie już współczuł Atreusowi i całej reszcie Aurorskiej śmietanki na te setki godzin, które będą musieli spędzić aby przyjrzeć się wszystkim sprawom ponownie. Przeżyć drugi raz to samu i zadecydować czy dany przypadek wpisuje się w ramiona działalności tych dwóch psychopatów.
Na słowa swojej najdroższej i najbardziej ulubiony koleżanki w całym Ministerstwie, uśmiechnął się od ucha do ucha. Toż to był prawdziwy komplement - nawet jeżeli wymuszony to nadal komplement i to z ust Brenny. Borgin wiedział jak bardzo jej zależy na rozwiązaniu tej sprawy, więc od razu rzucił swoim pomysłem aby nie był zmuszony przychodzić tutaj ponownie za 2 tygodnie.
- Kto wie, kto wie. Na pewno byliby bliżej rozwiązania całej sprawy gdyby wzięli to na priorytet - rzekł. Na całe szczęście tylko ten brak jednego przecinka dało się zauważyć na pierwszy rzut oka. Dopiero później Brenna byłaby w stanie dostrzec, że brakuje tam może z 3 czy 4 przecinków... no ale to chyba nie było najważniejsze w tym momencie. Liczył się raport, który właśnie otrzymała i mogła sobie zrobić z nim co tylko chciała - nawet wysłać Moody.
- Może wtedy poszłabyś w końcu na urlop - wzruszył ramionami - Dobrze by Ci zrobił taki weekend bez myślenia o pracy - dodał, chowając swój raport do notatnika aby następnie się podnieść i zebrać powoli do strefy bezpiecznej, gdzie będzie mógł się rozkoszować papierosem w zaciszu własnego biurka - A ja dziękuje za spotkanie. Trzymaj się Brenna i uważaj na siebie - uśmiechnął się, żegnając jakby miał właśnie wyjeżdżać do miasta obok czy nawet państwa, a szedł przecież... 10 metrów dalej. I chcąc czy nie chcąc nadal mogli utrzymywać kontakt wzrokowy tak długo, aż inni funkcjonariusze nie zajęli biurek na linii ich wzroku w strefie neutralnej.
Co było ciekawe - dużo prościej przeszło mu podziękowanie Brennie, chociaż poczuł jak coś, a raczej ktoś czuje go za płucko. Kim był Stanley aby odmówić swojemu uzależnieniu? Zrobił to co musiał, więc i nagroda mu się należała. Wstał, przysunął krzesło i odszedł w siną daną... znaczy na korytarz aby zapalić i po krótkiej przerwie wrócić do siebie.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972